“Terapia bez trzymanki” niczym “Ted Lasso”? O czym opowie 4. sezon hitu Apple TV?
Jak już pisałem nie raz i nie dwa, seriale komediowe produkcji Apple TV są wprost fenomenalne. Kto jakiś widział, ten wie. Mają one też jedną ciekawą przypadłość. Mianowicie – trwają nawet po swoim zakończeniu!

Już wkrótce zakończy się emisja 3. sezonu Terapii bez trzymanki (org. Shrinking) na Apple TV. I chociaż nie oznacza to końca serialu, to oznacza to w pewnym sensie koniec serialu.
Jeśli jesteście z produkcją na bieżąco, to pewnie czujecie, że zbliżamy się już do finału. Nie tylko serii trzeciej, ale i całej historii zapoczątkowanej pierwszym odcinkiem pierwszego sezonu. Wątki postaci zdają się już powoli definitywnie rozwiązywać, a my nieubłaganie pędzimy w kierunku endgame’u. Dlaczego to tak? A no dlatego, że pierwotnie Terapia bez trzymanki została pomyślana właśnie jako produkcja 3-sezonowa, a wątki poukładano w taki sposób, aby wszystko harmonijnie zakończyło się wraz z ostatnim epizodem serii trzeciej. Seria pójdzie jednak tropem znanym z Teda Lasso, który również powinien zakończyć się na sezonie 3. (tak, jak sama opowieść), ale przez wzgląd na jego popularność, Apple TV zdecydowało się zafundować mu soft reboot i zarazem – drugie życie. Z Terapią bez trzymanki będzie podobnie.

Twórca serialu – Bill Lawrence zdradził niedawno, że czwarty sezon przyniesie tematyczny reset, wprowadzając w obieg nową, świeżą historię z zachowaniem dotychczasowej obsady.
Nowa formuła powinna ponownie tchnąć wiatr w żagle serii i wyprowadzić ją na zupełnie nowe, niezbadane wcześniej wody. Co dokładnie będzie to oznaczać? Zapewne dowiemy się nieco więcej wraz z finałem 3. serii. Nadejdzie on już za 2 dni, a mianowicie – 8. kwietnia. Nadrabiajcie zaległości, bo naprawdę warto!
Terapia bez trzymanki czeka na was na Apple TV.
Źródło: Variety
Zobacz więcej:
(134)