Recenzja kinowej nowości “Mumia: Film Lee Cronina”! Duża niespodzianka?
Gdy wiele osób czeka na inną Mumię, w kinach pojawia się niespodzianka, która szybko do siebie przekonuje. Sprawdzamy nowość “Mumia: Film Lee Cronina”.
Wszystkie recenzowane filmy oglądamy osobiście i przedpremierowo w kinach. Nasze opinie bazują na latach doświadczeń i są pełne szczegółów, które doceni każdy prawdziwy kinoman.
Recenzja filmu “Mumia: Film Lee Cronina” – to nie Mumia, na którą wszyscy czekają, ale też dobra!
Kiedy reżyser umieszcza swoje nazwisko w samym tytule filmu, chce nam wyraźnie powiedzieć, że stworzył coś autorskiego i wyjątkowego. Lee Cronin zrobił to celowo, żebyśmy od razu wiedzieli, że jego wizja nie ma nic wspólnego z przygodowymi filmami o mumiach, które znamy z przeszłości. Nie znajdziecie tu humoru ani pustynnych pościgów, bo twórca postawił na mroczny, bezkompromisowy horror. To obietnica, której dotrzymał z nawiązką, choć końcowy efekt może wywoływać bardzo mieszane uczucia, od zachwytu nad stroną wizualną po znużenie brutalnością.
Sama historia zaczyna się od wielkiego dramatu rodzinnego, gdy mała Katie Cannon znika bez śladu podczas wakacji w Egipcie. Po ośmiu latach rodzice otrzymują informację, że ich córka się odnalazła, co powinno być końcem ich koszmaru. Jednak postać, która pojawia się w szpitalu, przeraża zamiast cieszyć. Dziewczynka wygląda jak żywe zwłoki: ma pomarszczoną skórę, martwe spojrzenie i porusza się w sposób, który wywołuje dreszcze. Rodzina zabiera ją do domu w Nowym Meksyku, licząc na cud, ale zamiast tego sprowadzają na siebie prawdziwe piekło.
Zachęcamy do sprawdzenia naszych recenzji najnowszych filmów i seriali w kinach oraz na VoD:
- ZOBACZ: “Awantura” wróciła! 2. sezon hitu od A24 już na Netflix. Czy ten serial wciąż jest tak dobry?
- ZOBACZ: Największa serialowa niespodzianka 2026? O tym nie słyszałeś, a jest znakomity!
- ZOBACZ: Recenzja kinowego filmu “Przepis na morderstwo”! Już w Polsce – warto?
- ZOBACZ: Największy film tego miesiąca? Sprawdziliśmy “Dramę”, która zbiera wysokie oceny!
- ZOBACZ: Keanu Reeves jednak zawodzi?! Film “Skutki uboczne” na Apple TV – co mogło pójść nie tak?
Największą siłą tego filmu jest bez wątpienia młoda Natalie Grace, która gra odnalezioną córkę. Jej występ to coś więcej niż zwykłe aktorstwo, to niesamowity popis sprawności fizycznej i kontrolowanego przerażenia. Dziewczyna wygina ciało, wydaje nieludzkie dźwięki i zachowuje się tak przekonująco, że szybko trafia do najważniejszych kreacji w historii kina grozy. To właśnie ona trzyma nas w napięciu przez większość czasu. Niestety, znacznie gorzej wypada Jack Reynor w roli ojca. Jego gra jest często sztuczna i mało wiarygodna, co sprawia, że w najważniejszych momentach zamiast współczucia czujemy irytację. Reszta obsady, choć poprawna, ginie nieco w cieniu makabrycznych wydarzeń i nie dostaje wystarczająco dużo miejsca w scenariuszu.
Lee Cronin już wcześniej pokazał, że potrafi tworzyć sceny pełne obrzydzenia i napięcia, i w tym przypadku idzie jeszcze o krok dalej. Jego film jest brutalny, co z jednej strony imponuje odwagą, a z drugiej staje się męczące. Po pewnym czasie te wszystkie drastyczne obrazy przestają szokować, bo stają się normą na ekranie. Problemem okazuje się też sam scenariusz, który reżyser napisał w pojedynkę. W fabule znajdziemy sporo dziur logicznych, a niektóre dialogi są zbyt łopatologiczne. Film jest też po prostu za długi, przez co niektóre sceny ciągną się bez końca, a dziwne zakończenie zostawia widza z poczuciem niedosytu i lekkiego zagubienia.
Muzyka świetnie buduje klimat grozy, ale efekty dźwiękowe bywają tak głośne i agresywne, że zamiast straszyć, po prostu męczą uszy. W dobrym horrorze cisza bywa ważniejsza od krzyku, a tutaj twórca zdecydowanie nadużywa hałasu. Mimo to, w połączeniu z obrazem, dźwięk potrafi stworzyć sceny, które autentycznie mrożą krew w żyłach, zwłaszcza gdy Katie zaczyna grasować po mrocznym domu. Wizualnie film jest majstersztykiem, bo postawiono na tradycyjne metody charakteryzacji zamiast nadmiaru efektów komputerowych. Wygląd tytułowej postaci jest dopracowany w najmniejszych szczegółach i wygląda przerażająco realistycznie. To właśnie te praktyczne efekty sprawiają, że horror wydaje się tak namacalny. Dopiero pod sam koniec, gdy pojawia się więcej grafiki komputerowej, czar nieco pryska, bo sztuczne obrazy nie pasują do wcześniejszej, surowej stylistyki.
Mumia to film pełen wielkich ambicji, który nie w pełni wykorzystał swój potencjał. To mroczne połączenie klasycznego horroru o opętaniu z dramatem rodzinnym, które na długo zapada w pamięć dzięki genialnej roli młodej aktorki. Choć błędy w scenariuszu i nierówne aktorstwo odbierają mu szansę na bycie arcydziełem, to wciąż jest to pozycja obowiązkowa dla fanów mocnych wrażeń. Dla osób o słabszych nerwach może to być jednak doświadczenie zbyt traumatyczne, po którym już nigdy nie spojrzą na ten motyw filmowy w ten sam sposób. Cronin stworzył widowisko, które potrafi zachwycić formą, ale pozostawia pewien niedosyt.
Zobacz więcej:
- Co oglądać w tym tygodniu? Nowości HBO Max, Netflix, CANAL+, Prime Video, Apple TV
- Serial na Netflix? Ten kryminał z Chile właśnie podbił Polskę – odważysz się?
- Ujawniono nadchodzący tydzień w Disney+. W środę GIGA nowość w ofercie
- “Awantura” wróciła! 2. sezon hitu od A24 już na Netflix. Czy ten serial wciąż jest tak dobry?
- Koniec Netflixa jakiego znamy? Gigant robi radykalny krok, by przyciągnąć więcej ludzi



