Słuchawki bezprzewodowe to ważna rzecz. Wie o tym każdy, kto miał nieprzyjemność poruszać się bez nich komunikacją miejską w godzinach szczytu. Witamy w społeczeństwie! Akumulatory moich dość wysłużonych AirPodsów drugiej generacji jakieś pół roku temu udały się na przymusową wycieczkę na farmę, więc o konsternacji tym powodowanej wiem tyle, co mało kto. Na całe szczęście wreszcie pojawiły się one – całe na granatowo! Zapraszam na test słuchawek Baseus Inspire XC1.

Słuchawki Baseus Inspire XC1 – unboxing
Nowe Baseusy przybyły do mnie wyściełane papierem równie prostym, co ekologicznym. Innymi słowy – słuchawki zostały zapakowane w taki sposób, że przez dłuższą chwilę nie mogłem pozbyć się z głowy wrażenia, że prawdopodobnie nie jestem ich pierwszym użytkownikiem. A byłem. Na całe szczęście dla nich i dla mnie, zostałem szybko zmuszony do porzucenia tych intruzywnych myśli, bo jakieś 30 sekund po otwarciu pudełka etui ze słuchawkami wylądowało na mojej podłodze. Piszę te słowa jako osoba, która nigdy nie rozbiła szybki w smartfonie, ba, ani razu go nawet nie upuściła!
Zjawisko to powinienem zatem rozpatrywać w kategorii złego omenu dla mnie i dobrego dla słuchawek. Pomimo upadku nie pojawiła się bowiem na nich ani jedna ryska. Dla bezpieczeństwa polecałbym wam jednak rozpakowanie ich na łóżku, a nie np. na szczycie klifu albo w koszu podczepionym do balonu ogrzewanego gorącym powietrzem. Przezorny zawsze ubezpieczony! Z dobrych wieści – w pudełku poza samymi słuchawkami odnajdziecie również stary dobry kabelek do ładowania z USB-A na USB-C. Chwała im za to. Kostki w zestawie jednak już nie uświadczycie. A szkoda.
| Dostępność słuchawek Baseus Inspire XC1 w ofercie sieci Media Expert | ![]() |
| Słuchawki powietrzne BASEUS Inspire XC1 Clip Droga Mleczna | SPRAWDŹ AKTUALNĄ CENĘ |
| Słuchawki powietrzne BASEUS Inspire XC1 Clip Czarna Dziura | SPRAWDŹ AKTUALNĄ CENĘ |

Na pewno wkłada się je do ucha…? Czyli pierwsze wrażenia z użytkowania słuchawek Baseus Inspire XC1
Choć sama idea słuchawek nigdy nie była jakoś specjalnie skomplikowana, to tutaj po raz pierwszy w życiu nie miałem pojęcia, jak miałbym je założyć. Ani czy aby na pewno ucho to odpowiednie dla nich miejsce. Dzięki Bogu do opakowania dołączona jest także instrukcja obsługi, ale taka nieszczególnie pomocna. Zastanawialiście się kiedyś, która słuchawka jest lewa, a która prawa? Teraz będziecie robić to nagminnie. Co równie fascynujące, możecie założyć je źle na jakieś milion różnych sposobów. Standardowe słuchawki douszne maksymalnie na dwa. Albo na trzy, jeśli nadal używacie klasycznych pendrive’ów.

Aby móc użytkować je w codziennym życiu bez większych problemów, powinniście posiadać niemalże symetryczne uszy. I lustro, własnoręczne założenie ich bez niego jest bowiem porównywalne z nawlekaniem nitki na igłę w rękawicach sokolniczych. Kontynuując złe wieści – jeśli macie kolczyki, to niestety raczej nie są słuchawki dla was. Jeżeli jednak nigdy ich nie mieliście, ale zawsze chcieliście, jedynym problemem była jedynie wizja igły zagłębiającej się w wasze małżowiny uszne – te słuchawki wreszcie spełnią wasze nastoletnie marzenia.

Przyszły krzyk mody, czyli design i ergonomia słuchawek Baseus Inspire XC1
Przyznam szczerze, że są to moim zdaniem jedne z najładniejszych słuchawek dostępnych aktualnie na rynku. Dodatkowo, konstrukcyjnie stanowią one zwartą całość, przez co pozbawione są niebywale drażniących i wypadających średnio co 15 sekund gumek, przez które nigdy nie zdecyduję się na zakup AirPods Pro. Egzemplarz, który otrzymałem, przybył do mnie w olśniewającym granatowym kolorze. Niektórzy będą starać się wmówić wam, że tak naprawdę to czarny. Otóż nie. Znam się na tym. Co jeszcze wspanialsze, kiedy już jakimś cudem uda wam się umieścić je na swoim miejscu, dotrze do was, że wyglądacie w nich jak David Bowie. Albo kosmita. Na jedno wychodzi.
Statek-matka, znaczy się etui XC1 wykonane jest z matowego plastiku wraz z dwoma odbijającymi światło elementami, które mogą bez problemu posłużyć wam za lusterko. Posiada ono również diodę sygnalizującą poziom ich naładowania. Zielona lampka oznacza, że poziom akumulatora waha się między 100 a 40 procentami, żółta – między 40 a 20, zaś czerwona – między 20 a 0. Jeśli nie świeci się ona wcale, oznacza to, że słuchawki są rozładowane. Logiczne, prawda? Na tym etapie logika w przypadku tego sprzętu niestety bierze sobie wolne.
Etui Inspire wyposażone jest w tylko jeden guzik. Zgadnijcie, do czego służy? Do parowania? Zamawiania pizzy? Nie. Do resetowania połączonych już urządzeń. Z uwagi na fakt, że znajduje się on na jego zewnętrznej stronie i jak na swoją skalę jest wręcz ogromy, na pewno naciśniecie go przez przypadek nie raz i nie dwa, utrudniając sobie tym samym życie. Jeśli wyjmiecie je z uszu, słuchawki będą dalej grać. Pewnie myślicie teraz – żaden problem, umieścimy je z powrotem w etui i będzie po sprawie. Otóż, nie będzie. W 90% przypadków nie działało to niestety w ten sposób, a jedynym sposobem na zatrzymanie odtwarzania dźwięku jest ręczne wyłączenie muzyki z poziomu telefonu.

Z dobrych wieści – możecie sparować je z kilkoma urządzeniami na raz i odłączyć kliknięciem jednego tylko przycisku. Jeśli nie przepadacie za swoimi znajomymi, to jest to opcja specjalnie dla was. Z drugiej jednak strony, parowanie jest w ich przypadku możliwe niemal cały czas, przez co jest wielce prawdopodobne, że prędzej i później wasi sąsiedzi dokonają na nich przypadkowego abordażu. Dla urozmaicenia, umieszczone już na słuchawkach guziki są z jakiegoś powodu horrendalnie małe i nie wyglądają nawet jak przyciski tylko coś, co powinno przytrzymywać słuchawkę przy waszym uchu. Prędzej podłubiecie w nim sobie publicznie niż natraficie na odpowiednią wypustkę, która pozwoliłaby wam utwór zatrzymać, pominąć albo wyciszyć. Znacznie lepszym rozwiązaniem byłby tutaj AirPodsowy system gestów. Ale niestety, nie można mieć wszystkiego.
Mimo to, dla tak fenomenalnego designu jestem w stanie to przełknąć. Inspire XCI wyglądem przywodzą na myśl małe spodki kosmiczne, szczególnie przez zaskakująco wygodny w codziennym użytkowaniu system poduszek powietrznych przytrzymujących sprzęt przy waszych uszach. Jeśli już uda wam się je tam umieścić – komfort z obcowania ze słuchawkami będzie stać na nad wyraz wysokim poziomie. Możecie w nich biegać, skakać, latać, pływać, a Inspire i tak pozostaną na swoim miejscu, a nie np. na podłożu pod waszymi stopami. Nie jesteście fanami łączenia bezprzewodowych słuchawek na szyi przy pomocy absolutnie w tych czasach zbędnego kabla? W takim razie to sprzęt dla was! Wspominałem już, jak futurystyczne i cieszące oko są? Pewnie tak, i to nie raz. Spieszę zatem donieść, że nie tylko ich design przywodzi na myśl film science fiction. Dźwięk na całe szczęście również!

Halo Ziemia, czy mnie słychać? Czyli dane techniczne i dźwięk słuchawek Baseus Inspire XC1
Baseus Inspire XC1 to douszne słuchawki o otwartej konstrukcji, które osobiście lubię nazywać “słuchawkami przyszłości“. Dlaczego? A dlatego, że dzięki owej konstrukcji są one naprawdę łaskawe dla waszego słuchu, przez co na starość być możecie będziecie mogli obejść się bez aparatu słuchowego. Albo kupicie jakiś tańszy. Ich potencjalny zakup rozpatrywałbym z tego powodu w kategoriach inwestycji we własną przyszłość, która jakimś dziwnym sposobem w końcu się wam opłaci.
Za jakość dźwięku odpowiadają tu głośniczki autorstwa Bose, a całość może poszczycić się m.in. systemem Dolby Audio, Hi-Res, Knowles, SuperBassem i SuperBalancem 3.0, 40 godzinami pracy na jednym ładowaniu (co nie jest czczą przechwałką, używam ich bowiem niemal codziennie od jakichś kilku tygodni i nadal nie udało mi się ich rozładować), klasą odporności na wodę IP66 (w którą wierzę na słowo, na basen nie mialem bowiem odwagi ich zabrać) oraz system LDAC. Podobno. Nie działa on bowiem na urządzeniach z iOS, więc muszę wierzyć producentowi na słowo, dobijając się równocześnie myślą, że gdybym miał smartfon z Androidem, to jakość dźwięku byłaby jeszcze lepsza. Ale bez obaw – nawet bez niego słuchawki brzmią naprawdę dobrze!

Aby odblokować ich pełen potencjał, będziecie potrzebować dedykowanej aplikacji Baseusa na telefon. Jej czcionka nie rozróżnia za bardzo polskich znaków, ale chociaż się stara. Co ciekawe, kiedy tylko ją zainstalujecie, dowiecie się w formie piktogramowej jak prawidłowo umiesić ten futurystyczny sprzęt w waszych uszach. Lepiej późno, niż wcale. Nie obawiajcie się jednak. I tak będziecie mieć z tą czynnością problemy tak długo, jak pozostaniecie użytkownikami XC1. Kiedy już uda wam się sparować z aplikacją swój sprzęt, dostaniecie dostęp do systemu śledzenia zagubionych słuchawek, personalizacji gestów (która i tak niczego nie zmieni), Equalizera i przede wszystkim – możliwości włączania Dolby Audio. Co prawda w pierwszej chwili po jego uruchomieniu zapewne pomyślicie “ciekawe… zamiast poprawić dźwięk, zepsuło go…”, ale gwarantuję, że na dłuższą metę ten system tylko zyskuje i zaręczam wam, że to przy nim pozostaniecie najdłużej, bije on bowiem na głowę standardowe ustawienia Baseusa, które są przy nim najzwyczajniej w świecie zbyt płaskie. Jeśli jakimś cudem od Dolby Audio jednak się odbijecie, to z wbudowanego equalizera najbardziej polecam wam opcję Hi-Fi Live. Wszystko zależy jednak od tego, jakiego typu muzyki najczęściej słuchacie. W moim przypadku były to zwykle klimaty około rockowe, przy których Inspire sprawiało się naprawdę dobrze. Mało tego, prawie tak dobrze, jak słuchawki nauszne!
Nowe słuchawki Baseusa to sprzęt wprost stworzony do słuchania muzyki. Czego to ludzie nie wymyślą, czyż nie? Jeśli faktycznie potrzebujecie słuchawek przede wszystkim do tego, do czego zostały one stworzone, to XC1 będą dla was świetnym wyborem. A jak sprawują się przy innych czynnościach? Cóż, w trakcie rozmów telefonicznych moi rozmówcy notorycznie skarżyli się, że brzmię jakbym przemawiał z pustego pokoju (Backrooms trafi na ekrany kin dopiero za chwilę…), a w trakcie pracy nad montażem w Final Cut zaobserwowałem pewne opóźnienia w transmisji dźwięku. W tej sytuacji jest to błąd niemal kardynalny. A jak brzmią do gier i filmów? Cóż, jeśli używacie do tego komputera – całkiem nieźle. Znacznie gorzej prezentowała się jednak sytuacja w przypadku mojego telewizora. Pierwsza próba podłączenia ich do mojego dość wiekowego LG 43UM7100PLB zakończyła się niebywale nieprzyjemnym trzeszczeniem słuchawek. Tak samo druga. I trzecia. Wielce prawdopodobne jest jednak to, że winny jest tutaj mój sprzęt, a nie same słuchawki. Mimo to, na waszym miejscu zwróciłbym na to uwagę i sprawdził to w pierwszej kolejności od razu po zakupie. Z moich doświadczeń polecałbym wam używanie ich głównie do telefonu. Najlepiej takiego z Androidem.

Podsumowanie – czy warto sięgnąć po słuchawki Baseus Inspire XC1?
Jeżeli potrzebujecie oryginalnych słuchawek w średniej klasie cenowej i bez denerwujących gumek w obligatoryjnym zestawie, a na dodatek cenicie swój słuch – lepiej trafić nie mogliście. No chyba, że macie iPhone’a. Wtedy polecałbym wam wybrać podstawowe Air Podsy. Baseus Inspire XC1 są od nich jednak znacznie ładniejsze i już w standardzie mają sporo rzeczy zarezerwowanych w przypadku Apple’a jedynie dla modelu Pro, np. odporność na wodę i pył z prawdziwego zdarzenia. Jeśli uprawiacie sport jakiś sport, w którym chcecie, aby towarzyszyła wam muzyka – stabilność Baseusa powinna okazać się dla was o niebo lepsza.

Z pewnością nie są to słuchawki do wszystkiego. I wiecie co? Bardzo dobrze, bo to, do czego zostały stworzone, robią naprawdę dobrze. A mianowicie – pozwalają wam słuchać waszej ulubionej muzyki w najlepszej możliwej jakości i jednocześnie przy zachowaniu największej możliwej wygody. A to wszystko w cenie około 350 złotych. Czy są to słuchawki idealne? Nie, ale są za to ciekawe. Szczerze? Jak dla mnie to znacznie lepsze. Duża część w mojej opinii zalet tego sprzętu może stać się dla was wadami i odwrotnie. Być może nie każdy chce chodzić z dwoma Sokołami Millenium przypiętymi do swoich uszu, nie oceniam. Będąc z wami kompletnie szczerym – gdybym był androidowcem i potrzebował bezprzewodowych słuchawek dousznych, kupiłbym je w ciemno.
Zalety słuchawek Baseus Inspire XC1:
- Bardzo atrakcyjny, futurystyczny design;
- Wysoki komfort noszenia po prawidłowym założeniu;
- Świetna stabilność podczas aktywności fizycznej;
- Dobra jakość dźwięku, szczególnie do słuchania muzyki;
- Obsługa Dolby Audio, LDAC i aplikacji z korektorem dźwięku;
- Długi czas pracy na baterii (do 40 godzin);
- Wysoka odporność na wodę i pył (IP66);
- Brak wymiennych gumek, które często wypadają w innych modelach.
Wady słuchawek Baseus Inspire XC1:
- Dosyć nieintuicyjne zakładanie i obsługa;
- Słaba jakość rozmów telefonicznych (mikrofon)
| Dostępność słuchawek Baseus Inspire XC1 w ofercie sieci Media Expert | ![]() |
| Słuchawki powietrzne BASEUS Inspire XC1 Clip Droga Mleczna | SPRAWDŹ AKTUALNĄ CENĘ |
| Słuchawki powietrzne BASEUS Inspire XC1 Clip Czarna Dziura | SPRAWDŹ AKTUALNĄ CENĘ |
Test słuchawek przeprowadziliśmy w czerwcu 2026 roku.
Zobacz więcej:
- Mundial 2026 w 4K HDR? Sprawdzamy, gdzie obejrzeć mecze
- Brak kanału TVP 4K na mundialu – dostaliśmy stanowisko Telewizji Polskiej! Padł powód
- Nie będzie mundialu w 4K w Polsce! TVP potwierdza – można mówić o małym skandalu
- TVP podała nazwiska ekspertów na mundial! Oni będą opowiadać o meczach
- TV Puls wstrzymała popularny serial! Jesienią nie wróci, mimo że ma masę fanów – dlaczego?


