Przełom w kinach? Koniec dominacji IMAX – Disney szykuje własny format!
Zastanawialiście się, czy Disney wreszcie zmieni zdanie i ulęknie się wspólnej premiery Avengers: Doomsday i Diuny 3, szczególnie po tym, jak IMAX ogłosił, że przez najbliższe 3 tygodnie od premiery to właśnie nowy film Denis Villeneuve’a będzie mieć wyłączność na seanse wielkoformatowe? Otóż – nie zmienił. Wpadł na dużo głupszy pomysł.
- Zobacz też: Ruszyły zdjęcia do 2. sezonu jednego z najlepszych serialu na Disney+! Uczta dla oczu i uszu!

Aby nie skapitulować z wybranego przez siebie terminu premiery (po jakichś 3 przesunięciach, ale jednak), a więc 18. grudnia 2026 roku, Disney zdecydował się rzucić IMAXowi rękawice i stworzyć swój własny kinowy format premium.
A przypomnę, że z tej absolutnie niepatowej sytuacji naprawdę łatwo było wyjść. Wystarczyło bowiem jeszcze jeden, ostatni raz przesunąć premierę Doomsday o kilka tygodni w przód albo w tył. Włodarze Disneya obudzili się jednak pewnego pięknego poranka i wybrali przemoc.
Ich autorski format nosi nazwę Infinity Vision i zarezerwowany jest jedynie dla tych kinowych ekranów, które spełniają wymogi najwyższej możliwej jakości obrazu i dźwięku. Co oznacza to w rzeczywistości? Nic. Zupełnie nic.
Nie będzie to bowiem przedsięwzięcie zakładające budowanie nowych obiektów kinowych (jak było to w przypadku IMAXa, czy też Screen X i 4DX), a jedynie swego rodzaju “certyfikat jakości” przyznawany istniejącym już miejscom. Wasz pobliski multipleks ma mniej niż 20 lat albo 5 lat temu zamontowali w nim nowy projektor? Zatem zapewne łapie się do ekskluzywnego grona Ifinity Vision. To nie żart.

Oficjalnie wymagania ogłoszone przez Disneya prezentują się następująco: ekran musi być nieco większy (naturalnie konkretów co do wymiaru nikt nie podał), sala musi posiadać wyświetlacz laserowy (a ma ją współcześnie już niemal każda) i przestrzenny dźwięk “dobrej jakości”.
Nie jest to zatem wysoko postawiona poprzeczka. Na ten moment certyfikat ten otrzymało 300 kin z całego świata, ale nie oszukujmy się – Ifinity Vision to nic więcej niż zagrywka marketingowa, więc nawet jeśli 18. grudnia udacie się do multipleksu, których tych założeń w 100% nie spełni, to nic raczej nie stracicie. Moja rada? Wstrzymać się z seansem nowych Avengers do momentu, kiedy Diuna łaskawie wyniesie się z IMAXa.
Źródło: flatpanelshd
Zobacz więcej:
