Film z uniwersum Gwiezdnych Wojen skasowany?! Ale jak to? Przecież tak nie może być! To nie do pomyślenia! A tak już bez żartów - chyba wszyscy zdążyliśmy już przywyknąć do tego stanu rzeczy, prawda?
Pozycji znajduje się na niej aż 65. I choć w sumie nie wiem, czy będzie dla was jakimś pocieszeniem dowiedzenie się, czego już NIE możecie obejrzeć, to postaram się jakoś wspomóc was w waszych cierpieniach.
Nie wiem czy wiecie, ale tłumy również można podzielić pod względem rozmiaru. Takim oto sposobem tłum, który wyczekiwał premiery głównego bohatera niniejszego tekstu, osobiście przyrównałbym do gromady rozzłoszczonych wieśniaków uzbrojonych w widły i pochodnie, którzy męczą bogu ducha winne monstrum Universalu. Jeśli ktokolwiek docenił tę halloweenową analogię, to ostrzegam, że lepiej już nie będzie!
Jeśli nigdy wcześniej z oryginałem z jakiegoś powodu się nie zapoznaliście, to na wydaniu aktorskim powinniście bawić się całkiem dobrze. Jeśli jednak animację znacie i kochacie to cóż... raczej nie będziecie mieli tutaj czego za bardzo szukać.
Jak to możliwe? A no tak, że choć pierwsza część serii była olbrzymim hitem zarówno pod względem zarobków, jak i społecznego impaktu, to jej sequel w kinach nie poradził już sobie zbyt dobrze, a na domiar złego nawet o jego premierze nie pamiętał w sumie nikt. A że główny bohater tego tekstu otrzymał zielone światło gdzieś w międzyczasie, to coś trzeba było w końcu z nim zrobić. Na przykład - wypuścić prosto na streaming!
Choć odcinek pilotażowy nakręcony jest już od prawie pół roku, platforma Hulu naprawdę długo zwlekała z potwierdzeniem losu tego projektu. Teraz nareszcie dała mu zielone światło, dzięki czemu pierwszy jego sezon na pewno powstanie!
Ostatnim razem skończyło się to dość tragicznie, więc czy tym razem będzie lepiej? Bo po co wpadać na nowe pomysły, skoro można w kółko odkopywać istniejące już IP?
Zapewne nie po raz pierwszy i nie ostatni. Ta legendarna marka (nikt w sumie nie wie dlaczego, ale każdy wie, że legendarna) istnieje od 1989 roku i powraca na małe i duże ekrany raz po raz. Czasem jako film, czasem jako serial. Ostatnim tworem połączonym z uniwersum był kinowy Baywatch z 2017 roku, który zawierał w sobie Zaca Effrona i The Rocka. Produkcja Setha Gordona nie została jednak szczególnie ciepło (hehe) przyjęta przez publikę, a o marce dekadę temu słuch zaginął. Aż do teraz.