Ten film mógł być perfekcyjny. Ale… Recenzja nowości: “Obłęd”
Film, który powstawał tak długo powinien być naprawdę dopracowany, prawda? “Obłęd” byłby wtedy perfekcyjny.
- ZOBACZ TEŻ: Dopiero trafił na Netflix, a już jest numerem 1 w Polsce! Na ekranie Rami Malek i Jared Leto!
Wszystkie recenzowane filmy oglądamy osobiście i przedpremierowo w kinach. Nasze opinie bazują na latach doświadczeń i są pełne szczegółów, które doceni każdy prawdziwy kinoman.
Film “Obłęd” psa – czy warto go obejrzeć? Nasza recenzja nowości w polskich kinach
Historia tego projektu jest przedziwna. Scenariusz napisał Andrew Kevin Walker, autor kultowego “Se7en”, a projekt krążył po Hollywood od 2007 roku – w pewnym momencie miał go reżyserować nawet Fred Durst z zespołu Limp Bizkit, zanim ostatecznie trafił w ręce debiutującego w pełnym metrażu Gavina Polone’a, znanego wcześniej jako producent „Zombielandu”. Film nakręcono trzy lata przed premierą – leżał na półce i czekał na swoją kolej.

Największym problemem tego filmu jest po prostu to, że Polone nie ma jeszcze wystarczającej wprawy w reżyserowaniu. Twórcy promują swój tytuł nazwiskiem scenarzysty hitu „Siedem”, więc wszyscy od razu liczą na świetnie poprowadzoną historię i równe, wciągające tempo na poziomie Davida Finchera. Niestety, „Obłęd” zupełnie nie dowozi tych obietnic. Najważniejsza scena krwawej jatki, która miała być mocnym finałem pewnego etapu opowieści, wypada zaskakująco blado i nie robi takiego wrażenia, jak powinna.
Zachęcamy do sprawdzenia naszych recenzji najnowszych filmów i seriali w kinach oraz na VoD:
- ZOBACZ: Wobec tego filmu były ogromne oczekiwania! “Gwiazdozbiór Psa” – recenzja
- ZOBACZ: Totalne kinowe zaskoczenie! Dla “Końca ulicy Dębowej” warto poświęcić wieczór
- ZOBACZ: Idealny film na wakacyjny wieczór dla pary? Oceniamy nowość “Tylko jedna noc”!
- ZOBACZ: To jeden z największych hitów Prime Video. Miliony zasiadły przed ekranami – są nowe odcinki!
- ZOBACZ: “Sterling Point” na Prime Video to wielkie zaskoczenie. Ten serial naprawdę warto obejrzeć! [RECENZJA]
Georgina Campbell, którą większość widzów kojarzy z horroru „Barbarzyńcy”, radzi sobie na ekranie całkiem nieźle. Niestety, scenarzyści szybko zepsuli jej bohaterkę: po obiecującym początku Jane staje się nudną, płaską tropicielką, której brakuje jakichkolwiek ciekawszych cech charakteru – tak utalentowana aktorka po prostu marnuje się w tak słabo rozpisanej roli. Z kolei James Preston Rogers pod względem wyglądu i budowy ciała to strzał w dziesiątkę – facet jest wielki jak szafa i przypomina kultowych mocarzy ze starych slasherów. Cały ten groźny wizerunek psuje jednak jego głos, bo brzmi śmiesznie i sztucznie, zupełnie jak przerysowany potwór z jakiejś kreskówki. Najjaśniejszym punktem całego filmu okazuje się Malcolm McDowell, grający szefa sekty satanistów, do których morderca wpada po pomoc. Właśnie w tych kilku scenach z jego udziałem nareszcie czuć trochę luzu, czarnego humoru i prawdziwej ekranowej iskry.

Techniczna strona filmu to chyba jego najlepszy element. W horrorach to naprawdę ważna sprawa, bo dźwięk i to, co widzimy na ekranie, decydują o tym, czy sceny przemocy rzeczywiście straszą, czy tylko śmieszą swoją sztucznością. Niestety w „Obłędzie” nawet udana oprawa nie ratuje najważniejszych momentów. Przez to, że kamera stoi za daleko, a twórcy bez przerwy spowalniają tempo, sceny zabójstw zamiast przerażać, po prostu nudzą i nie robią wrażenia. Dziwnie wypada też czas akcji, czyli rok 2007, bo na ekranie panuje kompletny technologiczny bałagan. Obok internetu wciąż królują budki telefoniczne, a morderca przesyła tajne wiadomości w gazetach, chociaż wszyscy dookoła korzystają już z internetu. Widać gołym okiem, że scenarzysta powciskał te starocie na siłę, żeby łatwiej pisało mu się fabułę, przez co cała ta historia od początku traci na wiarygodności.
Ta historia jest zbyt płytka i toporna, żeby wciągnąć jako kryminał, a z drugiej strony za nudna i za mało straszna, by sprawdzić się jako dobry horror. Sama końcówka jest tak niedorzeczna i przesadzona, że aż boli, chociaż część widzów uważa, że gdyby twórcy popłynęli w tym szaleństwie jeszcze bardziej, film mógłby stać się przynajmniej śmiesznym, kultowym dziwadłem. „Obłęd” to niestety film, który zbyt długo powstawał i przeleżał w szufladzie, przez co ostatecznie skończył jako mało znacząca ciekawostka dla największych maniaków kina grozy.
Film dostępny w polskich kinach od 9 września.
Zobacz więcej:
- Co oglądać w tym tygodniu? Nowości Apple TV, Netflix, SkyShowtime
- Na Prime Video czeka na was jeden z najgorszych filmów roku – w roli głównej Gal Gadot!
- CANAL+ odkrywa karty na nowy sezon. Widzowie dostaną powroty wielkich hitów i nowe seriale!
- Trzy wielkie gwiazdy w jednym thrillerze. Netflix właśnie dodał ten film!
- Polacy wybrali nowy numer 1 na HBO Max. Sci-fi z Tomem Feltonem podbija platformę!