Polski serial na miarę “Breaking Bad” i “Rodziny Soprano”?! RECENZJA nowości: “Morfeusz”
Gdy SkyShowtime ogłosiło swój nowy polski serial, internet niemal natychmiast zaczął przytaczać porównania do „Breaking Bad”, „Synów Anarchii” czy „Rodziny Soprano”. Czy “Morfeusz” rzeczywiście na to zasługuje?
Wszystkie recenzowane filmy i seriale oglądamy na najnowszym telewizorze OLED z Dolby Vision / HDR10+ oraz w systemie audio Dolby Atmos. Dzięki temu widzimy każdy detal obrazu i wychwytujemy nawet drobne niedociągnięcia – tak, jak chciał tego reżyser. Nasze opinie są pełne szczegółów, które doceni każdy prawdziwy kinoman.
Serial “Morfeusz” jest dostępny na SkyShowtime w jakości 4K z obsługą dźwięku przestrzennego 5.1.
Polski serial “Morfeusz” od SkyShowtime – recenzja. Próba godna zagranicznych szlagierów?
Historia Piotra Leyera wygląda na pierwszy rzut oka jak zwyczajna opowieść o tym, jak dobry człowiek schodzi na złą drogę. Piotr był szanowanym prawnikiem, a także dobrym mężem i ojcem, który trzymał się z daleka od mrocznej przeszłości swojej rodziny. Wszystko zmienia się nagle i brutalnie, kiedy jego brat zostaje zamordowany. Ta tragedia nie kończy jednak sprawy, ale wciąga Piotra w niebezpieczną grę, z której z każdym kolejnym odcinkiem coraz trudniej się wydostać. Mężczyzna decyduje się przejąć władzę nad gangiem, którym wcześniej kierował jego brat, a jeszcze dawniej ich ojciec.
W tym momencie zaczyna się najciekawsza część serialu, ponieważ Piotr wykorzystuje swoje prawnicze, logiczne myślenie w świecie przestępczym. Okazuje się w tym niesamowicie dobry, a co najważniejsze, ta nowa rola zaczyna mu się naprawdę podobać. Sytuacja staje się jeszcze gorsza, gdy na ekranie pojawia się tajemniczy bohater o pseudonimie Moro. Nakręca falę przemocy i sprawia, że Piotr całkowicie zapomina o tym, co jest dobre, a co złe.
Zachęcamy do sprawdzenia naszych recenzji najnowszych filmów i seriali w kinach oraz na VoD:
- ZOBACZ: “Gwiezdne miasteczko”, czyli kontynuacja “For All Mankind” – RECENZJA! Godna kontynuacja?
- ZOBACZ: Dziwny tytuł, liga piłkarską dla dzieci i morderstwo w tle. Czy Apple TV właśnie wypuściło arcydzieło?
- ZOBACZ: Netflix: serial twórców “Stranger Things” wylądował w ofercie! To nie to, czego się spodziewasz
- ZOBACZ: Wreszcie jest kontynuacja “Yellowstone”! Nasza RECENZJA “Rancza Duttonów”
- ZOBACZ: RECENZJA “Jack Ryan: Wojna duchów” – filmowe domknięcie hitowego serialu! Sukces czy porażka?
Główną rolę Piotra Leyera dostał Kamil Szeptycki. Do tej pory grał on głównie w filmach historycznych, a nie w kryminałach o gangsterach. Ten wybór okazał się jednak strzałem w dziesiątkę. Szeptycki pokazuje zmiany w swoim bohaterze bardzo powoli. Na początku polubimy go za jego miłą i trochę naiwną uczciwość. Potem, z każdą kolejną sceną, zaczynamy czuć do niego coraz większy niepokój i tracimy tę sympatię. To pokazuje, jak świetnym jest aktorem. Obok niego pojawia się Andrzej Grabowski, który gra najstarszego z rodu Leyerów. Trudno wyobrazić sobie kogoś lepszego do tej roli. Mateusz Kmiecik, który niedawno zebrał świetne opinie za występ w „Ślebodzie”, tylko potwierdza, że jest jednym z najzdolniejszych polskich aktorów młodego pokolenia.
Za reżyserię odpowiada Maciej Migas, który wcześniej tworzył zupełnie inne produkcje, takie jak serial „Bracia” czy komedia romantyczna „Miłość jak miód”. Reżyser radzi sobie z tym świetnie i potrafi stworzyć gęstą, ciężką atmosferę bez używania tanich sztuczek. Akcja nie pędzi od pierwszej minuty. Twórcy dają nam czas na poznanie historii, dzięki czemu brutalne momenty uderzają w widza z jeszcze większą siłą. Scenariusz napisał Michał Wawrzecki, co może być niespodzianką, bo wcześniej pracował przy komediowym „LARPie”. Pokazał on jednak dużą dojrzałość. Postacie rozmawiają w naturalny sposób i łatwo zrozumieć, dlaczego zachowują się tak, a nie inaczej. Można co prawda odnieść wrażenie, że niektóre mniej ważne wątki potraktowano po łebkach, ale przy opowieści zamkniętej w siedmiu odcinkach takie skróty są po prostu konieczne.
W „Morfeuszu” Bartek Cierlica stawia na mroczny, szorstki styl, który przypomina dobre europejskie kryminały sprzed lat, a nie nowoczesne polskie seriale. Kolory są bardzo ciemne, a ujęcia często bliskie i ciasne. W produkcji pojawia się mnóstwo mocnych kontrastów między jasnymi pomieszczeniami a ciemnymi ulicami nocą, więc szkoda, że zabrakło HDR-u. Ale jest 4K UHD, które pozwala dostrzec więcej szczegółów w każdym kadrze. Podobnie jak 4K, dźwięk 5.1 na pewno dostępny jest na Apple TV – na pozostałych platformach SkyShowtime nie zawsze oferuje takie standardy, więc miejcie to na uwadze.
A co nam się nie spodobało? Niektóre wątki, zwłaszcza te związane z rodziną Piotra, zostały pokazane w dość oklepany sposób. Czasami zamiast prawdziwego strachu o jego bliskich czujemy po prostu, że scenarzyści musieli przypomnieć widzowi, że bohater ma jeszcze coś do stracenia. Postać Moro, czyli głównego złego bohatera, mogła zostać rozpisana znacznie lepiej. Porównywanie tej produkcji do hitu „Breaking Bad” jest dla twórców dużym komplementem, ale też trochę krzywdzi polski serial. „Morfeusz” dzieje się w naszych rodzimych realiach, ma zupełnie inne tempo oraz inny klimat, dlatego powinno się go oceniać jako osobną, niezależną opowieść.
Nie jest to serial bez wad, ale twórcy wykazali się dużą odwagą i dokładnie wiedzieli, jaką historię chcą nam opowiedzieć. Jest tu sporo udanych scen i dialogów, nie czuć, że to powtórka z rozrywki, a cała historia potrafi zaskakiwać. Być może, po tych porównaniach o których wspomnieliśmy na wstępie, oczekiwania wobec serialu były wygórowane, ale nie sądzimy, że serial rozczarowuje. Dowozi to, czego potrzebowaliśmy w takiej produkcji.
Zobacz więcej:
- Nowy “Rambo” z datą premiery! I dawno niewidzianym aktorem na pokładzie!
- Zack Snyder powraca z nowym filmem. Tchnie drugie życie w klasyka z lat 80.!
- Napakowany HITAMI czerwiec w HBO Max! Warto czekać szczególnie na 12 czerwca!
- Ten film jeszcze nie zadebiutował, ale już zwrócił się w połowie! Czy trafi do Polski?
- Finał jednego z najbardziej kontrowersyjnych seriali HBO Max już dostępny! Na całe szczęście…



