Home Strefa filmu Recenzje filmów kinowych i seriale Potknięcie mistrza thrillerów niemal stało się komedią. “Old” – recenzja filmu
Potknięcie mistrza thrillerów niemal stało się komedią. “Old” – recenzja filmu

Potknięcie mistrza thrillerów niemal stało się komedią. “Old” – recenzja filmu

873
1

Nazwisko M. Nighta Shyamalana ma wiele skojarzeń, dlatego wyjście do kina na jego nowy film może budzić pewne obawy. Z jednej strony to twórca “Split” i “Servant” – dwóch świetnych produkcji, do których lubię wracać. A z drugiej strony reżyser zdołał nie raz, nie dwa zawieść nasze oczekiwania. “Old” wydawał się filmem, który mógłby na dość długi czas zakończyć spekulacje i pozwolić mu uciec od etykiety nierównego twórcy. Mógł, ale M. Night Shyamalan chyba zatracił instynkt samozachowawczy.

Pierwsze spotkanie z zapowiedzią “Old” narobiło mi sporo apetytu. Pomysł na film nie był w pełni oryginalny, bo bazuje na komiksie “Sandcastle”, który stworzyli Pierre Oscar Levy i Frederik Peeters. Nie jest więc tak, że Shyamalan napisał tu wszystko od podstaw. Zmian jest jednak całkiem sporo, co miejscami służy fabule, a czasami ją rozsadza od środka. Bez wątpienia największym ciężarem scenariusza są dialogi, które nie tylko zostały dziwnie i nienaturalnie rozpisane, ale są też koszmarnie zagrane. Pomimo tego, że w obsadzie znaleźli się aktorzy, którzy zdecydowani powinni byli stworzyć przekonujące i wiarygodne widowisko, część scen jest tak sztuczna, że na twarzach widzów może pojawić się nawet grymas. Problemem jest na pewno to, że pomimo obecności jednej rodziny mającej pełnić rolę głównych bohaterów, w późniejszej fazie filmu balans ten zostaje zupełnie zatracony. Gdy połączymy to jeszcze ze scenami, które bawią zamiast straszyć, Shyamalan powinien jak najszybciej zapomnieć o tym projekcie i ruszyć naprzód.

M. Night Shyamalan prezentuje: thriller, który zamiast straszyć bawi

A punkt wyjścia do całej historii jest przewspaniały. Odpowiednio obudowana intryga i tajemnica sprawia, że reżyser przykuwa naszą uwagę. Wyjazd na wakacje to jedna z najbardziej pożądanych w ostatnich miesiącach czynność, dlatego nie sposób nie znaleźć porozumienia z bohaterami filmu. Ci docierają do prawdziwego raju na Ziemi – usytuowany w tropikach hotel wygląda jak z folderu. Na miejscu czekają atrakcje dla osób w każdym wieku, a gdzie nie spojrzymy rozciągają się przepiękne widoki. Niestety, jak to w życiu, nawet na wakacyjny wyjazd zabieramy ze sobą cały bagaż problemów, od których nie zawsze da się uciec. W przypadku Guy’a i Priscy w grę wchodzi naprawdę poważny problem zdrowotny, jak również prywatne rozterki. Pomimo tego ich dwójka dzieci – nastoletnia Maddox i kilkuletni Trent starają się jak najwięcej skorzystać z wyjazdu. Dość szybko rodzenie zaproponowana zostaje wyjątkowa atrakcja dla wybranych. Mogą uciec od trosk na dzikiej plaży, o której istnieniu wiedzą nieliczni.

“Old” bazuje na znakomitym koncepcie, ale scenariusz wcale na tym nie korzysta

Już w busie okazuje się, że nie będą jedynymi osobami na plaży, a po dotarciu na miejsce wychodzi na jaw, że grupa turystów będzie jeszcze liczniejsza. Jeszcze zanim zaczną cieszyć się okolicą, dochodzi do pierwszych dziwnych zdarzeń, a wraz z upływem czasu sytuacja staje się coraz trudniejsza. Początkowe etapy ekspozycji bohaterów oraz odsłaniania tajemnicy dają sporo frajdy, to znaczy wprowadzają sporo niepokoju i obaw. W tym Shyamalan jest naprawdę niezły, dlatego reakcja widowni jest zgodna z jego przewidywaniami. Później stosowane zabiegi zaczynają nas jednak odrobinę irytować, ponieważ zaczynamy zadawać sobie sprawę z tego, co dzieje się na plaży, a mimo to reżyser nie chce nam tego pokazać. W pewnym sensie nadaje to niektórym scenom tajemniczości, bo liczymy na to, że się mylimy albo zagadka okaże się bardziej skomplikowana niż przypuszczaliśmy, ale tak się nie dzieje.

W kontekście wątków wielu bohaterów panuje spory chaos. Opowiadanie ich historii odbywa się bez retrospekcji, więc pisząc scenariusz Shyamalan był zmuszony wyciągnąć ich życiorysy do dialogów. To powoduje, że po pewnym czasie mamy dość rozmów przestawiających kolejne postacie i przestajemy się nimi interesować. Znacznie bardziej zaciekawiłyby nas ich teorie i reakcja na kuriozalne sytuacje, których są świadkami. Momentami akcja zwalnia do tego stopnia, że zaczynamy się nudzić, a w innych sytuacjach odwrócenie wzroku nawet na chwilę może nas kosztować przegapienie istotnego ujęcia. Ta nierówność i brak właściwego balansu tyczy się w mojej ocenie całego filmu, który jest niewiarygodnie nierówny.

Przekombinowany, a miejscami zabawny. M. Nighta Shyamalan potrzebuje osoby nadzorującej

Co ciekawe, przed seansem na dużym ekranie mamy szansę ujrzeć i usłyszeć samego reżysera, który przygotował wideo-przesłanie pełne wdzięczności i podziękowań składanych na ręce widzów za obecność na sali kinowej. Nie wiem na ile było to skoordynowane z jego późniejszą obecnością w filmie, ale bardzo trudno mi jest przekonać się, że nie było to zamierzone. Shyamalan odgrywa bowiem nie tak epizodyczną, jako można by sądzić, rolę, a i po przyjęciu pewnej hipotezy nabiera ona jeszcze innego, metaforycznego znaczenia.

Nie tyle żal, co złość towarzyszy mi do dziś, ponieważ nie wierzę, że taki reżyser zdołał położyć tak świetny koncept. Być może gdyby napisanie scenariusza powierzono komuś innemu, to efekty byłyby znacznie, znacznie lepsze. Można bowiem odnieść wrażenie, że Shyamalan zagalopował się w zbyt wielu aspektach i ten brak nadzoru innej osoby spowodował, że po seansie “Old” na więcej rzeczy można narzekać, aniżeli pochwalić. Choć do tej ostatniej grupy, czyli atutów filmu, można moim zdaniem zaliczyć twist tłumaczący tajemnicze przyspieszone starzenie się ludzi na plaży. Nie jest on zbyt wyszukany, ale mocno osadzony w dzisiejszych realiach.

Czy M. Nighta Shyamalan wróci do formy?

Wiele osób powie, że obejrzenie “Old” to strata czasu i w kontekście wizyty w kinie tak faktycznie jest. Zobaczenie go za symboliczne kilka złotych, gdy film pojawi się na VOD, może być jakimś pomysłem na pochmurne popołudnie lub deszczowy wieczór. Trochę nastraszy, trochę rozbawi, a trochę przywoła wakacyjne wspomnienia. Oglądacie jednak na własną odpowiedzialność. A ja mam nadzieję, że M. Night Shyamalan nie zepsuje w podobnym stylu nowych odcinków “Servant”, bo to jedna z najjaśniejszych (choć mroczna) pozycji w katalogu Apple TV+.


Przeczytaj więcej recenzji i tekstów na temat filmów:

(873)

5 1 głos
Article Rating
tags:
Subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Informacje zwrotne
Zobacz wszystkie komentarze
Pstryczek
1 dzień temu

Kurcze w sumie dobrze podsumowanie filmu. Też pod koniec się nudziłem i czekałem tylko na finalne rozwiązanie zagadki. W sumie finał mi się podobał i wyszedłem z kina usatysfakcjonowany.

1
0
Chcielibyśmy poznać twoje zdanie na ten tematx
()
x