Home Tag "box office"
   

Największe finansowe porażki 2025 roku. Tych filmów NIE chcieliśmy oglądać.

O tym, czy film staje się sukcesem, czy też porażką w box office (innymi słowy - czy na siebie zarobi, czy też nie) decyduje wiele przeróżnych czynników. Opcje są dwie. Można bowiem wymieniać je praktycznie w nieskończoność, albo uznać, że systemem sprzedaży biletów kierują wróżki. I to takie z diabelnie oryginalnym poczuciem humoru. Jak by jednak do tej sprawy nie podejść, tak właśnie prezentuje się lista filmów, które przyniosły wytwórniom największe finansowe straty. 


Nowa adaptacja kultowej serii gier może i nikomu się nie podoba, ale i tak zarobiła całą wywrotkę gotówki. Co na to Disney?

Pierwsze filmowe Five Nights at Freddy's (albo jak chcą polscy tłumacze - Pięć koszmarnych nocy) stało się swoistym fenomenem na skalę światową, szczególnie w Polsce. Kto miał nieprzyjemność być w kinie w premierowy weekend - ten wie. Film zarobił ostatecznie niemal 300 milionów dolarów przy raptem 20 milionach budżetu, decyzja o stworzeniu jego kontynuacji była zatem tylko kwestią czasu. Takim oto sposobem do kin niedawno trafiło Pięć koszmarnych nocy 2. Film zebrał jeszcze gorsze recenzje od części pierwszej, jednak w amerykańskich kinach udało się osiągnąć mu coś nieoczekiwanego.
 

Film zły, box office dobry? “Dom dobry” Smarzowskiego przyciąga tłumy!

Polski oddział Warner Bros właśnie podzielił się ze światem filmowymi zarobkami z zakończonego przed chwilą weekendu. Wygląda na to, że Polacy wrócili do tego, co wychodzi im najlepiej - chodzenia na filmy Wojciecha Smarzowskiego tylko po to, aby opuścić kinową salę z wyrazem obrzydzenia na twarzy, ponieważ tak przecież wypada. 


W Halloween kina straszyły… pustkami – najgorszy weekend od 30 lat!

Halloween, Halloween i po Halloween. Amerykańskie kina, jak co roku, przygotowywały się do przyjęcia fal widzów z równą zaciekłością, jakby stanowiły ostatnią linię obrony Minas Tirith. To nie był jednak zwyczajny rok. Orkowie, znaczy się widzowie, nie nadeszli. A jeśli już się pojawiali - wcale nie w celu udania się na te seanse, jakich moglibyśmy się spodziewać. Ale po kolei.


“Chopin, Chopin!”, czyli “Wtopa, wtopa!” – zaskakująco niskie zarobki drugiego najdroższego filmu w historii!

W Stanach Zjednoczonych premierowy weekend to najważniejszy sprawdzian dla pojawiących się na ekranach kin produkcji. Jeśli nie zarobią one wtedy - najprawdopodobniej nie zarobią już wcale. W Polsce sytuacja nie jest aż tak zero jedynkowa. Mimo to, wyniki oglądalności Chopina, Chopina! powinny nas martwić.