Home Strefa filmu Recenzje Blu-ray Han Solo: Gwiezdne Wojny – historie | RECENZJA | wydanie Blu-ray 2D
Han Solo: Gwiezdne Wojny – historie | RECENZJA | wydanie Blu-ray 2D

Han Solo: Gwiezdne Wojny – historie | RECENZJA | wydanie Blu-ray 2D

539
4

Pod koniec zeszłego miesiąca miała miejsce premiera filmu Han Solo: Gwiezdne Wojny – historie. Po mieszanym przyjęciu wśród fanów i krytyków po kinowych seansach, pora przyjrzeć się opowieści o kosmicznym łotrzyku na spokojnie, oglądanej w domowym zaciszu w wersji Blu-ray 2D.

Opis filmu (dystrybutora):

„Han Solo: Gwiezdne wojny – historie” wyreżyserowany przez zdobywcę Oscara® Rona Howarda –  twórcę niezapomnianych filmów m.in. „Piękny umysł”, „Apollo 13” i „Kod da Vinci”, zabiera widzów w podróż w głąb przestępczego półświatka razem z najsłynniejszym przemytnikiem galaktyki – Hanem Solo (Alden Ehrenreich). Odkrywa kulisy spotkania Hana z Chewbaccą (Joonas Suotamo) oraz cieszącym się złą sławą hazardzistą Lando Calrissianem (Donald Glover), a także jego pełną przygód przeszłość u boku ulicznej złodziejki Qi’ry (Emilia Clarke) i kryminalisty Becketta (Woody Harrelson).

Film (3/5)

Han Solo

Szczerze mówiąc, to po bardzo ambiwalentnym i raczej nie do końca dobrym wrażeniu, jakie pozostawił na mnie Ostatni Jedi, byłem pełen obaw wobec Hana Solo. Tym bardziej moja niepewność była pogłębiona dość burzliwą produkcją filmu, który wymagał zmiany reżyserów i nakręcenia ogromnej jego części.

Jak się jednak okazuje i wbrew światowemu box office, który jednoznacznie wskazywał na klapę, Solo to naprawdę niezły film i mówi to widz niezwykle cyniczny i wybredny, który uniwersum Gwiezdnych Wojen najbardziej lubi w wydaniu growym.

Han Solo

Wyraźnie w dziele Rona Howarda czuć odrębność od głównej trylogii i to jest moim zdaniem niewątpliwym atutem tego filmu. Z drugiej strony jego klimat był zauważalnie ejtisowy i spielbergowski, ale niekoniecznie wypełniony marvelowskim przesłodzeniem i mdlącym fanserwisem. Jeśli niekoniecznie przepadacie za najnowszą trylogią bądź lubicie tego typu filmy ale niezupełnie jesteście fanatykami Gwiezdnych Wojen, może być to jak najbardziej pozytywna dla was wiadomość.

Podobało mi się, że wreszcie mogliśmy na ekranie zobaczyć Imperium od zaplecza, poznać ich motywacje i ogólny zarys tego, czym efektywnie się zajmuje, z jakimś tam zarysem społecznym. Epizod Hana w imperialnych szeregach – choć dość krótki – uważam za wartościowy, z wizualnymi odwołaniami do pierwszej wojny światowej i staroświeckiego kina. Tak samo za dobrze zrealizowany uważam element nawiązywania więzi z Chewbaccą – chociaż najbardziej wyrazisty był początek wraz z niezwykle niekomfortową wizualnie sceną walki w błocie. Później już niejako ich relację brało się za pewnik, ale jej zalążek był przestawiony w ciekawy sposób. Najlepszym chyba pobocznym wątkiem filmu była obecność robota L3-37, należącego do Lando. Jej komentarze społeczno-polityczne były niespodziewane, ostre jak brzytwa a jej zadziorność i błyskotliwość przypominała droida HK-47 z gry Knights of the Old Republic.

Han Solo

Oczywiście wątek główny nie był specjalnie finezyjny i tak naprawdę postaci Emilii Clarke (Qi’ra) czy Thandie Newton (Val) niewiele wnosiły. Lando także był ograniczony do zaszpanowania swoją aurą czarującego, stylowego cwaniaczka ale esencjonalnie jego postać była dość marginalna dla całego filmu. Na szczęście Alden Ehrenreich, w którego w ogóle nie wierzyłem, spisał się w swojej roli bardzo dobrze, a świetnie mu towarzyszył także wszędobylski Woody Harrelson, który stał się ostatnio synonimem poczciwego mentora w niemal każdym filmie, w którym gra. I w zasadzie do tych dwóch postaci, plus nierozłączny Hanowi Chewbacca sprowadzał się ten film. Dobrze akurat, że one się udały. Ehrenreich nie stara się idealnie imitować Harrisona Forda, ale i znacząco różni się od Starlorda ze Strażników Galaktyki.

Han Solo

Choć Solo uniknął niemal całkowicie tej typowej starwarsowej pompatyczności i bombastyczności, której zapewne oczekiwano, to filmowi mimo wszystko nie brakowało akcji i spektakularnych widoków. Szczególnie quasi-westernowej sceny rabowania pociągu, przeprawy przez mgławicę czy ucieczki z pola grawitacyjnego wiru. Montaż, kompozycja scen a przede wszystkim ich koloryzacja stoją na bardzo dobrym poziomie, ale o tym szczegółowiej w następnym punkcie.

(539)

Jakub Krawczyński Gram od 1991, kocham moje hobby więc mam wszystkie konsole. Niemniej fascynuje mnie świat filmu, technologii i popkultury ogólnie, a poza dobrym kinem samym w sobie, doceniam także świetną jakość obrazu - tak w grach, jak i filmach.

Comment(4)

  1. Ostatni Jedi nadal nie ma wydania 4K w polskiej wersji. Za to jest na zwykłym blu-ray. Polscy dystrybutorzy to patologia, by nie użyć słowa "debile".

  2. I dobrze bo ostatni j w 4k to padaka. Solo tez słaby w 4k. Spokojnie wystarcza blu

    Wysłane z mojego LG-H930 przy użyciu Tapatalka

  3. 1 godzinę temu, Krzysztof Mazur napisał:

    Ostatni Jedi nadal nie ma wydania 4K w polskiej wersji. Za to jest na zwykłym blu-ray. Polscy dystrybutorzy to patologia, by nie użyć słowa "debile".

    Tu nie chodzi o SW tylko o to, że nie ma Disneya w Polsce  w 4K i tyle. Albo aż tyle 😕

  4. 17 godzin temu, Gmeru napisał:

    Tu nie chodzi o SW tylko o to, że nie ma Disneya w Polsce  w 4K i tyle. Albo aż tyle 😕

    Przyznam że nie rozumiem jak ten rynek działa. Ale w Niemczech można kupić The Last Jedi w dwupaku, tzn w jednym pudełku są dwie wersje. 4K nie ma polskiej wersji, a zwykły blu-ray już tak. Gdzie leży problem, aby obie wersje miały język polski? Czy ktoś potrafi to logicznie wyjaśnić? Takie rzeczy nie śniły się filozofom.