“28 lat pózniej” po raz trzeci. Laureat Oscara powraca do serii!
Nazewnictwo serii 28 to rzecz naprawdę przedziwna. Mieliśmy 28 dni później, później dostaliśmy 28 tygodni później, po czym… 28 lat później. Nie pytajcie, gdzie zagubili miesiące. To oczywiste, że najnowsza część sagi, która zadebiutuje na ekranach polskich kin już niespełna za miesiąc, 16. stycznia, nosić będzie tytuł 28 lat później – Część druga: Świątynia kości. Pomyśleliście sobie – no tak, dwójka w tytule oznacza, że to kontynuacja poprzednika, wszystko ma tu sens. Tylko, że… nie jest to kontynuacja poprzednika, a jego prequel. I w sumie trochę interquel… W tej serii abolutnie nic nie ma sensu. No może poza nowym-starym ogłoszeniem obsadowym.
W amerykańskich kinach właśnie odbyły się prasowe pokazy Świątyni kości. Recenzje spływające do sieci okazały się tak optymistyczne, że stojące za sukcesem marki studio Sony zdecydowało się od razu potwierdzić, że trylogia 28 lat później doczeka się swojego finału. Główną rolę ponownie odegra w nim Cillian Murphy!
Za kamerą ponownie stanie Danny Boyle, a scenariusz napisze Alex Garland, czyli możemy spodziewać się ponownie czegoś pokroju 28 lat później (części 1). Zanim Murphy’ego, który od czasu pojawienia się w 28 dniach później zdążył zostać nagrodzony Oscarem za film Oppenheimer, zobaczymy w zwieńczeniu trylogii, aktor zaliczy krótki występ w Świątyni kości, która ma je poniekąd podbudować, podobnie jak wyglądało to w przypadku Jacka O’Connella w finale ostatniego filmu. Także jeśli tak jak ja początkowo myśleliście, że 28 lat później jest zwieńczeniem trylogii, to w rzeczywistości okazało się, że stało się początkiem nowej, a oryginalne dwa twory funkcjonują teraz jako dylogia… Wybaczcie mi zamieszanie. Swoje żale proszę jednak adresować do włodarzy studia Sony.
Za reżyserię Świątyni kości odpowiedzialna jest Nia DaCosta, czyli autorka The Marvels oraz nowego Candymana.
Film kręcony był równolegle z 28 lat później i zapowiadany jest jako jej “nieokiełznany, szalony kuzyn”. Jego recenzje, podobnie jak w przypadku poprzedniego tworu są wprost hurraoptymistyczne. Na ile w tych głosach jest prawdy będziemy mogli przekonać się już 16 stycznia.
Źródło: Deadline
Zobacz więcej:
- Nowy pakiet „Klub Filmowy” w Player! Prawdziwa gratka dla kinomaniaków – jak to działa?
- 5 niespodzianek od Prime Video! Tego nie zapowiadano – pierwsza już w poniedziałek!
- HBO Max ujawniło zwiastun z największymi premierami 2026! Tych fragmentów nigdy nie pokazano!
(95)

