J.Lo i gwiazdor “Teda Lasso” w jednym filmie?! Owszem, i to na Netflixie!
Lubicie komedie romantyczne? Zapewne nie przyznacie się na głos, ale bez obaw. Możecie cicho przytaknąć samym sobie, nikt się nie dowie. Jeśli mamy ten niezręczny etap już za sobą, przyjrzyjmy się, co też ciekawego ma nam na ten temat do powiedzenia Netflix.

Na czerwoną platformę właśnie trafił Biurowy romans – komedia romantyczna (jak już pewnie się domyśliliście) z wprost wyborową obsadą!
W parę tytułowych bohaterów wcielą się bowiem Jennifer Lopez (Anakonda – niech wie, że pamiętamy) i Brett Goldstein, który poza wcielaniem się w ikonicznego już Roya Kenta w Tedzie Lasso, jest również scenarzystą owego filmu. Czy jest to jedno z najdziwniejszych sparowań w dziejach świata? Owszem. Wniosek płynie dla nas z tego jeden – film będzie albo bardzo dobry, albo bardzo zły. Trzymam kciuki za to pierwsze!

Biurowy romans opowiada o… biurowym romansie dwójki pracoholików, a dokładniej nie do końca udanych próbach ukrycia go przed resztą współpracowników. Wiecie, HRy i te sprawy.
Nie mam pojęcia, dlaczego do ilustracji produkcji z takim tytułem wybrałem tylko te zdjęcia, które nie przedstawiają bohaterów w biurze… Chyba możemy winić za to ducha przekory. Za reżyserię filmu wziął się Ol Parker, a więc autor Mamma Mia! Here We Go Again oraz Biletu do raju. Jeżeli potrzebujecie niezobowiązującej rozrywki na weekendowy wieczór, to Biurowy romans poleca się waszej uwadze na Netflixie. A że wy zapewne macie wolne, w przeciwieństwie do bohaterów filmu, to powinniscie bawić się dzięki temu na nim jeszcze lepiej.
Źródło: Netflix
Zobacz więcej:
(64)