Home Strefa filmu Recenzje filmów i seriali SVoD “Dom z papieru: Korea” – rozczarowanie czy zaskoczenie? Recenzja 1. sezonu nowego hitu Netflix!
“Dom z papieru: Korea” – rozczarowanie czy zaskoczenie? Recenzja 1. sezonu nowego hitu Netflix!

“Dom z papieru: Korea” – rozczarowanie czy zaskoczenie? Recenzja 1. sezonu nowego hitu Netflix!

663
0

Czy koreańską wersję jednego z największych hitów Netfliksa można nazwać rozczarowaniem? Wszystko zależy od tego, jakie mieliście wobec tej produkcji oczekiwania. Można było liczyć na zupełnie nowe podejście do tematu, ale niektórzy spodziewali się wtórnego opowiedzenia tej samej historii w innych realiach. Okazuje się, że obydwa sposoby mogą mieć swoje dobre strony.

Seriale na Netflix – recenzja “Dom z papieru: Korea”! Warto obejrzeć?

“Dom z papieru: Korea” to jedno z tych działań giganta, które ewidentnie pokazuje, że platforma szuka szybkich sposobów na przyciągnięcie uwagi widzów. Stworzenie zupełnie nowej produkcji, która zachęci widzów i zatrzyma ich przy ekranie nie jest łatwe, dlatego oglądamy tak dużo kontynuacji i podzielonych na części sezonów. Koreański remake hiszpańskiego “La Casa de Papel” jest jeszcze bardziej otwartą deklaracją, że platforma jest gotowa ponownie nakręcić ten sam serial, tylko że w innym kraju. Czy ktoś o to pytał? Trudno powiedzieć, ale wiemy, że dużo osób prosi o więcej tego samego, jeśli coś im się podoba, dlatego Netflix realizuje też spin-off z Berlinem.

Za największy atut “Dom z papieru: Korea”, a jednocześnie największe rozczarowanie serialu można uznać punkt wyjścia do wszystkich zdarzeń w tej historii. Twórcy postanowili dokonać niemożliwego i łączą na mapie obydwie Koree – sojusz gospodarczy ma dać nową szansę na rozwój, a w początkowym etapie działań kluczowy będzie wspólny obszar, gdzie dotąd znajdowała się strefa buforowa. Współpraca Korei Północnej z Południową oznacza też wprowadzenie wspólnej waluty oraz… zbudowanie jednej mennicy. Ta oczywiście staje się obiektem napadu dla Profesora i jego ekipy, a motywacje ich działań są wyjaśnione dość banalnie. Otóż w kilka lat po zawiązaniu współpracy podzielonego narodu okazuje się, że efekty gospodarcze nie są tak korzystne dla społeczeństwa jak obiecywano, a na wszystkim najbardziej wzbogacili się najbogatsi.

Trzeba przyznać, że pomimo delikatnego chaosu i bardzo dynamicznego przemieszczania się pomiędzy kolejnymi okresami, to właśnie sam początek fabuły jest tutaj najciekawszy. Szkoda tylko, że scenarzyści nie pokusili się o głębsze zarysowanie geopolitycznego tła i lepsze wykorzystanie go w następnych odcinkach. Różne pochodzenie głównych bohaterów oraz impuls do napadu to niewiele, bo potencjał na wykreowanie zupełnie innych rzeczywistości był naprawdę spory. Dość szybko jednak cały ten ciekawy krajobraz rozmazuje się i zostaje zastąpiony przez niewiele różniące się od oryginału wątki, które dla największych fanów “Domu z papieru” mogą mieć niedużą wartość. Nie pokuszono się bowiem o wybranie dla członków napadu innych przydomków, ani o poprowadzenie akcji w inny, niespodziewany sposób. Jeśli doskonale pamiętacie “La Casa de Papel”, to “Dom z papieru: Korea” nie zaoferuje Wam wiele niespodzianek.

To prowadzi nas do zadania pytania, czy remake serialu sprzed zaledwie 5 lat ma jakieś podstawy do istnienia. Słuszne też wydaje się dopytywanie o to, czy Netflix nie nakręcił koreańskiej wersji globalnego hitu z powodu niewielkiej popularności serialu w regionie azjatyckim. To by wiele tłumaczyło, bo lokalne realia odbiegają od tego, z czym mamy do czynienia w Europie i widzowie z krajów azjatyckich mogli nie czuć żadnej więzi z tym, co widzą na ekranie. To tłumaczyłoby też, dlaczego zdecydowano się na tak wierną pierwowzorowi przeróbkę serialu, gdzie dopatrzenie się różnic najczęściej prowadzi nas do niewiedzy lub deficytu informacji na temat postaci. Niewykluczone, że część z nich zostanie ujawniona w kolejnych odcinkach, ale chyba każdy liczy na poprowadzenie tej historii w sposób odmienny od tego, co już mieliśmy szansę zobaczyć.

Warto jednak podkreślić, że jeśli zorganizowano by konkurs na dobre remake’i, do “Dom z papieru: Korea” mógłby powalczyć o minimum podium, bo podczas seansu trudno o bycie znudzonym. Bazowanie na dynamicznym oryginale pozwoliło dobrze rozkręcić początek koreańskiej serii, w której wydarzenia na ekranie śledzimy z przyjemnością i pewnymi emocjami. Wydaje nam się, że można nawet pokusić się o stwierdzenie, iż tym, którym nie spodobała się hiszpańska wersja, “Dom z papieru: Korea” może przypaść do gustu. Nie trudno jednak zauważyć pewne braki, do których na pewno należy ścieżka dźwiękowa i dobrana muzyka – pod tym względem koreańska produkcja wzbudza mniej emocji i aż tak do siebie nie przekonuje.

Znacznie lepiej od niej wypada obsada, która staje na wysokości zadania i potrafi przekonać do siebie widza. Nie wiadomo, czy wynika to z obszernego materiału źródłowego, bo aktorzy mogli w dużym stopniu bazować na stworzonych przez Hiszpanów kreacjach, czy może mimo wszystko udałoby im się zagrać tak dobrze rozpisane w scenariuszu postacie, ale efekt końcowy jest zadowalający. Dla czujnych fanów na pewno zauważalne będą pewne zachowania, gesty i mimika twarzy poszczególnych rabusiów, które zostały odtworzone z hiszpańskiej wersji.

Biorąc pod uwagę działania Netfliksa, nie sposób zadać sobie pytania: co dalej? Czy gigant będzie próbował ciągnąć tę historię jeszcze przez kilka sezonów? Czy będzie próbował opowiedzieć coś innego, czy przepisze “La Casa de Papel” jota w jotę w następnych seriach?  Czy ewentualny sukces koreańskiej wersji “Domu z papieru” nie spowoduje lawiny lokalnych remake’ów filmów i seriali Netfliksa? Być może ktoś z Ameryki Południowej nakręci własne “365 dni”, a Amerykanie sięgną po “Alice in Borderland” albo “Squid Game”? A może powinni zbudować jedno uniwersum dla różnych wersji danego tytułu, by później połączyć i zmiksować wątki z każdego z nich? Pomysłów na pewno Netfliksowi nie brakuje i jako jeden z niewielu serwisów VoD nadal może sobie pozwolić na takie eksperymenty, skoro wciąż chętnie sięga po sprawdzone tytuły. “Dom z papieru: Korea” nie musiał powstać, ale go nakręcono, więc może podobnie będzie z kolejnymi projektami?


VoD i serwisy streamingowe – przeczytaj więcej: 

(663)

0 0 głos
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Informacje zwrotne
Zobacz wszystkie komentarze
0
Chcielibyśmy poznać twoje zdanie na ten tematx
()
x