To nie jest film dla każdego! Recenzujemy “Chronologię wody” od Kristen Stewart
To nie jest film dla każdego, ale jeśli trafi w gust, to czeka Was nie lada seans. Oto “Chronologia wody” od Kristen Stewart.
Wszystkie recenzowane filmy oglądamy osobiście i przedpremierowo w kinach. Nasze opinie bazują na latach doświadczeń i są pełne szczegółów, które doceni każdy prawdziwy kinoman.
Recenzja filmu “Chronologia wody” – nowość od Kristen Stewart
Kiedy Kristen Stewart ogłosiła, że zamierza wyreżyserować swój pierwszy pełnometrażowy film na podstawie wspomnień Lidii Yuknavitch, wiele osób kręciło głową z niedowierzaniem. Często zdarza się, że znani aktorzy nie radzą sobie najlepiej po drugiej stronie kamery, jednak w tym przypadku obawy okazały się… niesłuszne. Film “Chronologia wody” to jeden z najbardziej odważnych i dojrzałych debiutów ostatnich lat, który potrafi jednocześnie zachwycić swoją formą i zmęczyć emocjonalnym ciężarem.
Opowieść bazuje na głośnej książce z 2011 roku i skupia się na losach młodej pływaczki, której życie rozpada się przez nałogi i traumy z dzieciństwa. Sport, a konkretnie basen i woda, są dla głównej bohaterki jedyną bezpieczną przestrzenią, w której może uciec przed agresywnym ojcem i bezradną matką. Gdy jednak traci stypendium sportowe, jej życie wypełnia alkohol, narkotyki i toksyczne relacje, a jedyną drogą do ocalenia okazuje się ostatecznie pisanie. Stewart nie prowadzi nas przez te wydarzenia po kolei. Zamiast tradycyjnej fabuły dostajemy rwane wspomnienia i przeskoki w czasie, które naśladują to, jak działa ludzka pamięć, czyli chaotycznie i wybiórczo.
Zachęcamy do sprawdzenia naszych recenzji najnowszych filmów i seriali w kinach oraz na VoD:
- ZOBACZ:
- ZOBACZ: “Awantura” wróciła! 2. sezon hitu od A24 już na Netflix. Czy ten serial wciąż jest tak dobry?
- ZOBACZ: Największa serialowa niespodzianka 2026? O tym nie słyszałeś, a jest znakomity!
- ZOBACZ: Recenzja kinowego filmu “Przepis na morderstwo”! Już w Polsce – warto?
- ZOBACZ: Największy film tego miesiąca? Sprawdziliśmy “Dramę”, która zbiera wysokie oceny!
Największym atutem produkcji jest bez wątpienia Imogen Poots, która wciela się w Lidię. Aktorka stworzyła tu rolę życia, grając w sposób niezwykle surowy i bezkompromisowy. Nie pokazuje ona jedynie smutku, lecz emanuje wszystkim, co ją uwiera: ból i wolę przetrwania. Poots przejęła nawet pewne maniery i energię samej reżyserki, co sprawia, że postać wydaje się naprawdę autentyczna. Na drugim planie pojawia się Thora Birch jako siostra próbująca chronić bohaterkę oraz Jim Belushi w roli ojca, którego występ wzbudzi skrajne emocje – dla jednych będzie genialny, dla innych zbyt przerysowany. Niestety inne męskie postacie, jak muzyk grany przez Toma Sturridge’a, pojawiają się na ekranie zbyt rzadko, by wnieść coś istotnego do całości.
Stewart jako reżyserka, zamiast budować napięcie w klasyczny sposób, stawia na obrazy przypominające sny i powtarzające się motywy. Film czerpie z kina eksperymentalnego, gdzie obraz jest ważniejszy niż dialogi, a ciało aktorki często chowa się w cieniu lub pod wodą. Film bywa momentami zbyt pewny siebie w swoich dziwnych scenach wizualnych. Największą wadą produkcji jest jej rytm, ponieważ ponad dwie godziny tak rwanej opowieści mogą być dla wielu osób męczące. Niektóre fragmenty powielają te same emocje, co sprawia, że droga bohaterki do wyjścia na prostą wydaje się chwilami nużąca i przewidywalna. Pojawiają się głosy, że gdyby nie świetna gra głównej aktorki, eksperymentalne pomysły Stewart mogłyby całkowicie przykryć samą historię. Dodatkowo relacje z mężczyznami wypadają w filmie dość blado w zestawieniu ze scenami, w których główna bohaterka jest sama ze swoimi myślami i problemami.
Decyzja o nakręceniu całości na starej taśmie 16 mm sprawiła, że obraz jest ziarnisty i pełen niedoskonałości, co idealnie pasuje do tematu starych, bolesnych wspomnień. Kamera trzymana w ręku daje poczucie, że podglądamy czyjeś życie, a to wzmacnia realizm. Także dźwięk gra tu kluczową rolę, bo zamiast typowej muzyki słyszymy szumy wody, szepty i niepokojące odgłosy, które tworzą atmosferę ciągłego napięcia. Nie wszystkie decyzje Stewart były trafne, ale gdy jej się coś udało, to robi to naprawdę świetne wrażenie.
Jedni będą uważać film za genialne dzieło, inni za zbyt udziwniony i wręcz pretensjonalny projekt. Jest to kino wymagające, które oczekuje od odbiorcy dużej dawki empatii i cierpliwości. Kristen Stewart w swoim debiucie nie boi się popełniać błędów, ale robi to z dużą pasją i ma do przekazania coś naprawdę ważnego.
Zobacz więcej:
- Co oglądać w tym tygodniu? Nowości HBO Max, Netflix, CANAL+, Prime Video, Apple TV
- Serial na Netflix? Ten kryminał z Chile właśnie podbił Polskę – odważysz się?
- Ujawniono nadchodzący tydzień w Disney+. W środę GIGA nowość w ofercie
- “Awantura” wróciła! 2. sezon hitu od A24 już na Netflix. Czy ten serial wciąż jest tak dobry?
- Koniec Netflixa jakiego znamy? Gigant robi radykalny krok, by przyciągnąć więcej ludzi



