“Odyseja” to film roku? TAK! Oto dlaczego dzieło Nolana przebija wszystko – pędź do kina, póki są bilety!
“Odyseja” filmem roku? Tak! Ale za chwilę dowiesz się dlaczego. Zapraszamy na naszą recenzję po przedpremierowym seansie w kinie!
- ZOBACZ TEŻ: 600 km taśmy filmowej i premiera ROKU. “Odyseja” w IMAX to kompletnie kosmiczne doświadczenie!
Wszystkie recenzowane filmy oglądamy osobiście i przedpremierowo w kinach. Nasze opinie bazują na latach doświadczeń i są pełne szczegółów, które doceni każdy prawdziwy kinoman.
“Odyseja” to seans obowiązkowy. Arcydzieło Nolana!
Fabuła najnowszego filmu Christophera Nolana nie jest autorską historią, lecz opiera się na klasycznym dziele: Odyseusz wraca z wojny trojańskiej do Itaki, mijając po drodze cyklopa Polifema, syreny i czarodziejkę Kirke, podczas gdy w domu czeka na niego żona Penelopa i dorastający syn Telemach. Nolan jednak nie traktuje tego jako prostą przygodową sagę – skupia się bardziej na psychologicznym koszcie wojny, poczuciu winy i traumie bohatera niż na widowiskowej akcji. Reżyser rozgrywa opowieść na dwóch płaszczyznach: jako dramat rodzinny o rozłączonych bliskich oraz jako historię zderzenia kultur, gdy powracający żołnierz musi na nowo odnaleźć się w świecie, który go nie rozumie.
Matt Damon w roli Odyseusza gra postać zmęczoną i wewnętrznie rozdartą, a nie klasycznego heroicznego wodza. To znakomity występ, któremu niczego nie brakuje. Tom Holland jako Telemach wypada szczerze, a scena rozpoznania ojca przez syna może zbierać pochwały jako jeden z najbardziej wzruszających momentów filmu. Wielkim zaskoczeniem są jednak role kobiece: Anne Hathaway jako Penelopa oraz Samantha Morton jako Kirke dostają najtrudniejsze emocjonalnie zadania aktorskie w całej produkcji, budując narrację widzianą z perspektywy ofiar ówczesnego świata. Do tego dochodzą Zendaya jako bogini Atena, Charlize Theron jako Kalypso, Lupita Nyong’o w podwójnej roli Heleny i Klitajmestry oraz Robert Pattinson jako obleśny zalotnik Antinous – tu nie ma przypadku w castingu, podczas seansu czuć, że role były dobierane “pod wymiar”.
Zachęcamy do sprawdzenia naszych recenzji najnowszych filmów i seriali w kinach oraz na VoD:
- ZOBACZ: Nowa adaptacja kultowego westernu – czy Netflix dowiózł “Domek na prerii”? RECENZJA
- ZOBACZ: Warto było czekać na 3. sezon! “Silos” – RECENZJA nowych odcinków hitu Apple TV
- ZOBACZ: To jeszcze Enola Holmes, czy już Sherlock? RECENZJA ostatniej, 3. części hitu Netfliksa!
- ZOBACZ: Jedna z ciekawszych propozycji kinowych na “teraz”! “Zaproszenie” – RECENZJA
- ZOBACZ: “Supergirl” to nie jest film dla każdego! Nasza recenzja kinowej nowości DC
Chwaląc reżyserię, musimy wspomnieć, że filmowi – ku naszemu zaskoczeniu – jest dość daleko do typowych hollywoodzkich widowisk historycznych jak „Troja” czy „Starcie Tytanów”. Nolan łączy realistyczną, chwilami dokumentalną estetykę z fantastycznym wyglądem stworzeń mitologicznych – cyklop przypomina bardziej surrealistyczny obraz niż tradycyjnego potwora z efektów CGI. Muzyka Ludwiga Göranssona jest intensywna i buduje niesamowite napięcie, wprowadza nawet dyskomfort podczas scen batalistycznych, w których reżyser stawia na chaotyczne sceny przemocy zamiast na czytelną choreografię walki. Pochwalić możemy także montaż, który sprawia, że mimo blisko trzygodzinnego czasu trwania film odczuwalny jest jako znacznie krótszy.
Co dla nas kluczowe, to pierwszy w historii film nakręcony w całości kamerami IMAX, co przekłada się na bezprecedensową, nie widzianą chyba wcześniej skalę obrazu widoczną od pierwszej do ostatniej minuty. Wszystko, na czym koncentruje się kamera – deszczu, wietrze, piasku, ogniu i ludzkiej skórze – staje się wręcz namacalne. A sceny morskie i batalistyczne, kręcone w pełnym formacie IMAX 70mm, dają wrażenie głębi i skali, której na ekranie IMAX nie widzieliśmy wcześniej w żadnym filmie. Nolan, stety albo niestety, wykorzystuje przy tym charakterystyczny dla siebie niechlujny montaż i ujęcia z ręki, co paradoksalnie wzmacnia realizm nawet w najbardziej mitologicznych momentach filmu. Dla nas, to właśnie ten format robi tutaj największą różnicę – żaden inny film nie potrafił dotąd tak dosłownie przełożyć skali IMAX na każdą pojedynczą scenę, a nie tylko na wybrane sekwencje akcji, jak bywało w poprzednich produkcjach Nolana.
Dlatego skala obrazu i moc dźwięku na sali IMAX dosłownie budują iluzję uczestnictwa w każdej scenie. Właśnie dlatego seans w prawdziwej sali IMAX wydaje się nie opcją, a wręcz warunkiem pełnego odczytania intencji reżysera – standardowa projekcja może spłaszczyć wiele z tych efektów wizualnych i akustycznych, na które ekipa produkcyjna pracowała przez lata zdjęć na najtrudniejszym sprzęcie w obsłudze.
Gdybyśmy mieli wskazać wady, to można zarzucić filmowi, że mimo tak epickiej skali brakuje mu głębszej refleksji nad ludzką kondycją, zaś największym fanom materiału źródłowego mogą nie przypadać do gustu swobodne zmiany fabularne wprowadzone przez Nolana względem oryginalnego eposu.
Naszym zdaniem „Odyseja” to film, w którym technika i treść idealnie się uzupełniają – skala IMAX nie jest tu sztuczką, a realnym narzędziem i czasami mieliśmy wrażenie, że scenariusz był pisany po to, by te możliwości IMAX-a wykorzystać . Połączenie mocnych, choć niekoniecznie efektownych aktorsko ról, intensywnej muzyki Göranssona i rozmachu IMAX sprawia, że to jedna z najważniejszych premier kinowych tego roku, ale dla niektórych (albo większości) to będzie wręcz najważniejsze widowisko filmowe.
Zobacz więcej:
- “Piątek trzynastego” od A24?! Oto pierwszy zwiastun serialu “Crystal Lake”!
- Reżyser hitowego “Andora” powraca z nowym filmem! O czym opowie?
- Ogłoszono nowy „Koszmar z ulicy Wiązów”! Nowa wersja kultowego filmu – kiedy?
- Prime Video robi pierwszy serial w historii na bazie TEJ powieści Stephena Kinga! Szykuje się hit?
- Ujawniono niezapowiedziane premiery Prime Video! Mocna premiera już w piątek!




