Home Gry na PC Wolfenstein: Youngblood | RECENZJA | Trochę świeżej krwi, ale i trochę napsutej
Wolfenstein: Youngblood | RECENZJA | Trochę świeżej krwi, ale i trochę napsutej

Wolfenstein: Youngblood | RECENZJA | Trochę świeżej krwi, ale i trochę napsutej

685
0

Wolfenstein: Youngblood to spin-off popularnej serii FPS-ów mieszających sci-fi z historią. Tym razem tatuś BJ Blazkowicz sobie trochę odsapnie, a do akcji wkraczają dwie jego córki. Youngblood proponuje nową formułę rozgrywki, z nastawieniem na co-op. Przyglądamy się temu, czy ta zmiana wyszła na dobre…

Słowem wstępu

Wolfenstein: Youngblood

Poprzednia odsłona serii Wolfenstein, czyli The New Colossus, imponowała reżyserią i artyzmem scenek przerywnikowych. Jako komentarz społeczny była świetna, jako gra – nieco mniej.

Nic jednak na to nie poradzę, że mam słabość do mordowania nazistów. Zmiana konwencji w Wolfenstein: Youngblood na dodatek wzbudziła moją ciekawość. Uznałem, że studio Arkane, mające na swoim koncie świetną serię skradanek Dishonored, może wstrzyknąć nową jakość.

Wolfenstein II – największy skok graficzny na Xbox One X

Oczywiście zważywszy na fakt, że jest to tytuł budżetowy, kosztujący połowę typowej produkcji AAA nie miałem z drugiej strony wyśrubowanych oczekiwań. Wyobrażałem sobie, że gra urozmaici nudny okres wakacyjny solidną rozgrywką na dwa wieczory. Czy tak się właśnie stało?

(685)

Jakub Krawczyński Fascynuje mnie świat filmu, technologii i popkultury ogólnie, a poza dobrym kinem samym w sobie, doceniam także świetną jakość obrazu - tak w grach, jak i filmach.

Dodaj komentarz

avatar

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subskrybuj  
Powiadom o