Nowa biografia o Michaelu Jacksonie to HIT czy KIT? Nasza recenzja wyjaśnia wątpliwości!
„Michael” Antoine’a Fuquy to produkcja skrojona pod wielki ekran i wielkie głośniki. Ale czy jest tam odrobina treści?
Wszystkie recenzowane filmy oglądamy osobiście i przedpremierowo w kinach. Nasze opinie bazują na latach doświadczeń i są pełne szczegółów, które doceni każdy prawdziwy kinoman.
Recenzja filmu biograficznego “Michael”! To jak z nim w końcu jest?
Każdy słyszał o Michaelu Jacksonie, ale kto naprawdę zna jego historię? Czy z filmu w ogóle się czegoś dowiemy? Nowa produkcja nie pokazuje całego życia króla popu. Film opowiada historię Michaela Jacksona od dzieciństwa spędzonego w ciasnym domu w Gary w stanie Indiana przez lata z The Jackson 5, aż po solową karierę zwieńczoną trasą koncertową Bad pod koniec lat 80. “Michael” najwyraźniej celowo urywa narrację zanim zaczyna się najbardziej burzliwy i kontrowersyjny rozdział życia artysty. Oskarżenia, procesy sądowe, kolejne operacje plastyczne, skandale – tego wszystkiego w filmie po prostu nie ma. Twórcy — wśród których figuruje rodzeństwo Jacksona i zarządcy jego majątku — podjęli świadomą decyzję, by pokazać artystę w jak najkorzystniejszym świetle. I ta decyzja ciąży nad całym filmem.
Centralnym konfliktem jest toksyczna relacja Michaela z ojcem, Joe Jacksonem. Widzimy, jak bezlitosny patriarch zamienia własne dzieci w maszynę do zarabiania pieniędzy, zmuszając je do morderczych prób od świtu do nocy. Michael dorasta w atmosferze strachu, a jedynym ciepłem otaczającym go w dzieciństwie jest matka Katherine. Z czasem artysta próbuje wydostać się spod ojcowskiej kontroli. Nie można pisać o tym filmie bez poświęcenia osobnego akapitu Jaafarowi Jacksonowi. Bratanek Króla Popu i syn Jermaine’a Jacksona debiutuje na dużym ekranie i robi to w sposób, który dosłownie odbiera mowę.
Zachęcamy do sprawdzenia naszych recenzji najnowszych filmów i seriali w kinach oraz na VoD:
- ZOBACZ: To nie jest film dla każdego! Recenzujemy “Chronologię wody” od Kristen Stewart
- ZOBACZ: “Awantura” wróciła! 2. sezon hitu od A24 już na Netflix. Czy ten serial wciąż jest tak dobry?
- ZOBACZ: Największa serialowa niespodzianka 2026? O tym nie słyszałeś, a jest znakomity!
- ZOBACZ: Recenzja kinowego filmu “Przepis na morderstwo”! Już w Polsce – warto?
- ZOBACZ: Największy film tego miesiąca? Sprawdziliśmy “Dramę”, która zbiera wysokie oceny!
Wielokrotnie zdarzało nam się zapomnieć, że na ekranie występuje tylko aktor, ponieważ jego ruchy, wyraz twarzy i sposób bycia są niemal identyczne z oryginałem. Wygląda to tak realistycznie, że momentami trudno odróżnić odgrywaną postać od prawdziwego człowieka, na którym była wzorowana. Jaafar nie skupia się wyłącznie na samym kopiowaniu gestów, ale naprawdę czuje ten specyficzny rytm i energię swojego wuja. Dzięki temu jego występ staje się bardzo wiarygodny i poruszający, co widać najwyraźniej w scenach, w których tańczy i śpiewa na scenie. Nie mniej imponuje Juliano Krue Valdi jako mały Michael — to kolejny debiutant, który w scenach studyjnych i wczesnych występach scenicznych potrafi wywołać autentyczne wzruszenie. Scena, w której dziecięcy Michael nagrywa pierwsze piosenki, a z jego gardła płynie głos dojrzały i pełny jak u dorosłego artysty robią gigantyczne wrażenie.
Colman Domingo w roli Joe Jacksona jest tak przekonujący, że budzi prawdziwy niepokój. Mimo mocnego makijażu i sztucznych elementów twarzy, aktor stworzył postać przerażającą, bo wierzącą w to, że postępuje właściwie. Nie jest to jedynie przerysowany czarny charakter, lecz portret samolubnego ojca. Z kolei Nia Long jako matka, Katherine, jest w pewnym stopniu równoważnikiem dla ojca, choć jej postać nie pojawia się na ekranie zbyt często. Ale co robi największe wrażenie? Fuqua jako reżyser najlepiej czuje się właśnie wtedy, gdy prowadzi kamerę przez wielkie widowiskowe numery.
Rekonstrukcja “Billie Jean” z kultowym moonwalkiem przyprawia o ciarki – operator Dion Beebe oświetla scenę tak, by każdy krok Jaafara wybrzmiewał jeden po drugim. Zdjęcia są bardzo ładne i dopracowane, a każdy etap życia Michaela Jacksona ma swoje własne kolory i specyficzny klimat. Dzięki świetnym kostiumom i charakteryzacji możemy dokładnie zobaczyć, jak zmieniał się wygląd artysty na przestrzeni wielu lat. Wydaje nam się, że twórcy zadbali o detale z tak ogromną precyzją, że nawet najwięksi fani piosenkarza mogą poczuć się pozytywnie zaskoczeni tym, co zobaczą na ekranie.
Niestety, na pewnym etapie seansu czeka nas pewne rozczarowanie. Poza scenami muzycznymi “Michael” jest filmem frustrująco bezpiecznym. Scenariusz Johna Logana powiela wszystkie klisze gatunku: zachwyceni producenci w studio nagraniowym, montaż sukcesu, kłótnie z wytwórnią, natchnienie przychodzące w odpowiednim momencie. Nie ma tu żadnej narracyjnej odwagi, żadnego pytania bez odpowiedzi, żadnej sceny, która zmuszałaby nas do dyskomfortu. Kontrowersje wokół oskarżeń są co prawda zasugerowane w jednej, migawkowej sekwencji, ale natychmiast przykryte warstwą sentymentu i obrazkami sielankowego Neverland.
„Michael” to film, który działa jako widowisko muzyczne i absolutnie zawodzi jako biografia. Jaafar Jackson jest objawieniem, Colman Domingo zasługuje na każdą nagrodę, a sceny koncertowe warto zobaczyć na dużym ekranie z dobrym nagłośnieniem – kino będzie chyba najlepszym wyborem.
Zobacz więcej:
- „Michael” bije rekordy w historii kina. Dlaczego widzowie tak chętnie oglądają tę biograficzną opowieść?
- Ujawniono nadchodzący tydzień w Disney+. W środę GIGA nowość w ofercie!
- Prime Video kasuje serial ze świata “The Boys” – trzeciego sezonu nie będzie!
- „Wichrowe wzgórza” na HBO Max – wiemy, kiedy premiera online
- Ten thriller z Charlize Theron właśnie podbija Polskę na Netflix! Perełka na niedzielę?


