Home Strefa filmu Recenzje filmów kinowych i seriale “Dom Gucci” – dzieło sztuki czy niedosyt? Recenzja filmu
“Dom Gucci” – dzieło sztuki czy niedosyt? Recenzja filmu

“Dom Gucci” – dzieło sztuki czy niedosyt? Recenzja filmu

2.33K
0

Drugi film Ridley’a Scotta, który debiutuje w tym roku w kinach, to jedna z najbardziej wyczekiwanych premier 2021. “Dom Gucci” zwraca na siebie uwagę nie tylko nazwiskiem reżysera, ale głównie obsadą i historią, którą opowiada. Gucci to nazwisko, które zna chyba każdy, ale mało kto zdaje sobie sprawę, co dokładnie działo się za kulisami rodzinnego biznesu. Z Adamem Driverem i Lady Gagą w rolach głównych sir Ridley Scott chciał tę historię nam przybliżyć. Zawadiacko zapytam więc: co się nie udało?

“Dom Gucci” to show Lady Gagi – recenzja filmu

Po seansie “Ostatniego pojedynku” uznałem, że reżyser wrócił do formy. Film Matta Damona i Bena Afflecka, którzy po wielu latach ponownie wspólnie przygotowali nowy projekt piszą scenariusz i produkując “The Last Duel”, okazał się znakomitym widowiskiem także dzięki odpowiedniej pracy człowieka, który nadaje ton wydźwiękowi całości. Ridley Scott sprawdził się w tej roli znakomicie, dlatego z jeszcze większymi wypiekami na twarzy wyczekiwałem premiery “Domu Gucci”. Nie będę ukrywał, że zwiastun zadziałał na mnie elektryzująco – został znakomicie zmontowany, wybrano świetny utwór, a ukazane w nim sceny zwiastowały blisko trzygodzinną ucztę.

Pierwsze 30 minut napawało optymizmem, ponieważ w widowiskowym stylu wprowadzano nas w świat Guccich oraz przyszłej nowej członkini rodziny. Patrizia Reggiani, portretowana przez Lady Gagę, od samego początku kradnie show. Aktorka spędziła rzekomo kilka miesięcy na dopracowywanie swojego włoskiego akcentu, a na planie trudno było jej rozstać się ze swoją postacią. Na każdym kroku widać, że ona żyje tym filmem, tym światem, tą rolą – to przynosi oczywiście wiele korzyści, bo mamy do czynienia z występem, który przyciąga jak magnes, ale z drugiej strony odniosłem wrażenie, że momentami zdarzało się jej przeszarżować. Nie działo się to jednak na tyle często, by mogło negatywnie wpłynąć na film i chwała Bogu, bo przecież to jej Patrizia Reggiani jest prowodyrką całego zamieszania.

Film bazuje na prawdziwych wydarzeniach, więc tym bardziej angażują nas przedstawiane wydarzenia: początek znajomości Patrizii z Maurizio Guccim, zacieśnianie się ich relacji oraz konsekwencje, jakie to przynosi. Syn Rodolfo Gucciego (Jeremy Irons) nie miał bowiem ambicji poprowadzenia rodzinnego biznesu, studiował prawo i zdarzyło mu się nawet pracować u ojca przyszłej małżonki w firmie transportowej. Wszystko to sprowadziło relację Maurizio z ojcem na złe tory, dlatego gdy nadarzyła się okazja, by zaznaczyć swoją obecnością w rodzinnej firmie Guccich, niezwykle ambitna Patrizia robiła wszystko, by zwiększać swoje wpływy. Tak narodziła się bliska więź ze stryjem Aldo Guccim (Al Pacino), który błyskawicznie znalazł dla Maurizio zatrudnienie i perspektywy udziału w rozwoju firmy.

Wyśmienite występy gwiazd nie pasują do reszty filmu

Późniejsze wydarzenia pozostawię bez komentarza, bo niektórzy z Was na pewno je znają, a inni woleliby być zaskoczeni w trakcie seansu. Zaznaczę jednak, że wraz z upływem czasu film momentami traci na dynamice i wkrada się tu delikatny chaos. Skoki czasowe lub nagła zmiana lokalizacji nie są w odpowiedni sposób uwypuklone, a balans pomiędzy bardziej emocjonalnym i bardziej widowiskowymi scenami wydaje się być zaburzony. Oglądając “Dom Gucci” nie byłem w stanie złapać jego rytmu, wejść w tę historię i całkowicie się w nią zaangażować. Szarpany montaż i brak konsekwencji w pracy kamery sprawiały, że wielokrotnie traciłem koncentrację i musiałem na nowo wdrażać się w film. Na kilka słów komentarza zasługuje też dobór piosenek – postawiono w dużej mierze na znane hity z okresu, w którym rozgrywa się film, ale ewidentnie czuć pewien dysonans i brak spójności z tym, co dzieje się na ekranie. Zaskoczyło mnie niskie znaczenie typowej ścieżki dźwiękowej, która nie zmieniała i/lub nie nadawała ładunku emocjonalnego w poszczególnych scenach. Myślę, że miało to wielkie znaczenie na to, jak odebrałem “Dom Gucci” w kinie, bo soundtrack zawsze jest elementem spajającym cały projekt, a tym razem tego wyraźnie mi zabrakło.

Do atutów filmu na pewno należą kreacje aktorów i scenografie. Występy Ala Pacino, Jareda Leto i Jeremy’ego Ironsa zapadają w pamięć, podobnie jak praca Adama Drivera przed kamerą. Każdy z aktorów wydaje się być na właściwym miejscu w tym filmie i casting bez wątpienia przebiegł o wiele lepiej niż w kilku innych hitach tego roku. Każda z wymienionych gwiazd doczekała się odpowiedniej charakteryzacji, co pozwoliło im jeszcze lepiej wybrzmieć na ekranie, natomiast niepozwalający rozpoznać Jareda Leto make-up najwyraźniej uwolnił aktora od kilku nawyków, dzięki czemu jego Paolo Gucci jeszcze bardziej zaznacza swoją obecność w tej historii.

Ridley Scott zalicza zniżkę formy? Czy to wina pośpiechu?

Nie potrafię wyzbyć się wrażenia, że “Dom Gucci” powstawał w pośpiechu. Wszystkie jego elementy, poza występem aktorów, wskazują na takie okoliczności, a słowa Adama Drivera z jednego z wywiadów, w którym zaznacza, że praca z Ridley’em Scottem zakłada szybkie i wartkie działania, zdają się potwierdzać starania wypchnięcia tego filmu jeszcze w tym roku, pomimo, że w kinach dopiero co był “Ostatni Pojedynek” tego samego reżysera. Plejada gwiazd, którą udało się zgromadzić na planie, nie zawiodła, ale pod każdym innym względem film ma sporo problemów. Przez brak płynności i niezgrabny montaż, 2 godziny i 40 minut wydają się trwać znacznie dłużej, a niektóre aspekty techniczne i brak balansu podpowiadają, że za produkcję nie odpowiada ta sama osoba, która tworzyła “Ostatni pojedynek”. Czyżby Ben Affleck i Matt Damon tak skrupulatnie dopilnowali swojego projektu, że udało im się uniknąć błędów, które popełniono przy “Domu Gucci”?

Film opowiada pewną część zdarzeń od początku do końca, ale niektóre wątki potraktowano powierzchownie, zaś inne całkowicie pominięto. Nie oddaje więc to pełnej sprawiedliwości historii, która się wydarzyła i dla każdego widza opuszczającego salę kinową powinny być przygotowane ulotki lub nawet niewielkie książeczki z kalendarium wydarzeń, by nadać szerszy kontekst temu, co zobaczyliśmy. Kłopotliwe z punktu widzenia nieświadomego prawdy widza są bowiem pewne niedopowiedzenia, a także to, że niektóre kwestie są wykładane na zasadzie kawa na ławę, czyli zbyt bezpośrednio i w sposób pretensjonalny wobec widza.

Historia o Gucci zasługuje na więcej

“Dom Gucci” nie jest tak dobrym filmem, jakim mógłby być i winnym za ten obraz wydaje się być pośpiech. Gdyby całość przeanalizowano jeszcze raz, popracowano nad montażem i zgrabniej wkomponowano muzykę, to ocena mogłaby być nieco wyższa. A tak, mamy do czynienia z niewiarygodnie dobrze obsadzoną produkcją, którą talent aktorów ciągnie za uszy do góry na niemal każdym etapie.

magicLinks_2_1


Przeczytaj więcej recenzji i tekstów na temat filmów:

(2326)

5 1 głos
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Informacje zwrotne
Zobacz wszystkie komentarze
0
Chcielibyśmy poznać twoje zdanie na ten tematx
()
x