Widownia w ekstazie, uwielbiany serial wrócił i zachwyca! Nowość na Netflix, której nie wolno ominąć
Pięć lat oczekiwania. Czy drugi sezon wspaniałego kryminału może być równie dobry? Nasza recenzja serialu “Kasztanowy ludzik: Zabawa w chowanego”.
- ZOBACZ TEŻ: Marvel DOWIÓZŁ! “Punisher: Ostatnie starcie” to prawdziwa uczta – ale dlaczego tak krótko! RECENZJA
Wszystkie recenzowane filmy i seriale oglądamy na najnowszym telewizorze OLED z Dolby Vision / HDR10+ oraz w systemie audio Dolby Atmos. Dzięki temu widzimy każdy detal obrazu i wychwytujemy nawet drobne niedociągnięcia – tak, jak chciał tego reżyser. Nasze opinie są pełne szczegółów, które doceni każdy prawdziwy kinoman.
Serial “Kasztanowy ludzik” jest dostępny na Netflix w jakości 4K z HDR i z obsługą dźwięku przestrzennego Dolby Atmos.
2. sezon serialu “Kasztanowy ludzik” na Netflix – recenzja! Trzyma poziom?
Otóż może, i to nawet jeszcze lepszy. “Kasztanowy ludzik: Zabawa w chowanego” to jeden z tych seriali, przy których przez sześć odcinków nie mamy ochoty wyłączyć telewizora. Akcja drugiego sezonu startuje z kopyta. Zaginięcie 41-letniej Zary Solak wydaje się na początku typową sprawą, lecz szybko okazuje się czymś znacznie mroczniejszym.
Kobieta była przez wiele miesięcy obserwowana, nękana nagraniami, zdjęciami i – co szczególnie nietypowe – dziecięcymi rymowankami, które sprawca wysyłał jej jak zapowiedź nieuchronnego końca. Gdy jej ciało zostaje odnalezione w symbolicznej pozycji, którą policja zna już z innej, dawno zamkniętej sprawy – śmierci siedemnastoletniej Emmy Holst z 1992 roku – detektywi Naia Thulin i Mark Hess muszą szukać przestępcy, który z polowania uczynił rodzaj makabrycznej gry.
Zachęcamy do sprawdzenia naszych recenzji najnowszych filmów i seriali w kinach oraz na VoD:
- ZOBACZ: Marvel DOWIÓZŁ! “Punisher: Ostatnie starcie” to prawdziwa uczta – ale dlaczego tak krótko! RECENZJA
- ZOBACZ: Ten serial oferuje emocje, o jakie dziś trudno w telewizji! “Prisoner” na SkyShowtime – RECENZJA
- ZOBACZ: Recenzja filmu “Sprawiedliwość owiec” – wielkie kinowe zaskoczenie!
- ZOBACZ: Recenzujemy specjalny odcinek serialu “The Bear”! “Gary” zaskoczył fanów
- ZOBACZ: RECENZJA filmu Mortal Kombat 2 – zdania są podzielone!
Pomysł z nękaniem w internecie to strzał w dziesiątkę. Dzisiaj prawie każdy z nas zostawia w sieci mnóstwo śladów, takich jak prywatne zdjęcia czy informacje o tym, gdzie przebywamy. Autorzy serialu wykorzystali ten powszechny lęk i pokazali go pod postacią mordercy, który używa nowoczesnej technologii z ogromną dokładnością. Dzięki temu historia jest nie tylko mroczna, ale też bardzo bliska rzeczywistości.
Przejdźmy do konkretów, bo sercem tego serialu jest przede wszystkim dwójka głównych bohaterów. Danica Curcic jako Naia Thulin oraz Mikkel Boe Følsgaard jako Mark Hess tworzą jeden z najlepszych policyjnych duetów, jakie ostatnio pojawiły się na Netflixie i nie tylko. Między tą parą czuć ekstra energię, która sprawia, że każda wspólna scena przyciąga uwagę. Naszym zdaniem takiej naturalnej nici porozumienia między aktorami nie da się po prostu zaplanować ani udawać przed kamerą.
Bardzo ciekawym ruchem było wykorzystanie pięcioletniej przerwy między premierami kolejnych części. Twórcy nie próbowali udawać, że czas stanął w miejscu, lecz wpisali ten upływ lat w losy postaci. Dzięki temu widzimy, jak bohaterowie się zmienili i jak ewoluowała ich relacja, a my musimy powoli odkrywać, co działo się w ich życiu przez ten cały czas. Jest to odważny sposób prowadzenia opowieści, bo jest nieliniowy i wymaga większej uwagi, ale w tym przypadku przyniósł bardzo dobre efekty.
Dużym plusem serialu jest dołączenie do obsady Sofie Gråbøl. To prawdziwa gwiazda północnych kryminałów, którą wielu pamięta z popularnego serialu “The Killing” (choć my wolimy wersję amerykańską). W roli Marie Holst, matki zamordowanej dziewczyny, wypada niesamowicie wiarygodnie i przejmująco.
Jakość techniczna produkcji Netflixa roku stoi na bardzo wysokim poziomie. Serial korzysta z systemu dźwięku przestrzennego, dzięki czemu dokładnie słyszymy każdy drobny dźwięk (szept czy kroki za plecami bohatera). To sprawia, że łatwiej jest zanurzyć się w opowieści. Ogromna robotę robi tu HDR, który dodaje całości jeszcze więcej klimatu. Netflix może nie oferuje najwyższych wartości pod względem bitrate’u, ale trzeba przyznać, że jednak HDR zawsze w jego produkcjach robi wrażenie.
Nie będziemy jednak tylko chwalić. Pierwsze dwa odcinki rozkręcają się dość powoli, bo twórcy poświęcają dużo czasu na przypomnienie nam, co łączy bohaterów – dla kompletnie nowych widzów jest to wartość dodana, ale czy na pewno ktokolwiek włączy drugi sezon, nie oglądając najpierw pierwszego?Niektóre sceny pokazujące biurokrację w policji wydają się też trochę przydługie i niepotrzebnie spowalniają akcję. Ale kiedy historia już nabierze tempa, a dzieje się to od trzeciego odcinka, od serialu trudno się oderwać. Zakończenie jest przemyślane, logiczne i daje dużą satysfakcję, co w kryminałach jest niezwykle ważne. A nie jest to przecież regułą, bo dostajemy mnóstwo produkcji, gdzie finały są raczej nieprzemyślane, upraszczane i tworzone na prędce.
Można śmiało powiedzieć, że nowa odsłona „Kasztanowego ludzika” to przykład kontynuacji, która pod wieloma względami jest nawet lepsza od pierwszej części. Co chyba najważniejsze, to produkcja, która nie traktuje nas jak kogoś, komu trzeba wszystko prosto tłumaczyć. A takich jest coraz mniej.
Zobacz więcej:
- Prime Video: Nowych odcinków jeszcze nie ma, a już zamówili kolejny sezon! To największy hit platformy
- Wielka nowość Marvela od DZIŚ na Disney+! Ten film błyskawicznie podbije świat
- Wreszcie na Netflix! Potężne widowisko Ridleya Scotta dostępne w abonamencie
- Ten serial oferuje emocje, o jakie dziś trudno w telewizji! “Prisoner” na SkyShowtime – RECENZJA
- Netflix: to największe hity lata? Gigant promuje 4 nowości, które musisz sprawdzić!


