“Gwiezdne Wojny: Mandalorian i Grogu” – PRZEDPREMIEROWA RECENZJA. Pełnometrażowy odcinek serialu, który dostał gigantyczny budżet
Po siedmiu długich latach bez nowego kinowego filmu siedzieliśmy w kinie pełni nadziei. Czy twórcy zdołali tchnąć w tę galaktykę powiew świeżości? Odpowiedź jest złożona i nie do końca taka, na jaką czekaliśmy.
Wszystkie recenzowane filmy oglądamy osobiście i przedpremierowo w kinach. Nasze opinie bazują na latach doświadczeń i są pełne szczegółów, które doceni każdy prawdziwy kinoman.
Nasza recenzja filmu “Gwiezdne Wojny: Mandalorian i Grogu” – czy ta historia jest godna pełnometrażowej opowieści?
Imperium upadło, lecz jego watażkowie nadal snują spiski w odległych zakątkach galaktyki. Nowa Republika – krucha, ledwo utrzymująca porządek – sięga po sprawdzone zasoby: legendarnego mandaloriańskiego łowcę nagród Dina Djarina (Pedro Pascal) i jego małego ucznia, Grogu. Misja jest pozornie prosta: odnaleźć Rottę Hutta, syna samego Jabby, który uwikłał się w rolę gladiatora, i wymienić go na informacje o imperialnym wrogu.
Problem polega na tym, że ta historia – choć zgrabnie złożona – nie wychodzi poza schemat odcinka telewizyjnego. Twórcy stworzyli coś, co sprawia wrażenie rozbudowanego epizodu serialu, a nie kinowego widowiska z prawdziwego zdarzenia. Nie ma tu szerszego podtekstu, głębszego konfliktu moralnego ani połączenia z rozbudowanym uniwersum stworzonym przez seriale Disney+. Mando i Grogu przeskakują z jednej potyczki do drugiej, a stawka nigdy nie jest godna rozmiarów godnych dużego ekranu.
Zachęcamy do sprawdzenia naszych recenzji najnowszych filmów i seriali w kinach oraz na VoD:
- ZOBACZ: Bierze szturmem polską widownię na Netflix. Czy ten serial serio jest tak genialny?
- ZOBACZ: Widownia w ekstazie, uwielbiany serial wrócił i zachwyca! Nowość na Netflix, której nie wolno ominąć
- ZOBACZ: Marvel DOWIÓZŁ! “Punisher: Ostatnie starcie” to prawdziwa uczta – ale dlaczego tak krótko! RECENZJA
- ZOBACZ: Ten serial oferuje emocje, o jakie dziś trudno w telewizji! “Prisoner” na SkyShowtime – RECENZJA
- ZOBACZ: Recenzja filmu “Sprawiedliwość owiec” – wielkie kinowe zaskoczenie!
- ZOBACZ: Recenzujemy specjalny odcinek serialu “The Bear”! “Gary” zaskoczył fanów
Rotta – z głosem Jeremy’ego Allena White’a – to postać zaskakująco niejednoznaczna: nie zły, lecz zagubiony, obarczony dziedzictwem ojca Jabby. Jego dwie emocjonalne przemowy brzmią jednak nieco przesadnie, jakby ktoś zmusił Hutta do odegrania sceny z jakiegoś dramatu. Martin Scorsese pojawia się jako głos czterorękiego kucharza z foodtrucka i – co zabawne – kradnie każdą scenę, w której uczestniczy.
Pedro Pascal to postać, którą znamy i lubimy, ale tu wyraźnie porusza się na autopilocie. Reżyseria nie wymaga od niego wiele – większość czasu spędza pod hełmem, wydając Grogu komendy. W pierwszym sezonie serialu taka relacja rozbrajała. Teraz, kilka lat później, liczymy na większy krok naprzód. Kiedy Grogu ocala Mando, ten przechodzi do codzienności, jak gdyby nigdy nic. Przedziwny zwrot akcji. Sigourney Weaver, żywa legenda kina science fiction, zostaje tutaj absolutnie zmarnowana. Dostaje mundur, kilka zdań i jedną fajną scenę z X-Wingiem. To nie jest postać, to funkcja fabularna.
Jon Favreau reżyseruje pewnie, ale bardzo telewizyjnie. Kadry są ciasne, tła płytkie. Favreau wie, jak robić dobre odcinki serialu. Kinowe widowisko wymaga jednak innego podejścia – szerszego oddechu, większej przestrzeni wizualnej i odważniejszych wyborów narracyjnych. Czegoś z tego tu brakuje. Sekwencje pościgów w pierwszej osobie, stylizowane na gry wideo, wywołują raczej mieszane uczucia, a scena powietrznej bitwy z cameo kilku znanych reżyserów (Filoni, Rick Famuyiwa, Lee Isaac Chung) kompletnie nie pasuje do filmu, jest wymuszona i fabularnie nieuzasadniona.
Jeśli jest jeden element, przy którym wszyscy zgodzą się, co do dużego sukcesu, to jest nim Ludwig Göransson. Jego ścieżka dźwiękowa była zawsze sercem serii, ale na dużym ekranie, w systemie IMAX-a, nabiera nowego życia. Głębokie basy, przestrzenność, szczegółowość – tego nie dostaniemy na domowej kanapie. Film kosztował ponad 144 miliony dolarów, a duża część tej kwoty poszła na nowoczesną technologię StageCraft.
To ogromne ekrany LED, które pozwalają udawać plenery bez wychodzenia ze studia w Kalifornii. Choć branża filmowa od lat zachwyca się tym rozwiązaniem, to w wersji kinowej ma ono swoje wady. Na wielkim ekranie IMAX nieruchome tła kosmicznych planet wyglądają sztucznie i plastikowo. Obraz jest wprawdzie bardzo ostry i szczegółowy, ale brakuje mu naturalności, którą dają prawdziwe plany zdjęciowe w terenie. Przestrzenne rozmieszczenie efektów audio, od wycia silników starfighterów po odgłosyobcych stworzeń, tworzy aurę , której żaden soundbar nie odwzoruje.
„Mandalorian i Grogu” to film przyjemny, ciepły i bezpieczny. Nie zmienia uniwersum, nie poprawia go ani nie psuje. To pełnometrażowy odcinek serialu, który dostał gigantyczny budżet. Tylko tyle i aż tyle.
Zobacz więcej:
- Serial „Harry Potter” zmienia obsadę! Jedna z głównych bohaterek zastąpiona
- Ujawniono nadchodzący tydzień w Disney+. W środę GIGA nowość w ofercie!
- Sam Raimi powraca z nowym filmem! Będzie to… remake!
- Hit Apple TV oficjalnie z drugim sezonem! Finał pierwszego już za chwilę!
- Kultowy serial HBO powraca! Tym razem jako… film!



