Licencje są nieprzewidywalne. Szczególnie w Polsce. Takim oto sposobem np. film wyprodukowany przez Warner Bros jako część starego DCEU - The Suicide Squad możecie teraz oglądać na... Netflixie. A za chwilę zrobi się jeszcze dziwniej w przypadku innego projektu Jamesa Gunna.
Wygląda na to, że DCU po kasacji masy serialowych produkcji, które zostały ogłoszone już na starcie odrodzonego uniwersum, zrewidowało ono wreszcie swoje plany i wsparło ideę tworzenia serii powiązanych z filmowymi hitami, które faktycznie zdążyły już powstać, a nie znajdują się jedynie w dalekosiężnych planach. Całkiem mądrze.
Na ile są to szczere oceny powodowane faktycznym poziomem produkcji, a na ile recenzencki pstryczek w nos w stronę samego Warner-lubię-odpisywać-filmy-od-podatku-Bros, to już inna sprawa.
Ostatnimi czasy kino superbohaterskie przechodzi kryzys za kryzysem. Największą bolączką zarówno dla Marvela, jak i dla DC okazują się być projekty, które zostały zapowiedziane nieco przedwcześnie tylko po to, aby rzeczywistość mogla sprowadzić owe założenia do parteru.
Zastanawialiście się kiedyś, co by było, gdyby akcję Substancji osadzić w odrodzonym filmowym uniwersum DC? Ja też nie. Ale ktoś o tym pomyślał. I chwała mu za to!
Pierwszy zwiastun Supergirl, czyli drugiej kinowej instalacji odrodzonego uniwersum DC pod wodzą Jamesa Gunna właśnie trafił do sieci. Pamiętając o szumie, jaki wywołał samym swoim pojawieniem się pierwszy teaser do Supermana, przychodzę do was z pytaniem - czy nowy zwiastun grzeje, czy nie grzeje?