Home Gry na PC Wolfenstein: Youngblood | RECENZJA | Trochę świeżej krwi, ale i trochę napsutej
Wolfenstein: Youngblood | RECENZJA | Trochę świeżej krwi, ale i trochę napsutej

Wolfenstein: Youngblood | RECENZJA | Trochę świeżej krwi, ale i trochę napsutej

517
0

Wolfenstein: Youngblood to spin-off popularnej serii FPS-ów mieszających sci-fi z historią. Tym razem tatuś BJ Blazkowicz sobie trochę odsapnie, a do akcji wkraczają dwie jego córki. Youngblood proponuje nową formułę rozgrywki, z nastawieniem na co-op. Przyglądamy się temu, czy ta zmiana wyszła na dobre…

Słowem wstępu

Wolfenstein: Youngblood

Poprzednia odsłona serii Wolfenstein, czyli The New Colossus, imponowała reżyserią i artyzmem scenek przerywnikowych. Jako komentarz społeczny była świetna, jako gra – nieco mniej.

Nic jednak na to nie poradzę, że mam słabość do mordowania nazistów. Zmiana konwencji w Wolfenstein: Youngblood na dodatek wzbudziła moją ciekawość. Uznałem, że studio Arkane, mające na swoim koncie świetną serię skradanek Dishonored, może wstrzyknąć nową jakość.

Wolfenstein II – największy skok graficzny na Xbox One X

Oczywiście zważywszy na fakt, że jest to tytuł budżetowy, kosztujący połowę typowej produkcji AAA nie miałem z drugiej strony wyśrubowanych oczekiwań. Wyobrażałem sobie, że gra urozmaici nudny okres wakacyjny solidną rozgrywką na dwa wieczory. Czy tak się właśnie stało?

(517)

Jakub Krawczyński Gram od 1991, kocham moje hobby więc mam wszystkie konsole. Niemniej fascynuje mnie świat filmu, technologii i popkultury ogólnie, a poza dobrym kinem samym w sobie, doceniam także świetną jakość obrazu - tak w grach, jak i filmach.
REKLAMA: Automatyczne przekierowanie nastąpi za 20 sekund Przejdź do HDTVPolska teraz »