Home Strefa filmu Recenzje Blu-ray Ant-Man i Osa | RECENZJA | Wydanie Blu-ray
Ant-Man i Osa | RECENZJA | Wydanie Blu-ray

Ant-Man i Osa | RECENZJA | Wydanie Blu-ray

527
0

5 grudnia Ant-Man i Osa wszedł do polskich sklepów na nośnikach Blu-ray oraz DVD. Za dystrybucję odpowiada Galapagos Films. Przyglądamy się mu tutaj zarówno jako filmowi, jak i wydaniu domowemu.

Opis dystrybutora

Dwa lata po wydarzeniach przedstawionych w filmie „Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów” Scott Lang (Paul Rudd) pozostaje w areszcie domowym, do którego trafił po tym jak zaangażował się w bratobójczą walkę pomiędzy członkami drużyny Avengers. Ze swoim dawnym mentorem Hankiem Pymem (Michael Douglas), wynalazcą kostiumu umożliwiającego zmniejszanie się do rozmiarów mrówki, nie utrzymuje już kontaktów i marzy jedynie o spokojnym odbyciu zasądzonej mu kary, by móc wreszcie w pełni poświęcić się swojej córce. Nie wie, że w czasie kiedy on odlicza dni do końca aresztu domowego, Hank Pym i jego córka Hope van Dyne (Evangeline Lilly) gorączkowo pracują nad eksperymentem mającym im umożliwić wejście do Wymiaru Kwantowego, gdzie od lat jest uwięziona matka Hope (Michelle Pfeiffer).
Kiedy naukowiec i jego córka zdają sobie sprawę, że bez pomocy Scotta ich eksperyment na pewno się nie uda, bez wahania decydują się go… porwać. Cała trójka wierzy, że po przeprowadzeniu eksperymentu Lang wróci do domu, gdzie dalej będzie spokojnie oczekiwał końca swojego wyroku. Nieoczekiwane pojawienie się Ducha (Hannah John-Kamen) – tajemniczej, zamaskowanej kobiety pragnącej przejąć wyniki badań Hanka Pyma, komplikuje ten plan. Wkrótce Scott zostaje wciągnięty w sam środek konfliktu, w którym stawką jest oczywiście przyszłość świata. Tym razem o jego ocalenie nie walczy już jednak sam. U jego boku staje bowiem Hope uzbrojona w supernowoczesny kostium. Ant-Man i Osa ruszają do akcji!

Film (4/6)

Ant-Man i Osa

Od razu bijąc się w pierś, że nie oglądałem oryginału (jak śmiałem?), muszę zarazem przyznać, że Ant-Man i Osa choć jest filmem marvelowskim, to jednak w pewnym sensie jest to najmniej typowa produkcja tego typu. Ma to niewątpliwie garść zalet, szczególnie osobom lubiącym nowych doznań i nielubiących pozostawać w obrębie jednej konwencji zbyt długo. Niezwykle łatwo było mi polubić postać graną przez świetnego i wszechstronnego Paula Rudda, który świetnie sprawdził się jako tata, który tak tylko przy okazji funkcjonuje jako superbohater. Sam klimat i kameralność całej opowieści w pewnym sensie budzi skojarzenia z Robertem Zemeckisem. Nie ma tutaj megalomaniackiego, przerośniętego złoczyńcy z kompleksem Boga, lecz komedio-dramat gdzie dwie grupy osób mają podobny cel i tak się składa, że nieco stoją sobie na drodze.

Ant-Man i Osa

Dużo uroku filmu wylewa się na ekranie w formie zabawy wielkością – zmniejszaniem i powiększaniem rzeczy i zabawnych akcji z tym związanych. Przy okazji Lang popada ciągle w tarapaty i jest ciągle ratowany przez Hope / Osę. Pomimo pierwszego miejsca na liście płac, nie jest typowym leading manem, a jego postać pogłębia efekt odejścia od archetypu wszechmocnej centralnej postaci, jakże częstej w adaptacjach komiksów. Całkiem sporo humoru z kolei dostarcza Luis (grany przez Michaela Penę) i jego ekipa, co przekłada się na kilka zabawnych scen pobocznych (m.in. serum prawdy) i przewijających się gagów lub gier słownych.

Ostatecznie mam w sumie tylko jedno poważne zastrzeżenie – zmarnowano tutaj talenty Evangeline Lilly i Waltona Gogginsa. Lilly oczywiście wymiata w walce i ratuje skórę Scotta wielokrotnie, ale jako postać jest bardzo jednowymiarowa. Goggins z kolei to fenomenalny aktor charakterystyczny, który nie miał tutaj zbyt wiele miejsca by zaistnieć.

Mimo wszystko Ant-Man i Osa to naprawdę dobry film i jeden z lepszych marvelowskich filmów, nie tylko w ostatnim czasie ale i w ogóle.

(527)

Jakub Krawczyński Gram od 1991, kocham moje hobby więc mam wszystkie konsole. Niemniej fascynuje mnie świat filmu, technologii i popkultury ogólnie, a poza dobrym kinem samym w sobie, doceniam także świetną jakość obrazu - tak w grach, jak i filmach.