Z “Martwego zła” do nowego filmu DC! A co z Keanu Reevesem?
Otóż, wygląda na to, że… nic. I pewnie w tym momencie zaczniecie panikować, ale jak dla mnie to naprawdę dobra wiadomość!
kadr z filmu “Ostatni przystanek w hrabstwie Yuma”DC przygotowuje nowy film o Constantinie! Do napisania jego scenariusza przymierza się Francis Galluppi – autor Ostatniego przystanku w hrabstwie Yuma oraz nadchodzącymi małymi kroczkami Evil Dead Wrath, które, choć już w całości nakręcone, trafi na ekrany kin dopiero w 2028 roku.
I jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, Galluppi nie tylko napisze scenariusz do nowego widowiska DC, ale również stanie za jego kamerą. Oczywiście, jeśli będzie chciał. Podobnie wyglądała bowiem sytuacja z Clayfacem i Mikiem Flanagem, który choć był pomysłodawcą projektu, to stołek reżyserski z powodu napiętego harmonogramu odstąpił już komuś innemu.
kadr z filmu “Constantine”Powstający pomału nowy rozdział filmowego uniwersum DC najprawdopodobniej będzie nosić tytuł Constantine. Po prostu. Nie Constantine II.
Jeśli więc nadal czekacie na sequel koszmarnego filmu pod tym tytułem z czasów sprzed jakichkolwiek superbohaterskich łączonych uniwersów, to chyba będziecie musieli obejść się smakiem. I to pomimo faktu, że autor pierwszego Constantine’a i sam Keanu Reeves jeszcze rok temu deklarowali chęć powrotu na plan kontynuacji.
pierwsze komiksowe pojawienie się Constantine’aPierwszy filmowy Constantine pochodzi z 2005 roku a za jego reżyserię odpowiedział Francis Lawrence, czyli pan od Igrzysk śmierci i Wielkiego marszu.
Z jakiegoś powodu ludzie ten film lubią. Przymknę oko na koszmarne CGI i pisaną na kolanie fabule. Największym problemem produkcji jest bowiem pojawiający się w głównej roi Keanu Reeves. Jeśli ktoś z was kiedykolwiek widział komiksowego Johna Constantine’a na oczy, to doskonale wie, że wygląda on jak Sting. A Keanu Reeves nie jest opryskliwym blondwłosym Brytyjczykiem rzucającym przekleństwa na prawo i lewo oraz posyłającym do piekła bez mrugnięcia okiem zarówno demony, jak i własnych przyjaciół. Innymi słowy – to jeden z największych błędów castingowych w dziejach kina superhero. Sięgnijcie po Swamp Thinga Alana Moore’a, gdzie Constantajn (bo tak w sumie czyta się jego nazwisko) pojawia się po raz pierwszy, albo po cokolwiek, gdzie występuje obok Zatanny. Nie zawiedziecie się! A jak chcecie się pokłócić, to film z Reevesem znajdziecie na Netflixie.
Źródło: Deadline
Zobacz więcej: