“Supergirl” to nie jest film dla każdego! Nasza recenzja kinowej nowości DC
Kara Zor-El wreszcie dostaje własny film. Szkoda tylko, że ta produkcja nie do końca wie, czego chce.
Wszystkie recenzowane filmy oglądamy osobiście i przedpremierowo w kinach. Nasze opinie bazują na latach doświadczeń i są pełne szczegółów, które doceni każdy prawdziwy kinoman.
Nasza recenzja filmu “Supergirl” – klapa DC?
Supergirl to film, który bardzo chce być czymś wyjątkowym (widać to na każdym kroku), ale ostatecznie nie do końca wie, w którą stronę ta całość zmierza przez czas trwania seansu. James Gunn powoli układa od nowa swoje własne nowe uniwersum DC i po dość udanym debiucie Supermana na dużym ekranie, ten film miał być śmiałym krokiem w nowym kierunku. Milly Alcock, która wciela się w główną rolę, dostała szansę życia i trzeba przyznać, że wykorzystała ją w stu procentach. Niestety, reszta produkcji nie dotrzymuje jej kroku.
Historia przenosi nas w kosmos, gdzie poznajemy zupełnie inną Karę niż tę znaną z kreskówek. To zraniona, cyniczna kobieta, która pije alkohol, żeby zagłuszyć ból po stracie rodziny. Niektórych może to mocno zaskoczyć. Spotyka małą dziewczynkę o imieniu Ruthye, która szuka zemsty na bandycie odpowiedzialnym za śmierć jej bliskich. Razem wyruszają w podróż przez galaktykę – dość oklepane, ale tempo produkcji i humor dają frajdę podczas oglądania. Fabuła opiera się na popularnym komiksie, ale reżyser Craig Gillespie przyznał, że nawet go… nie przeczytał, co niestety czuć w sposobie prowadzenia historii.
Zachęcamy do sprawdzenia naszych recenzji najnowszych filmów i seriali w kinach oraz na VoD:
- ZOBACZ: “Toy Story 5”, czyli 30 lat po pierwszej części. Czy to powinno dalej trwać? NASZA RECENZJA
- ZOBACZ: Najlepsze sci-fi dekady?! RECENZUJEMY “Dzień objawienia” od Stevena Spielberga!
- ZOBACZ: “Straszny film”, czyli wielki powrót po 26 latach! Nasza recenzja kinowej nowości
- ZOBACZ: Ten dokument miał szansę pokazać CAŁĄ prawdę “Michael Jackson: Werdykt” – RECENZJA nowości od Netflix!
- ZOBACZ: To jest HIT lata na Apple TV! “Przylądek strachu” już dostępny | RECENZJA
Milly Alcock jest w tym filmie bezbłędna. Świetnie pokazuje walkę między byciem potężną (Supergirl) a byciem po prostu dobrym człowiekiem. Kiedy jej pies Krypto zostaje ranny i Kara musi zdobyć ratunek, autentycznie wierzymy w jej motywację do działania. Jason Momoa jako Lobo bawi się swoją rolą i wnosi sporo energii, choć szkoda, że reżyser nie dał mu szansy naprawdę zdominować ekranu. Pozostałe postacie są niestety mniej udane: Ruthye bywa irytująca przez scenariusz, który sprowadza ją tylko do roli pomocnika, a główny czarny charakter jest wyjątkowo nudny i bez wyrazu. Nawet krótki występ Supermana to zmarnowany potencjał, bo zamiast głębszej rozmowy o wspólnej traumie, dostajemy tylko słabe żarty.
Reżyseria jest nierówna. Kamera dość często porusza się bardzo chaotycznie, co miało chyba podkreślić stan ducha Kary, ale na dłuższą metę męczy nas podczas oglądania. Film wydaje się też mocno pocięty – po wielu zmianach w montażu wiele wątków po prostu urywa się bez sensu. Muzyka Ramina Djawadiego, od którego oczekiwano czegoś wielkiego, jest zupełnie nijaka i nie zapada w pamięć. Jesteśmy naprawdę zaskoczeni, że na produkcję tego typu nie udało się przygotować coś lepszego. Mamy nawet wrażenie, że do tej pory w uniwersum DC nie było w ogóle mocnych muzycznych motywów (może poza Peacemakerem, ale jego sytuacja jest trochę skomplikowana). Może ta wolność artystyczna w “The Batman” i “Jokerze” działała lepiej na twórców?
Bo problemy widać też w warstwie technicznej. Zdjęcia są często zbyt ciemne i płaskie, przez co film nie wygląda na wielkie widowisko, jakiego można by oczekiwać po współczesnym kinie superhero. Niektóre efekty specjalne są udane, szczególnie charakteryzacje kosmitów, ale cyfrowe ujęcia bywają niechlujne i wybijają z rytmu, zamiast angażować jeszcze bardziej. “Supergirl” to film z serduchem i niektórzy będą bardzo zadowoleni wychodzić z kina, ale chyba każdy będzie trochę zaskoczony słabym wykonaniem. Milly Alcock udowadnia, że świetnie nadaje się do tej roli (pokazywała też to wcześniej), ale dostała bardzo słaby materiał. Muzyka nie zachwyca, zdjęcia trochę zawodzą, a przeciwnik jest w tym filmie kompletnie bezbarwny. Mimo tych wszystkich wad, paradoksalnie po wyjściu z kina chce się zobaczyć tę postać w kolejnej części, ale to nie jest sukces całego filmu, lecz wielki sukces samej aktorki, która sprawia, że jesteśmy ciekawi dalszych losów tej bohaterki w nowym świecie DC. Więc niektórzy mogą faktycznie uznawać całość za udaną.
Zobacz więcej:
- Szukasz dobrego filmu na wieczór? Mamy 4 świetne propozycje od Netflix!
- Netflix nagle wrzucił film sprzed kilku lat i… okazał się hitem! W roli głównej Angelina Jolie
- “Shrek 5” to za mało? Kolejna część kultowej serii już w drodze!
- Disney+ wrzucił piąty, ostatni sezon genialnego serialu! Zakończenie historii już jest
- Ta premiera na pewno nie przejdzie niezauważona. Nowy film z John Ceną już na Netflixie!



