Obejrzeliśmy po latach kultowego “Egzorcystę” w kinie! Co za wrażenia [RECENZJA]
“Egzorcysta”, nawet po latach, potrafi wywołać prawdziwą grozę. Film obejrzeliśmy w kinie – co za przeżycie! Ale czy wszystko było idealnie?
Horror “Egzorcysta” po latach znów w kinie! Wiedzieliśmy film na wielkim ekranie
Chyba każdy słyszał o tym filmie – to kultowa produkcja, do której porównywane są wszystkie inne. A przecież sama fabuła urzeka prostotą i nieprzeciętną głębią: obserwujemy aktorkę Chris MacNeil (Ellen Burstyn) oraz jej 12-letnią córkę Regan (Linda Blair), której zachowanie stopniowo przemienia się z niewinności w niepojętą grozę. Dziewczynka zaczyna przeklinać, wykazuje coraz bardziej niepokojące symptomy, aż wreszcie lekarze rozkładają ręce wobec jej stanu. Dopiero egzorcyzmy odprawiane przez dwóch księży — ojca Merrina (Max von Sydow) i ojca Karrasa (Jason Miller) — przynoszą odpowiedź: oto rozgrywa się walka o duszę dziecka z prawdziwym wcieleniem zła.
To, co w “Egzorcyście” zachwyca najbardziej, to perfekcyjna reżyseria Williama Friedkina i doskonale rozpisane role. Każdy z bohaterów jest wielowymiarowy — nie ma tu wyłącznie ofiar i zwycięzców, są także pogubieni, szukający odpowiedzi, walczący ze swoimi demonami nie tylko dosłownymi. Pod względem technicznym “Egzorcysta” zrobił na nas ogromne wrażenie — tym bardziej w sali kinowej. Obraz, nawet w dobie nowych wydań, zachował swój niepowtarzalny klimat retro, a przy tym zdjęcia Owena Roizmana wykorzystują niepokojącą kompozycję kadrów i światłocień, które właśnie na dużym ekranie można w pełni docenić. Widać, ile pracy włożono w szczegóły — zimne kolory, klaustrofobiczne zbliżenia, symboliczne kadry wszczepiające się w pamięć na długo.
Mistrzowsko wykorzystana atonalna muzyka i projekt dźwięku to osobna jakość: nie ma tu przesadnych, tandetnych jump scare’ów. Dźwięki są subtelne, czasem niemal niezauważalne, a jednak potrafią wywołać autentyczny dreszcz. Nawet najbardziej znana melodia zyskuje na sile, gdy rozbrzmiewa w ciemnej sali kina. Na dużym ekranie wartości filmu można docenić podwójnie. Złożoność scen egzorcyzmów, charakteryzacja Regan czy pracę kamery czuje się niemal fizycznie. Drobne detale — chociażby ikoniczna scena zejścia ze schodów w mostku — zyskują nową moc, gdy widzimy je w kinowej ciemności, odcięci od bodźców świata zewnętrznego. Film nakręcono na klasycznej taśmie 35mm, co w epoce cyfrowej jest szczególną wartością: analogowy zapis daje charakterystyczną głębię, bogactwo detali i filmowe ziarno, którego nie da się podrobić komputerowo. Nawet po latach „Egzorcysta” potrafi olśnić jakością obrazu, oferując wizualny seans, w którym nie czuć upływu czasu — obraz nie jest plastikowy czy wygładzony, zachował organiczność i autentyczność, która podkreśla tę grozę.
Przeczytaj też inne nasze recenzje z ostatnich dni i tygodni:
- ZOBACZ TEŻ: “Vinci 2”, czyli wielki powrót Juliusza Machulskiego! Warto kupić na to bilet do kina? [RECENZJA]
- ZOBACZ TEŻ: IMAX zmienia odbiór filmu: recenzja “Fantastyczna Czwórka: Pierwsze kroki”!
- ZOBACZ TEŻ: Klimatyczny thriller w majestatycznych plenerach, który PODBIŁ Netflix. Nasza recenzja serialu “Dzikość”!
- ZOBACZ TEŻ: Oglądaliśmy nowego “Supermana”. Werdykt może być tylko jeden!
Po upływie lat niektóre efekty specjalne mogą wywołać lekki uśmiech, a tempo narracji, napięcie dawkujące grozę powoli, bywa dziś uznawane za „zbyt ospałe” w porównaniu z dynamicznymi horrorami ery cyfrowej. Z kolei niektóre dialogi trącą już myszką, a pewne rozwiązania fabularne wymagają szczególnej niewiary, by dziś całkowicie nas porwały. Mimo tego, w naszym odbiorze klasyka broni się z nawiązką: te pozorne niedoskonałości jedynie nadają mu jeszcze bardziej ikoniczny status, podkreślając, jak bardzo kino grozy zawdzięcza “Egzorcyście” swoje najlepsze wzorce.
Dla fana horroru seans w kinie to rytuał — z tej perspektywy “Egzorcysta” to niemal mistyczne doświadczenie. Na sali kinowej kolektywnie przeżywamy narastającą grozę, kibicujemy bohaterom. Dziś, w dobie efektów specjalnych CGI, udowadnia, że największy horror rodzi się z geniuszu reżyserii, aktorstwa i dźwięku, nie z komputerowej iluzji. “Egzorcysta” to esencja analogowego horroru: pięknych niedoskonałości, mistrzowskiej gry światłem i cieniem oraz świadomej pracy z medium filmowym, której pełnię docenić można właśnie w kinie. Dlatego właśnie takie filmy warto, a nawet trzeba, oglądać na dużym ekranie.
Rozglądasz się za dobrym telewizorem do oglądania filmów i seriali w domowym zaciszu? “Egzorcystę” można też oglądać online, a do wyciągnięcia maksimum z tak leciwej produkcji przydadzą się najnowsze technologie. HISENSE jeszcze tylko dziś oferuje aż do 13 000 zł zwrotu na konto przy zakupie między innymi swoim świetnych telewizorów Mini LED!
Zobacz więcej:
- Na ten zwiastun czekał cały świat. Premiera filmu “Avatar: Ogień i popiół” jeszcze w tym roku!
- Nowy film numer 1 w 67 krajach na Netflix. Nikt w to nie wierzył, ale „Farciarz Gilmore 2” rządzi!
- HIT od firmy Panasonic, czyli telewizor 65 cali z FALD i 144 Hz w promocji!
- Rząd przelewa kolejne pieniądze na TVP i Polskie Radio. Tym razem ponad 200 milionów!
- Kontroler do PS6 to nowy rozdział dla konsol? Pad ma być elastyczny i reagować na ścisk!



