Nowy serial Guy’a Ritchie to SZTOS! Recenzujemy “Strefę gangsterów”
Nowy serial Guy’a Ritchiego to świeże spojrzenie na londyński półświatek, zrobione z rozmachem i stylem znanego reżysera. My, jako fani jego dokonań, od razu daliśmy się wciągnąć w brutalny świat. Cała akcja toczy się we współczesnym Londynie, co od razu dodaje realizmu, choć czasem czuć, że twórcy zbytnio zapatrzyli się w lata 90.
Serial “Strefa gangsterów” na SkyShowtime – nasza recenzja
Głównym bohaterem jest Harry Da Souza, w którego wcielił się Tom Hardy. On sam w sobie jest cichą siłą, człowiekiem, który mało mówi, ale jego obecność wypełnia ekran. Jego zadaniem jest zażegnanie narastającego konfliktu między dwiema potężnymi rodzinami: Harriganów i Stevensonów. Całe zamieszanie zaczęło się od niewinnego (a może i nie?) incydentu z udziałem Eddiego Harrigana, wnuka Conrada Harrigana, oraz syna Richiego Stevensona.
Rodzinie Harriganów przewodzi Conrad (genialny Pierce Brosnan), bezwzględny patriarcha, który nie cofnie się przed niczym, by chronić swoich. Ale to Maeve Harrigan (Helen Mirren) jest prawdziwą głową rodziny – mądra, bezlitosna i niezwykle wpływowa. Jej rola to prawdziwy majstersztyk – każda scena z jej udziałem elektryzuje. W tle przewijają się też inni członkowie gangu, tacy jak Kevin Harrigan (w tej roli Paddy Considine) czy Jan Da Souza (Joanne Froggatt), żona Harry’ego. Aktorstwo w tym serialu to prawdziwa uczta – obok wspomnianej dwójki, pojawiają się Anson Boon jako Eddie Harrigan, Geoff Bell jako Richie Stevenson, Janet McTeer jako Kat McAllister i Toby Jones jako Colin Tattersall. Każda postać, nawet ta epizodyczna, wnosi coś do tej skomplikowanej mozaiki.
Twórcy, z Guyem Ritchiem na czele (który wyreżyserował pierwsze dwa odcinki), postawili na mroczny, ale jednocześnie dynamiczny styl. Widać jego rękę w tych siłowniach bokserskich i klubach dżentelmenów, które tak dobrze znamy z jego filmów. Scenariusz Ronana Bennetta i Jeza Butterwortha trzyma w napięciu przez dziesięć odcinków, choć momentami bywa nieco chaotyczny. Zacznijmy od tego, co nam się spodobało, a jest tego sporo. Przede wszystkim Tom Hardy! Jego Harry Da Souza jest po prostu hipnotyzujący. Spokojny, opanowany, ale czuć w nim niesamowitą siłę i autorytet. Hardy wnosi do tej postaci coś unikatowego – potrafi być uprzejmy, kiedy trzeba, i bezwzględny, gdy sytuacja tego wymaga. Dodaje mu to ludzkiego wymiaru i sprawia, że nawet w najbardziej brutalnych scenach, ogląda się go z przyjemnością. Jego tajemniczość i to, że działa bez własnych interesów, narażając się dla wszystkich, to prawdziwa perła.
Reżyseria Guya Ritchiego w początkowych odcinkach jest znakomita. Wprowadza nas w świat, który jest mroczny, ale jednocześnie pełen czarnego humoru i nagłej, brutalnej przemocy. To wszystko sprawia, że serial jest angażujący i trzyma w napięciu. Chemia między aktorami jest wyczuwalna, a ich umiejętności podnoszą jakość całej produkcji. Szczególnie wyróżniają się Pierce Brosnan jako bezwzględny Conrad i Helen Mirren jako potężna Maeve. Ich występy to prawdziwe mistrzostwo. Nawet Paddy Considine w dalszych odcinkach dostaje więcej miejsca, a jego postać staje się coraz bardziej złożona.
Niestety, serial ma też swoje mankamenty, które trochę psują ogólne wrażenie. Momentami czuliśmy, że fabuła jest zbyt znajoma z innych seriali gangsterskich. Brakowało nam łuku narracyjnego przy wielu postaciach, jakby aktorzy tylko „odklepywali” swoje role. W dodatku tempo serialu bywało nierówne. Początek był bardzo wolny, a akcja rozkręcała się dopiero po dobrych dwudziestu pięciu minutach pierwszego odcinka. To trochę frustrujące, zwłaszcza biorąc pod uwagę kaliber twórców i obsady.
Co więcej, czasami mieliśmy wrażenie, że “Strefa gangsterów” to zbiór luźno powiązanych scen gangsterskich, a nie spójna historia. Dialogi potrafią być przeciągnięte i pełne zbędnych metafor, co sprawia, że rozmowy bywają mało efektywne. No i ten akcent cockney! Czasami wydawał się wręcz karykaturalny, a irlandzkie akcenty Brosnana i Mirren potrafiły być mylące. Jest to o tyle dziwne, że akcja dzieje się współcześnie, a serial ma silną nostalgię za latami 90., co objawia się w stylu reżyserii i wyborze muzyki. To sprawia wrażenie lekkiego oderwania od współczesnego Londynu. Serial możecie włączyć głównie dla Toma Hardy’ego i całej obsady, która wnosi życie w te znane gangsterskie schematy, bo ręka Ritchiego pozwoliła nadać temu niezłego charakteru i mimo wszystko serial “Strefę gangsterów” ogląda się co najmniej dobrze.
Serial można oglądać na SkyShowtime. Pierwszy odcinek jest dostępny za darmo w serwisie YouTube.
Zobacz więcej:
- Polski HIT Max wraca z 2. sezonem. Mamy zwiastun i datę premiery!
- Disney+ ma ukryty horror, który rozwala system. Tego filmu się tam nie spodziewasz!
- Sprzedano 20 milionów książek. Filmowa wersja doprowadzi Cię do paranoi!
- Disney+ ma nowy wielki HIT! Wszyscy oglądają ten film
- Już teraz zachwyca fanów „Teda Lasso”! 3 odcinki wystarczyły, by TEN serial Apple TV+ zdobył serca widzów!



