W czerwcu podbijał kina, a już za chwilę trafi do HBO Max. Ten film okazał się finansową porażką!
Czy to ptak? Czy to samolot? Nie. To flop. Ale bez obaw, nie jeden z odmiany tych w pełni zasłużonych.
- Zobacz też: Netflix ma dwie zupełnie różne premiery na wrzesień! Komedia już 10 września, kryminał dwa tygodnie później!

Supergirl wleci na HBO Max już za tydzień – 10. września!
Oznacza to, że przez szalone 7 dni (albo po prostu kolejny tydzień) będziecie mogli zafundować sobie podwójny seans jej i Supermana. Potem nasz ulubiony trykociarz wybierze się bowiem na wyprawę na planetę znaną jako Netflix i zostawi nas ze swoją nieco młodszą i krnąbrniejszą kuzynką. To moment, w którym zaczynacie panikować.

Supergirl zadebiutowała w kinach w czerwcu i szybko stała się jedną z największych box-office’owych porażek roku.
Film wtopił między 50 a 100 milionami dolarów. Dla porównania, niektóre produkcje niesławnego Sony-Verse poradziły sobie w kinach lepiej. Auć. Czy Supergirl zasłużyła na takie traktowanie? Nie. Ani trochę. Nie jest to może najlepszy film superbohaterski ostatnich lat i do bólu przywodzi on na myśl filmy Marvela z drugiej fazy rozwoju (albo po prostu Strażników Galaktyki z Temu), ale złym nazwać go nie potrafię. Osobiście wystawiłem mu jakieś 6/10, ponieważ uważam, że pomimo scenariuszowego chaosu ma on serducho po właściwej stronie i odpowiednie emocjonalne tąpnięcie. No, może poza pierwszym aktem, który jest tak źle zmontowany, jakby na plan został zaproszony Maciej Kawulski. Poziom Supermana to to nie jest. Ale z pewnością nie jest aż tak źle, jak wskazywałyby na to jego zarobki. Szczerze zachęcam was do seansu i przekonania się o tym na własnej skórze.
Źródło: Variety
Zobacz więcej:
(1)