Home Testy Kino domowe Pioneer SC-LX701 Test amplitunera do kina domowego Ultra HD
Pioneer SC-LX701 Test amplitunera do kina domowego Ultra HD

Pioneer SC-LX701 Test amplitunera do kina domowego Ultra HD

5.07K
15

Pilot

Powszechnie wiadomo, że modele z wyższej póki nie muszą oferować pilota o nie wiadomo jakich możliwościach. Niektórzy producenci dają aż dwa, m.in. do obsługi stref i uproszczonego zarządzania – jakby ktoś sobie życzył częściej zmieniać ustawienia w menu. A tu mamy do czynienia z wersją podstawową, czyli mniej rozwiniętą. Jak widać na zdjęciu „minimum minimorum”. Oczywiście w zupełności jego możliwości wystarczają do pełnej obsługi wszystkich elementów menu i bawienia się ustawieniami. Jednak można by się spodziewać czegoś bardziej rozwiniętego z większą ilością „bajerów”. Producent postanowił jednak by pilot nie był głównym gwoździem programu, a jedynie jego uzupełnieniem i dodatkiem. I to się chyba udało. Nie trzeba się też zbyt długo uczyć nawigacji po pilocie – po kilku nieudanych próbach odnajdujemy potrzebne przyciski. Oczywiście piloty bardziej rozbudowane oferują również sterowanie urządzeniami innych producentów do sterowania TV, DB czy CD. I chyba to jest duża zaleta że można w jednym pilocie ująć to co się ma w swoim zestawie audio- wideo. Tu chyba mi trochę zabrakło takiej opcji, nie wspominając już możliwości uczenia się – co jak rozumiem jest domeną wyższych modeli tego producenta. Jest i działa. A to najważniejsze …

Pioneer SC-LX701

(5074)

Piotr Broda Fan dobrego brzmienia. Na HDTVPolska poruszam aspekty związane z dobrym dźwiękiem.

Comment(15)

  1. Czym chciales zablysnac wklejajac ten link jak rozumiem w celu porownania?

    Ale czego? Cen ???

    Znam w Polsce ludzi, którzy mają wydane na sprzet audio kwoty kilkuset tysięcy złotych i więcej. I co z tego wynika bo moim zdaniem ansolutnie nic. Jedno wiem, tamte klocki przynajmniej grają bo ten Pioneer na pewno nie.

  2. Zabłysnąć (jak zwykle) to Ty chciałeś;)

    Odniosłem się żartobliwie do ceny wata, jeśli nie zrozumiałeś.

  3. Aha, rzeczywiście nie załapałem.

     

    Za to pomiędzy wierszami odczytalem ... "trzeba mieć napier-dolone we łbie żeby kupic sprzet za taką kasę" .

    To wlasnie chciałes powiedzieć?

    Czy też nie?

  4. Zdecydowanie nie to.

    Zbyt często, i mówię również o sobie, wiemy lepiej, co nasz rozmówca chce powiedzieć.

    A jeszcze częściej lepiej wiemy od niego, jaki ma problem;)

    Słuchanie nie jest łatwą sztuką. Ale to już inna opowieść :)

  5. Ojejku, amplituner kina domowego z poborem prądu 310 W. I oni chcą za niego jeszcze 6999 zł. Moim zdaniem ten amplituner powinien kosztować max 3000 zł, ale nie 6999 zł. No bez przegięć. Jak tak śledzę temat amplitunerów kina domowego to mam wrażenie że ostatnio w tych amplitunerach, to najbardziej skupiają się na gniazdach hdmi, na internetowych bajerach i na tym żeby amplituner odtwarzał jak najwięcej formatów audio (Podejrzewam że wkrótce amplitunery kina domowego będą odtwarzać pliki video ?). A jeżeli chodzi o resztę czyli wzmacniacze, dźwięk itd, itp. to jest to na drugim, a może i trzecim planie ? Czyli coś w stylu " Eee tam damy tam jakieś wzmacniacze żeby tylko był jakiś dźwięk przestrzenny i tak mało kto zauważy". Czyli można powiedzieć że im nowszy amplituner kina domowego tym gorszy. Jak tak dalej pójdzie to te amplitunery kina domowego będą brzmieć i grać tak samo jak sound bary ? Widać ewidentnie że pogoń za pieniędzmi zbiera coraz większe żniwa. Ale też spotkałem się z poglądem że amplitunery kina domowego zaczęły się pogarszać gdy pojawiły się w nich gniazda hdmi. Czy to prawda ? Być może ? No i wcale się nie dziwię dlaczego niektórzy posiadacze starego sprzętu audio chuchają i dmuchają żeby im jak najdłużej chodził.

  6. Ja bym nie odsądzał Pioneera od czci i wiary. Kilka miesięcy temu interesowałem się tym ampli i na pierwszy rzut oka pobór mocy wydaje się zaskakująco mały ale jest jedno ale. Wzmacniacze tego ampli są wzmacniaczami impulsowymi w tzw klasie D3. Z materiałów Pioneera oraz danych z innych stron internetowych  wynika ,że jest to unowocześniony układ wzmacniaczy właśnie klasy D3. W poprzednim rozwiązaniu np w ampli , który też mnie interesował SC-09TX (instrukcja obsługi podawała zapotrzebowanie mocy tylko 550W, moc 7x200W moc ciągła w pasmie 20Hz-20kHz na 8 Ohm) rozwiązanie zasilacza polegało na tym ,że wzmacniacze klasy D były zasilane  z częstotliwością przełączającą 50-60 kHz z zasilacza natomiast w tym nowym  ampli klasy D3 i jest tu podobno częstotliwość przełączająca napięcia zasilania ok. 10 razy więcej. Nie jest to więc zasilanie jak we wzmacniaczach klasy AB. Zapotrzebowanie mocy zasilacza jest więc inaczej liczone z uwagi na wzmacniacze  impulsowe. Różne  fora są trochę sceptyczne i czekają na jakieś pomiary laboratoryjne. Przyznam ,że też mam wątpliwości ale jestem ostrożny w ferowaniu wyroków. Myślę ,że bardziej zaawansowani technicznie koledzy potrafią zweryfikować te info , czy jest to ściema marketingowa czy jest tu jaki jakiś zysk wynikający ze wzmacniaczy typu impulsowego. Ja też wziąłem na wstrzymanie. Pozdrawiam

  7. Odpowiem Ci tak,

    jeżeli po jednej stronie audiofilskiego Shangrila masz wzmacniacz lampowy (taki hiper-super-drogi-max wypas) to po drugiej stronie skali znajdziesz właśnie rozmaite impulsowe dziadostwa. Klasy A i AB są po środku skali mówiąc obrazowo. Pewnie, że jedne mogą być lepsze a inne gorsze ale fakt jest faktem

    ja bym takiego badziewia nie wziął nigdy

  8. Najlepiej byłoby odsłuchać samemu, ale jeżeli trzej panowie P przetestowali i wyszło im, ze ten ampli gra głównie gora i średnica i nie byli w stanie uzyskać satysfakcjonującego basu i jego kontroli przy malutkich sonusach z 11cm membranka (dodatkowo 8Ohm) to chyba nic więcej mówić nie trzeba aby ocenić \"potęgę brzmienia\" wzmacniacza klasy D3 Pioneera :D

    PS. Dla pełnego obiektywizmu byłbym za testowaniem brzmienie także bez jakiekolwiek auto kalibracji, aby uniknąć ewentualnych błędów systemu kalibrujacego.

  9. Myślę ,że nikt rozsądny nie kupi takiego sprzętu za 7k bez odsłuchu na różnych kolumnach bo wiadomo ,że jedne zagrają lepiej inne gorzej. Mnie interesowały rozwiązania techniczne i w jakim stopniu mają wpływ na jakość dźwięku. To są takie wynalazki , które mogą nie mieć dalszego ciągu. W tym przypadku nie wiem na czym polega sztuczka zapotrzebowania mocy zasilania na pokrycie wielokanałowej mocy podawanej przez producenta ale może szkoda czasu na szerszą analizę. Te częstotliwości przełączeń prawdopodobnie nie wychodzą na zdrowie pewnych części pasma przenoszenia i różnych zniekształceń. Ciekawe czy inne firmy nie wpadną na podobne rozwiązania aby nas olśnić czymś nowym. Pozdrawiam