Czysta, radosna parodia i kinowy format 2.35:1 – obejrzeliśmy nową “Nagą broń”! Warto pędzić na seans?
Od pierwszych minut nowa “Naga broń” daje jasno do zrozumienia: tu nie chodzi o wysublimowane żarty czy skomplikowaną satyrę. Mamy do czynienia z powrotem do czystej, radosnej parodii.
Nasza recenzja nowego filmu “Naga broń”. Powrót do klasyki w nowoczesnym wydaniu – oceniamy seans w kinie!
Nowy film Akivy Schaffera nie jest tylko nostalgicznym powrotem, czego się wszyscy najbardziej spodziewali, lecz to całkiem świeża historia w bardzo dobrze nam znanym świecie. Głównym bohaterem jest Frank Drebin Jr., syn legendarnego policjanta z Los Angeles, w którego wciela się Liam Neeson. Zazwyczaj niezwykle poważny aktor sprawdza się tu zaskakująco dobrze – nie dość, że jego powaga świetnie kontrastuje z absurdem sytuacji, to jeszcze umiejętnie gra na skojarzeniach z jego wcześniejszymi rolami. Obok niego występują Pamela Anderson jako Beth Davenport, femme fatale i autorka kryminałów z zacięciem detektywa, Paul Walter Hauser jako kapitan Ed Hocken Jr., Danny Huston jako złowrogi miliarder Richard Cane oraz charakterystyczni drugoplanowi, w tym CCH Pounder, Kevin Durand i Liza Koshy.
Fabuła kręci się wokół śledztwa Drebin Jr.’a, który po efektownej akcji rozbicia gangu zostaje przesunięty za karę do mniej odpowiedzialnych zadań. Do gry wkracza wynalazek P.L.O.T. Device, mogący zmienić ludzi w prymitywne bestie – motyw rodem z komiksu, ale tu podany w prześmiewczej konwencji. Drebin, wspierany przez Beth i Ed’a, stopniowo odkrywa złożoną intrygę, aby na finałowym MMA powstrzymać masową katastrofę – oczywiście wśród lawiny absurdalnych żartów i krępującej nagości.
Przeczytaj również inne nasze recenzje nowości z ostatnich dni i tygodni:
Aż trudno uwierzyć, że to piszemy, ale największym atutem produkcji jest tempo dowcipów. To prawdziwa lawina żartów – słownych, sytuacyjnych, wizualnych. Twórcy dosłownie upychają gagi, punche i dowcipy niemal w każdą linijkę dialogu i kadr, często zmuszając widza do ponownego obejrzenia niektórych scen, by wyłapać drugie czy trzecie dno żartu. Humor jest bezczelnie dosłowny – możecie się spodziewać kultowych już odwróceń znanych klisz oraz scen, które każą pytać: „czy to wypada?” – jak choćby sekwencja z ożywionym bałwanem…
Obsada gra z pełnym zaangażowaniem, a Liam Neeson, choć chwilami wydaje się zbyt sztywny w porównaniu z lesliem Nielsenem, przekonuje szczerością i brakiem dystansu do samego siebie. Pamela Anderson odnajduje się w formule komedii świetnie, a Paul Walter Hauser nadaje postaci Hockena Jr. nieco melancholii. To dobry miks, który przenosi rozwiązania sprzed lat do dzisiejszych standardów. Chwalimy też reżyserię – kamera bywa dynamiczna, operator bawi się perspektywą, co wszystko podkreśla szaleństwo tej produkcji.
Ale nie każda scena trzyma równy poziom – tempo dowcipu siada w ostatnim akcie, kiedy fabuła zaczyna dominować nad komizmem i żarty stają się bardziej przewidywalne. Bywa też, że „Naga broń” na siłę przedłuża niektóre skecze lub wraca do starych żartów, które nie każdemu przypadną do gustu. Nowy „Naked Gun” jest grzeczniejszy, chwilami wręcz nostalgiczny, choć nadal zabawny. Kinowy obraz jest o bogatej głębi, dość szczegółowy i nasycony kolorami. Efekt szerokiej perspektywy (format 2.35:1) staje się dodatkowym źródłem komizmu: wizualne gagi mają dużo przestrzeni dla siebie, a sceny akcji przypominają – w przewrotny sposób – wysokobudżetowe thrillery, które film parodiuje. Spore wrażenie robi udźwiękowienie – słychać subtelne tła komediowych efektów, dokładnie rozłożone odgłosy wystrzałów, rozbryzgiwane jedzenie i ekspresyjnie używaną muzykę. To istotne – bo dobry slapstick potrzebuje zarówno perfekcyjnie zsynchronizowanej warstwy wizualnej, jak i dźwiękowej.
Nowa “Naga broń” nie jest filmem doskonałym, ale realizuje dokładnie to, co obiecuje: zapewnia półtorej godziny serdecznego, głośnego śmiechu. Chociaż nie wszędzie dowcip trafia w cel, a niektóre rozwiązania fabularne mogą wydać się wtórne, i tak mamy wrażenie, że powrót do slapsticku był potrzebny.
Jeśli macie sentyment do dawnych komedii lub po prostu chcecie się pośmiać w grupie – wieczór z „Nagą bronią” będzie naszym zdaniem trafionym wyborem.
Po seansie w kinie prawdziwy maniak filmów i seriali zapewne szybko wybierze coś innego do obejrzenia online. By dziś wykorzystać maksimum możliwości w temacie obrazu i dźwięku, trzeba posiadać dobrej klasy, nowoczesny telewizor! Na przykład doceniany LG OLED B4, który dzięki głębokiej czerni i nieskończonemu kontrastowi wyciśnie soczyste soki z oglądanych treści. Ten telewizor dostępny jest w wyprzedażowej ofercie i lada moment może go zabraknąć!
- SPRAWDŹ PROMOCJĘ: Jedna z ostatnich szans na zakup świetnego TV LG OLED B4 w takiej cenie! 65 cali, które trzeba rozważyć
| Dostępność modelu w promocji | ![]() |
| Telewizor LG OLED B4 65″ (2024) | SPRAWDŹ NAJNIŻSZĄ CENĘ |
Zobacz więcej:
- Dziś wielka premiera drugiego sezonu serialu “Wednesday”! Największy hit powraca
- Najnowszy polski serial na Netflix przebił zagraniczne hity! „Krucjata” rządzi w rankingu TOP 10
- Możesz już oglądać YouTube w swoim aucie! Aplikacja aktywowana, ale jest ważne ograniczenie
- Gracze czekali na tę wiadomość! Tryb kariery EA Sports FC 26 z konkretnymi nowościami!
- Wyciek danych o PS6 i nowym Xboksie! Ujawniono moc, jaką otrzymają konsole nowej generacji





