Home Strefa filmu Recenzje filmów i seriali SVoD “Lekomania” na Disney+ – recenzja serialu, o którym mało się mówi w Polsce, a powinno się mówić więcej!
“Lekomania” na Disney+ – recenzja serialu, o którym mało się mówi w Polsce, a powinno się mówić więcej!

“Lekomania” na Disney+ – recenzja serialu, o którym mało się mówi w Polsce, a powinno się mówić więcej!

301
0

Jednym z seriali, które przywędrowały do Polski wraz z Disney+, jest “Lekomania”. W oryginale tytuł brzmi “Dopesick” i odnosi się do stanu towarzyszącego odstawieniu opioidów. Kryzys wywołany tymi lekami dotknął niezliczoną liczbę osób w USA i właśnie tę historię opowiada serial z Michaelem Keatonem, wraz z którym w obsadzie znaleźli się Michael Stuhlbarg, Peter Sarsgaard, Will Poulter, John Hoogenakker, Rosario Dawson i Jake McDorman. Lista nazwisk robi wrażenie, prawda? A jak wypada sam serial? Warto obejrzeć na Disney+?

Disney+ w Polsce – recenzja serialu “Lekomania”. Warto obejrzeć?

Akcja serialu rozgrywa się w różnych ramach czasowych, ale twórcom udało się uniknąć skonfundowania widza. Śledzenie wydarzeń nie sprawia problemu, pomimo tego, że często następuje po sobie kilka scen znacznie rozrzuconych w czasie. Mamy bowiem okazję przyglądać się z bliska samemu początkowi kryzysu, wydarzeniom w samym środku problemu, a także efektom działań firmy farmaceutycznej oraz agencji rządowych starających się zareagować na problem.

Samo wprowadzenie rzuca cień na wszystko, co zobaczymy później, bo od razu zdajemy sobie sprawę z jak dużym wyzwaniem i problemem musieli się zmierzyć ci, którzy próbowali powstrzymać kłamliwe komunikaty producenta leków. Gdyby wszystko to zostało pokazane chronologicznie, moglibyśmy nie dotrwać do końca, ponieważ skutki nadużywania silnie uzależniającego leku mogą być wręcz makabryczne i gdy je widzimy, niecierpliwie pragniemy poznać kulisy całej sprawy.

Mimo iż serial bazuje na prawdziwych wydarzeniach, to poszczególne postacie i zdarzenia niekoniecznie w stu procentach oddają to, co się wydarzyło. Umiejętnie jednak napisano scenariusz, w którym losy danych bohaterów łączą w sobie to, co przytrafiło się całym grupom. Część prawdopodobnie trochę udramatyzowano, a w innych przypadkach autorzy historii musieli uzupełniać luki używając własnej wyobraźni. “Lekomania” powstała na podstawie książki Macy Beth o polskim tytule “Lekomani” (w oryginale “Dopesick: Dealers, Doctors and the Drug Company that Addicted America”), więc można być pewnym, że kluczowe aspekty sporu prawnego firmy farmaceutycznej z agentami rządowymi są wiernie przedstawione.

Poza tym, posunięto się o krok dalej i pokazano każdy aspekt problemu, więc od samego początku aż do końca poznajemy historie uzależnionych, lekarzy, handlowców, ich przełożonych, szefostwa firmy farmaceutycznej i wielu przedstawicieli organów ścigania, wśród których nie brakuje sceptyków, zrezygnowanych i przekupionych, a także zdeterminowanych na tyle, by zrobić wszystko i udowodnić chęć koncernu do przedkładania zarobku nad zdrowie ludzi i przekłamywanie wyników badań.

W efekcie cała historia jest rozłożona na wiele odcinków i odpowiednio zbalansowana. Bohaterowie równie często odnoszą sukcesy, co upadają. Mimo iż ostateczny rezultat nie jest zbyt trudny do przewidzenia, to zawirowań i zwrotów akcji jest tu tyle, że każdy odcinek dostarcza mnóstwo emocji i potrafi porządnie wzruszyć. Mało kiedy aktorzy dostają tak dużo czasu na pokazanie przed kamerą całej gamy swoich umiejętności, a przecież zagranie niektórych ról w “Lekomanii” wymagało od nich nie lada sprytu. Michael Keaton to klasa sama w sobie, ale na ekranie nie ustępują mu ci odrobinę mniej znani aktorzy oraz aktorki.

Godna podziwu jest rola Petera Sarsgaarda oraz Kaitlyn Dever. Ta druga wciela się w młodą pracowniczkę kopalni, dla której uraz staje się źródłem ciągłego bólu. Oxycontin powoduje natychmiastową ulgę, ale dość szybko staje się nieskuteczny i potrzebne jest zwiększenie dawki – to prowadzi nie tylko do nadużywania, ale wręcz uzależnienia się nawet przez osoby o silnym charakterze. Tabletki z lekiem stają się na tyle towarem deficytowym, że niektórzy handlują nimi w ten sam sposób, co każdym innym narkotykiem, a zdobycie kolejnych dawek możliwe jest dzięki receptom od (odpowiednich) lekarzy.

Realizacyjnie “Dopesick” to najwyższa półka, choć serial nie wymagał wykorzystania dużego budżetu na efekty specjalne. Środki przekazano na przygotowanie scenografii i obsadę, a to już wystarczyło, bo połączenie takiego warsztatu z właściwą historią dało niesamowite efekty. Tempo serialu wielokrotnie zwalnia, ale ani przez chwilę nie może być mowy o znudzeniu czy znużeniu, gdyż każda dawka informacji i kolejne działania bohaterów mają ogromne znaczenie w kontekście całej historii. Zdarza się, że błyskawicznie przeskakujemy w czasie tam i z powrotem, co wymusza sporą koncentrację po stronie widza, ale dzięki temu ciąg przyczynowo – skutkowy jest widoczny jak na dłoni, a my z zaciekawieniem czekamy na uzupełnienie luk w wiedzy pomiędzy pokazanymi wydarzeniami.


VoD i serwisy streamingowe – przeczytaj więcej: 

(301)

5 1 głos
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Informacje zwrotne
Zobacz wszystkie komentarze
0
Chcielibyśmy poznać twoje zdanie na ten tematx
()
x