Skocz do zawartości
tomalla88

Avatar 3D

Rekomendowane odpowiedzi

Nie mam nic do Camerona - to jeden z moich ulubionych reżyserów obok Ridleya Scotta i Spielberga. Wysoko sobie cenię też Avatara jako film (z filmów Camerona, to chyba tylko Aliens bardziej mi się podoba) ale do technologi 3D jestem sceptycznie nastawiony. Jeśli rzeczywiście nic nie zostanie w tej materii zrobione i pozostanie 24fps, to będzie kiepsko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też mnie judder, strobo czy jak to sam Cameron nazywa "denerwujące coś" przeszkadza.

No ale musimy z tym jakoś żyć.

Przede wszystkim mam nadzieje, że w klasycznych realizacjach filmowych 2D upowszechni się 48kl/. To już będzie coś i zaręczam, że wszyscy maniacy HD i dobrego obrazu generalnie to odczują.

Co do filmów 3D to nie wiem jak będzie.

W tej chwili specyfikacja DCI na to nie pozwala.

Teoretycznie technologia jest gotowa (kamery, postprodukcja, projektory) niemniej jednak trezba pamiętać, że ustalenie reguł gry na obszarze projekcji cyfrowych 2D i 3D zajęło branży ładnych kilka lat. Odkręcanie tego wszystkiego (czy choćby modyfikacje na wycinku 3D) nie byłyby wcale takie proste.

Producenci projektorów kinowych czy aplikacji do masteringu DCI poczynili pewne kroki aby to wszystko jakoś spójnie działało.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po tygodniowej przerwie od pokazu 3D w zwykłej sali wybrałem się do IMAXa.

Różnica w odbiorze była dla mnie odczuwalna. I nie były to jakieś mikro niuanse.

Projekcja była jaśniejsza - innymi słowy jak należy - gdyż jak wielu już zauważyło pozostałe projekcje w 3D potrafią być przyciemnione.

Co ciekawe, w IMAXie nie jest tak denerwujący efekt judder (strobo). Jest, ale na dużo niższym poziomie "wkurzania".

No i generalnie jest lepiej - większe okulary, ekran, po prostu IMAX rządzi jako bezkompromisowe kino (przecież zaprojektowane też z myślą o 3D).

Jeśli ktoś ma możliwość wyboru projekcji IMAXowej to gorąco polecam.

Zaznaczam jednak, że oglądanie tego filmu w zwykłych salach nie odbiera oczywiście wiele temu świetnemu filmowi.

Edytowane przez benek07

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Co ciekawe, w IMAXie nie jest tak denerwujący efekt judder (strobo). Jest, ale na dużo niższym poziomie "wkurzania".

A to ja się pytam mądrych głów czemu jest niby lepiej pod tym względem w IMAXIE?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Powodów jest zapewne więcej ale podam tylko kilka.

1. Bardzo mocne hiper-zawodowe projektory. Ja byłem w W-wie, więc projekcja była najpewniej z "analogowych maszyn". Nic mi nie wiadomo o tym aby w tym IMAXie robili cyfrowe projekcje. Ale może i dobrze, bo te tradycyjne projektory do IMAXów mają olbrzymią moc świecenia. To jest wymagane aby pokryć olbrzymi ekran i zniwelować utratę światła na okularach. Oczywiście sam ekran w kinie IMAX też ma specjalną powłokę, która bardziej odbija światło.

2. Dodatkowo, w procesie "przełożenia" Avatara do formatu IMAX dokonano upskalowania mat. do znacznie wyższej rozdzielczości. Nie wiem dokładnie jak naświetlano (6K?) ale i tak jest to znacznie więcej niż oryginalna rozdzielczość z jaką rejestrowano (1920x1080) i postprodukowano (2K) ten film. Jasne, że jest to sztuczne podniesienie rozdzielczości ale akurat przy naświetlaniu taśmy filmowej daje to korzystny efekt końcowy. Mając to na uwadze mogę podejrzewać, że projekcje IMAX ze starych analogowych projektorów mogą wyglądać lepiej niż te cyfrowe. Po prostu wychodzi tutaj potęga taśmy 70mm.

3. W kinach IMAX są lepsze (przede wszystkim większe) okulary, które nie ograniczają pola widzenia.

4. Dodam też, że moim skromnym zdaniem do projekcji 3D lepiej nadają się formaty (proporcje ekranu) mniej panoramiczne. Nie bez powodu ekran IMAXa jest prawie kwadratowy. Oczywiście projekcja Avatara w IMAXie nie wykorzystywała na maxa tego ekranu. Ale jednak jej format 1.78:1 jest już znacznie bliżej IMAXowemu 1.44:1 niż 2.35:1, który jest prezentowany w zwykłych salach.

Tyle ode mnie.

Nie wiem dokładnie (nie mam takiej wiedzy) co powoduje, że efekt juddera jest mnie dokuczliwy w IMAXie. Ale jest słabszy - potwierdzam. Może to wszystko co napisałem powyżej składa się też na osłabienie juddera?

Edytowane przez benek07

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cóż, pora na mnie na podsumowanie filmu bo dzisiaj miałem okazji zobaczyć go w Heliosie w Pile. Można mówić wiele rzeczy, ale ja ograniczę się do podstawowych aspektów.

Po pierwsze fabuła. Tutaj muszę powiedzieć duże zaskoczenie in plus, po obejrzeniu trailerów miałem raczej skojarzenia ze Smurfami niż z dobrym sf dla dorosłych. Myliłem się, o ile w trailerach te niebieskie stwory napawały mnie śmiechem, o tyle w filmie już nie, w zasadzie mogę powiedzieć, że ich wygląd zszedł kompletnie na plan dalszy, ważniejsze były emocje. Sama fabuła też całkiem całkiem. Można powiedzieć w zasadzie, że nic nowego. Tego typu historii było już wiele, ale mimo wtórności fabuła dość zgrabna, mimo 3 godzin seansu ani przez moment się nie nudziłem, a to świadczy iż film był interesujący. Kolejna sprawa to zdjęcia, momentami zapierające dech w piersiach. I nie mówię tu jeszcze o 3D, mówię o samych widokach np gór wiszących w powietrzu czy w ogóle roślinności. Wg mnie te zdjęcia robiłby również ogromne wrażenie w 2D. Po prostu malowniczy, kolorowy świat, który zachwyca.

Wreszcie ostatnia sprawa, być może najistotniejsza biorąc pod uwagę na jakim forum piszemy, mianowicie technologia. Tutaj muszę powiedzieć, że również zaskoczenie ale nie na in plus. Raczej nawet lekki zawód. Dlaczego? Ano dlatego, że mimo iż efekt był widoczny i całkiem fajny i nie ma za wiele można mu zarzucić, to z drugiej strony po tak licznych opiniach zachwytu, tak licznych tezach o nowatorstwie technologii 3D w stosunku do istniejącej do tej pory czuję niedosyt. Widziałem wcześniej kilka filmów w IMAXie czy w heliosie w 3D i nie powiedziałbym, że to co zobaczyłem w Avatarze jest czymś niezwykłym w stosunku do tego co było. Technologicznie nie. Efekt na poziomie innych produkcji, nawet w IMAXie na niektórych scenach był on zdecydowanie lepszy. Podzielam też opinię jaką czytałem wcześniej, że tutaj obraz nie wychodził z ekranu na człowieka. W IMAXie praktycznie cały czas jest uczucie, że wszystkiego można dotknąć, że jest na wyciągnięcie ręki, że otacza. Na Avatarze bardziej było czuć głębię (czyli efekt przestrzeni ale wewnątrz ekranu), ale nie czułem tego, że jestem wewnątrz akcji. Nie wiem czemu takie odczucia, dopuszczam, że w tym kinie, na tym sprzęcie być może nie dało to takiego efektu jaki można wycisnąć. Jedno jest wg mnie dużym plusem w Avatarze: o ile filmy w IMAX są w większości dokumentami i efekty 3D często są kreowane sztucznie tzn scenografię i akcję dostosowuje się do efektu (np najazd kamery tak aby uwypuklić efekt, ale kompletnie nie mający znaczenie z punktu widzenia samej treści), o tyle tutaj cały film naturalnie ma potencjał do 3D i efekt daje dużo lepszą frajdę widzowi.

Po seansie rozmawiałem dość długo ze znajomym na temat filmu i mówił mi, że czytał wywiad z Cameronem w którym on sam podkreślał, że nie jest jego celem zrobienie na siłę przełomu 3D. Widzi w tej technologii przyszłość, sam powiedział, że będzie już kręcił tylko w 3D, ale nie dla 3D. Innymi słowy super widowisko plus solidne 3D, a nie wybitne i nowatorkie 3D i słabe widowisko. Być może zatem to ja oczekiwałem czegoś, czego nikt nie obiecywał. Zresztą często tak jest, że jak się naczyta człowiek jakie coś jest wyjątkowe to łatwo przeżyć zawód, chociaż w tym przypadku trudno mówić o zawodzie patrząc na ten film jako całość.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja podobnie jak benek07 wybrałem się do IMAXa żeby mieć porównanie do wersji prezentowanej w technologii Dolby 3D. W moim przypadku było to łódzki IMAX, czyli jedyny (na razie) w Polsce IMAX cyfrowy. Nie wchodząc w polemikę czy IMAX zrobił dobry ruch czy nie przechodząc na cyfrę i wybierając (na razie, bo w tego co czytałem to nie wykluczają niczego) projektory 2K zamiast 4K, muszę przyznać, że projekcja powaliła mnie na kolana. Właściwie to powtórzę to co napisał benek07, ale co mi tam :rolleyes:

Po pierwsze: jasność i kolory. Idealna, dokładnie taka jaka być powinna. Widać, że czynniki o których wcześniej pisałem - dwa projektory, silne lampy i srebrny ekran - zadziałały tak jak powinny. Wydaje mi się też, że kolory były nieco lepsze. Okulary polaryzacyjne jakby lekko "ocieplają" obraz, przy czym obydwa szkła w tym samym zakresie. Za to w przypadku Dolby 3D mam wrażenie, że okulary (przez te wszystkie magiczne filtry kolorystyczne) zmieniają również kolory ale nierówno (lewe i prawe oko dostają w efekcie obraz z trochę innymi kolorami)

Po drugie: wielkość ekranu i format. Stanowczo tutaj 1.78:1 wygląda lepiej niż 2.35:1. Siedząc w środkowym rzędzie zostałem dosłownie otoczony przez świat Pandory.

Po trzecie: wielkość okularów. Tak jak już kilka osób pisało, okulary Dolby 3D są za małe. W IMAXie są wystarczająco duże żeby oprawki nie przeszkadzały w oglądaniu. No i osoby noszące okulary korekcyjne też będą miały o wiele łatwiej

Po czwarte: strobo (judder). O wiele mniejszy niż w przypadku Dolby 3D. Na poziomie normalnego juddera filmowego 24 fps czy to z taśmy czy w projektora cyfrowego. I tutaj wyjaśnienie dla benek07 i reszty: strobo w przypadku systemów jednoprojektorowych jest większe dlatego, że oczy na przemian dostają informacje. Zwiększenie częstotliwości "przełączania pomiędzy oczami" do 72Hz wiele nie pomogło. W IMAXie cyfrowym obydwoje oczu dostaje informacje na raz. W analogowym podobnie, chociaż tam jak w kinach tradycyjnych czas wyświetlania jednej klatki to 1/48s a potem jest przez 1/48s ciemno. Tak czy inaczej fakt, że obydwoje oczu dostaje obraz w jednej chwili powoduje, że efekt strobo jest wiele mniej dokuczliwy zarówno w IMAXie cyfrowym jak i tradycyjnym.

Niemniej jednak IMAX ma dla mnie jedną wadę. Nie jest ona aż tak dokuczliwa, ale myślałem, że przechodząc na cyfrę zrobią i z tym porządek. Chodzi mi o technologię polaryzacji liniowej, która niestety nie zapewnia idealnej separacji. Ponieważ film już widziałem, więc poeksperymentowałem trochę zamykają to jedno to drugie oko i zauważyłem, że zwłaszcza do prawego oka dostawały się niepotrzebnie prześwity obrazów dedykowanych dla oka lewego.

Dodatkowo przekręcenie głowy na bok od razu niszczy efekt 3D. Żadna inna technologia nie ma takiego problemu.

Tak czy inaczej wniosek jest dla mnie jeden: Dolby 3D (podobnie zresztą XpanD 3D) to technologia dla ubogich, pewnie dlatego wszystkie polskie kina z niej korzystają... Pewnie dwuprojektorowy setup w Multikinie trochę lepiej się prezentuje i sprowadza jasność i strobo do poziomu IMAXa, ale zostaje problem małych okularów.

Przypomniało mi się jeszcze, ze wielkie baty należą się dystrybutorowi za tłumaczenie i przygotowanie napisów: literówki, pourywane i poucinane słowa i nawet części zdań, powtarzane słowa, ale najgorsze jest to, że były duże błędy w samym tłumaczeniu, do tego stopnia, że w jednym zdaniu Sigourney Weaver mówi "You're in number 1, she's the least glitchy" (czyli ma najmniej usterek) a na tłumaczeniu było coś w stylu, że "lubi się popsuć" w każdym razie zupełnie odwrotnie...

Po prostu wychodzi tutaj potęga taśmy 70mm.

Taśmy 70mm przesuwanej w poziomie należałoby dodać dla niewtajemniczonych

imaxcomparison.png

Edytowane przez maxiuca

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzisiaj byłem na Avatarze w Poznaniu w Imax 3d i powiem szczerze że film lepszy niż się spodziewałem , naprawdę fajna fabuła nawet żonce się podobała a ona za s-f nie przepada i nie chciała iść . Za to efekty 3D rewelacja . Nie często chodzę na 3d ale bajki na których byłem to po prostu żenada w porównaniu do Avatara . Film mimo że ma 160 min wcale się nie dłużył . Jedno jest pewne Avatar to u mnie obowiązkowa pozycja na bluray w domu :rolleyes:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Taśmy 70mm przesuwanej w poziomie należałoby dodać dla niewtajemniczonych

imaxcomparison.png

A ten typ przesuwu taśmy też pomaga zminimalizować efekt strobo.

@Ator i być może inni, którzy poczują niedosyt 3D - w stosunku np. do przyrodniczych filmów IMAX.

Po części zresztą sam sobie odpowiedziałeś opisując swoje wrażenia.

Tak, gdyby w Avatarze zastosować ten poziom nachalnych efektów 3D co w IMAXowych - dodajmy, zazwyczaj krótkich (poniżej 1h) - produkcjach, to ten film byłby nie do zniesienia. Cameron dobrze wybrnął serwując widzom "delikatne 3D".

Poza wszystkim trzeba też zaznaczyć, że klasyczne kamery IMAX (na nagatyw 65mm) byłyby trudne do zastosowania w tak dynamicznym filmie. To są olbrzymie grzmoty ważące wiele kilogramów. Pomijam też fakt uciążliwej obsługi związanej ze zmianą kaset z negatywem. I kosztami tego nośnika. Dodając do tego skanowanie kilometrów taśmy 65mm mogłoby się okazać, że nawet dla megaprodukcji Camerona byłaby to zbyt wysoka pozycja w budżecie. Ale oczywiście głównym powodem realizacji cyfrowego 3D były względy technologiczne - cyfrowy materiał jest szybszy do dalszej obróbki/efektów. Myślę, że tylko taka nowa technologia zdjęciowa (kamery Pace/Cameron - polecam stronę firmy, z którą Cameron pracował www.pacehd.com) dała zapewne reżyserowi swobodę twórcza na planie i swobodę w obróbce postprodukcyjnej. Z negatywem to jest tak, że dopiero po obróbce laboratoryjnej widać czy wszystko poszło dobrze a mając na planie cyfrowy sprzęt można od razu (wręcz on-line jeśli studio od efektów jest na drugiej półkuli) współpracować z ludźmi od efektów specjalnych wysyłając ujęcia do analizy/wstępnej obróbki.

Chwaląc wersję IMAXową Avatara nie mogę jednak stwierdzić, że jakość obrazu jest porównywalna z takimi właśnie np. przyrodniczymi filmami przygotowywanymi specjalnie dla tego formatu.

Nie jest.

Takiej super-hiper żylety jaką się uzyskuje rejestrując taśmą 65mm (kopie eksploatacyjne są 70mm) nie da się zrobić kamerami 1920x1080.

Nie ma takiej siły.

Tak poza wszystkim to mam takie osobiste przemyślenia, że Cameron użył też 3D do Avatara bo przy projekcji 3D lepiej się "sprzedaje" świat wykreowany w komputerze. Wielu z nas oglądając zwiastuny 2D Avatara w internecie

nie piało z zachwytu. A jakoś po seansach 3D tych uwag już nie ma.

A wracając do taśmy 70mm to jest to naprawdę odjazd jeśli chodzi o ilość informacji.

Ten przykład chyba już gdzieś tu był ale warto go powtórzyć dla uzmysłowienia różnicy 35mm vs. 70mm.

tdkimaxcomparison.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Troszeczkę ten obrazek jest przekłamany, bo jednak przy takich filmach na 35mm stosuje się anamorfozę, więc i powierzchnia ciutek większa jest. Tak czy inaczej bardzo fajne porównanie.

A wracając do Avatara i tego czemu nie został nakręcony kamerami IMAXowymi to oprócz gigantycznych kosztów o których pisał benek07 trzeba by dodać mniejszą "elastycznosć" w rejestrowaniu obrazu 3D kamer IMAXowych. Chodzi mi o możliwość rozsuwania kamer i zmianę kąta patrzenia, co jest dużym krokiem do przodu w przypadku kamer Cameron/Pace. No i nie zapominajmy o podwyższonych kosztach przygotowania i wyrenderowania całego 3D w przynajmniej 4K. Obawiam się, że te koszty mogłyby zawstydzić koszty wynikające z użycia taśmy "IMAXowej".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak, jasne że na klatce 35mm powinien być obraz anamorficzny (ściśnięty).

Tu chodziło o porównanie wielkości (+/-) klatek 70mm i 35mm.

Dałeś przykład schematyczny, postanowiłem dla lepszego zobrazowania dać konkretną klatkę z Mrocznego Rycerza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a czemu Cameron nie zdecydował sie na krecenie tego filmu kamerami 4K, bo nie przypominam sobie nigdzie zeby o tym bylo napisane?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

byłem dwa razy na avatarze w szczecińskim heliosie. Za drugim razem dostrzega się więcej szczegółów, ale z tego co wyczytałem na forum, to helios nie powala jeśli chodzi o 3D w porównaniu z innymi projekcjami... niestety, w filmie widać było jedynie głębię 3d, nikt nie zareagował na puszkę z gazem czy na latające ziarna, paprocie nie wystawały z ekranu :rolleyes: krótka pokazówka przed filmem faktycznie pokazywała 3d, liczby można było prawie dotknąć, na filmie niestety tego efektu już nie było. Wybiorę się jeszcze na seans w multikinie, zobaczymy jak tam będzie z 3D. Film jest wart obejrzenia po raz trzeci :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pierwszy raz film oglądałem w 3D w "normalnym" kinie w Jankach, potem wybrałem się do IMaxa (Wa-wa) sprawdzić różnicę (i ponownie napawać się przepięknym światem).

Musze powiedzieć, że byłem odrobinę zawiedziony: przede wszystkim tym, że nie wykorzystano potencjału ogromnego ekranu IMaxa (film był wyświetlany w "okienku" zajmującym ok. 3/4 - 4/5 pow. ekranu). Przypuszczam, że było to spowodowane konwersją filmu do formatu IMax (bo przeciez "Avatar" nie był kręcony kamerą IM). Ponadto sądzę, że straciłem boki obrazu, bo chyba tak właśnie przycięto film, by wyświetlać go na tym prawie kwadratowym ekranie.

Druga sprawa, choć to drobiazg - napisy w cyfrowym 3D są ZDECYDOWANIE lepsze niż w wersji IMax. W tej pierwszej są w kolorze ochry (?), pozycjonowane pod postacią, która właśnie mówi i - co dla mnie najwazniejsze - są odbierane bez problemu. Napisy w IMAKSIE sprawiały mi kłopot (traciłem ostrość widzenia) prawdopodobnie przez to, że są białe i lekko transparentne. No i zawsze centralnie. Szybkie sceny były lepsze w digital 3D, IMAX je rozmazywał.

Okulary jednak w IMAX dają wygodniejsze (dla kogoś, kto w kinie używa swoich szkieł).

W mojej opinii trudno pominąć fakt skandalicznego podejścia do klienta w warszawskim IMaxie. Przy rezerwowaniu biletów przez internet była informacja, by zgłosić się po odbiór co najmniej 30 min przed seansem - byłem 45 minut wcześniej i okazało sie, ze IMax zmienił w międzyczasie reguły (bez powiadomienia!!!) i należało odebrać bilety 2 godz. wcześniej. Rzecz jasna, moja rezerwacja przepadła, o czym poinformowało uśmiechnięte dziewczę w kasie, i tylko szczęśliwym trafem - bo innym tez rezerwacja poszla w pi***u - mogłem kupić bilety w rozsądnych miejscach. Naprawdę SKANDAL, jeśli się jechało prawie 60 km na godz. 22!

Reasumując, z "Avatarem" w IMaxie szoku nie ma i jeśli ktoś wybierze się na film 3D w porządnym (z dużym ekranem) kinie i nie będzie siedział za daleko, to nic nie straci.

Efekty są DOKŁADNIE takie same:)

Co do samego filmu, sądzę, że to obraz Oscarowy. Dla Camerona wielkie brawa, że nie poniosło go w jarmarczną ekscytację efektami 3D. Czekam na wydanie BR.

(ps. siedziałem: Janki Cinema City R7 M15, Sadyba IMAX R5 M12)

Edytowane przez burz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Więc obejrzałem i ja. Cóż, dla mnie ten film to szmira, chała, kicz... kosmiczny western, całe szczęście że fotel był wygodny. Z nudów eksperymentowałem trochę z okularami przykładają je na wszelkie możliwe sposoby - niestety bez żadnych odkrywczych spostrzeżeń.

Co do technologii to raczej nie mam wiele do dodania do wcześniejszych wypowiedzi, poza jednym spostrzeżeniem. W dwu wymiarowej fotografii/filmie często dla wyróżnienia fragmentu sceny manipuluje się głębią ostrości. Technika stereoskopowa ogranicza, czy wręcz uniemożliwia stosowanie takich zabiegów, tz. cały kadr musi być ostry nie zależńie jak głęboki jest plan i którą jego część chcą podkreślić twórcy. Ostrość reguluje sobie widz samodzielnie, a jeśli nie może "złapać" ostrość to odbiera to jak by coś był nie tak z jego wzrokiem. Oglądałem Awatara na sali z projektorem cyfrowym 2k + setup Dolby 3D, ale przypuszczam że w I-MAX jest podobnie - odległe tło sceny zawsze było lekko rozmyte, pierwszy i drugi plan ostre, ale nie tak jak w 2D. Jednak w kilku scenach, w lesie, zauważyłem że nie mogę wyostrzyć wzroku na paprocie po bokach ekranu, dawało to dziwne, nieprzyjemne odczucie. Też to zauważyliście?

Co do jasności to osobiście nie lubię zbyt jasnych ekranów i dlatego nie poszedłem do I-MAXa. Jasność projekcji w technice Dolby dla mnie jest odpowiednia.

W I-MAX miałem okazję oglądać U2-3D i daleki byłem od zachwytów, Avatara oglądało mi się łatwiej - głębia sceny była płynna, niemal naturalna, bez zbędnego efekciarstwa. Ponadto okulary z filtrem barwnym pozwalają na swobodne poruszanie głową bez "dziwnych" efektów wywoływanych przez filtry polaryzacyjne, chodź same "szkła" powinny być zdecydowanie większe.

Co do napisów to ja nie potrafię jednocześnie słuchać po angielski i czytać po polsku, ale pytałem żonę i ona nie potwierdza spostrzeżeń @maxiuca co do ich niekompletności, więc może jakiś problem w serwerze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dwu wymiarowej fotografii/filmie często dla wyróżnienia fragmentu sceny manipuluje się głębią ostrości. Technika stereoskopowa ogranicza, czy wręcz uniemożliwia stosowanie takich zabiegów, tz. cały kadr musi być ostry nie zależńie jak głęboki jest plan i którą jego część chcą podkreślić twórcy.

Nie zgadzam się z tym. Ten film nie odbiegał od zwykłych filmów poziomem wykorzystania głębi. W tradycyjnych filmach przy planach pełnych czy półpełnych głębia ostrości jest szeroka i bardzo rzadko operuje się jej zmianą. W Avatarze przynajmniej dwa lub trzy razy zauważyłem zmianę ostrości z jednego bohatera na drugiego lub przedmiotu. Podobnych zabiegów wcale nie jest więcej w tradycyjnym filmie. Ponadto w tym filmie głębia ostrości często nie była za szeroka, dotyczy to zarówno scen w bazie jak i w puszczy - często musiałem w scenach z bazy, gdzie kręciło się pełno ludzi wzrokiem szukać 'tego' co w danym ujęciu jest ostre.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja też w końcu obejrzałem Avatar w IMAXie i jestem zachwycony, wspaniały film.

Jestem przygnieciony poziomem realizacji, wyobraźnią twórców, cudownością wykreowanego świata.

Ciekawe było to, że w kinie był komplet widzów, a w zasadzie nikt nic nie jadł, żadnego śmierdzącego popcornu, czy tych cuchnących meksykańskich nachos.

Wszyscy byli skoncentrowani na filmie i po zakończonej projekcji słychać było głosy zachwytów, nie słyszałem żadnej opinii że szmira, itp.

Nawet sceptycznie nastawionym kobietom (byłem w grupce znajomych) film się bardzo podobał.

Mam wrażenie, że trudno będzie komukolwiek w najbliższym czasie zbliżyć się chociaż w minimalnym stopniu do poziomu jaki ten film oferuje.

[...]

Mimo tych wad i tak polecam obejrzenie Avatara, bo film jest przełomowy, jeden z tych nielicznych, po których człowiek czuje się tak, jakby przez chwilę był avatarem, a nie człowiekiem...

pozdr.

Edytowane przez maxiuca
Porządkowanie tematu, część tego posta znalazła się tu: http://hdtvpolska.com/index.php?showtopic=19608

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem juz po seansie i musze stwierdzic ze jestem troche zawiedziony. W skrocie : efekty super , reszta slabiutka.Pewno bedzie Oscar za efekty i montaz ale raczej nic wiecej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Troszeczkę ten obrazek jest przekłamany, bo jednak przy takich filmach na 35mm stosuje się anamorfozę, więc i powierzchnia ciutek większa jest. Tak czy inaczej bardzo fajne porównanie.

Właśnie sobie policzyłem i wyszło na to, że Imax ma około 9 razy więcej informacji od taśmy 35mm (full frame lub anamorf).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cameroon to WIELKI GENIUSZ. Po 17 dniach ponad miliard na świecie. TYLKO on potrafi kręcić filmy, które porywają do kin cały świat. A pseudo inteligeńci mogą tylko piać z zazdrości i klnąć na niego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale faktycznie jak już wcześniej ktoś napisał, podczas oglądania czułem się tak, jakbym był na Pandorze, aż żal było wracać do prawdziwego świata :) Ahhh... dla tego filmu zainwestuję w odtwarzacz blu-ray i lepsze głośniczki :) Tylko poczekać trzeba na wydanie na BD. Swoją drogą, ciekawe, czy wyjdzie wersja 3D i 2D jako komplet :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Cameroon to WIELKI GENIUSZ. Po 17 dniach ponad miliard na świecie. TYLKO on potrafi kręcić filmy, które porywają do kin cały świat. A pseudo inteligeńci mogą tylko piać z zazdrości i klnąć na niego.

Wiesz, myślę, że to bardziej zasługa dobrego marketingu, aniżeli samego Camerona. Jego zasługą jest raczej to, że po obejrzeniu ludzie są zadowoleni, ale z pewnością tyle osób nie poszłoby na ten film nawet gdyby był tak dobry jak jest, ale zrobił go nieznany reżyser i nie byłoby takiego medialnego szumu. Zresztą jak się popatrzy na Box Office w Stanach to tam większość tytułów zajmujących wysokie pozycje to nie niosące nic konkretnego w sobie filmy, ale mają oglądalność bo: dobra wytwórnia, reżyser, aktorzy i marketing. Taka papka marketingowa. Tym bardziej cieszy, że Cameron podołał zadaniu i sprostał oczekiwaniom.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Więc obejrzałem i ja. Cóż, dla mnie ten film to szmira, chała, kicz... kosmiczny western, całe szczęście że fotel był wygodny.

Każdy ma prawo do własnej oceny filmu i ja szanuję czyjeś subiektywne oceny. Jednak przy tak skrajnym zdaniu jak Twoje aż mnie korci aby coś jednak napisać.

Zapytam wprost: a jakiego filmu się spodziewałeś? Nie znasz twórczości Camerona? Nie wiesz, że robi kino rozrywkowe dla szerokiej widowni? Nie czytałeś nic o Avatarze? Można nie lubić tego gatunku kina ale chyba idąc na Avatara mniej więcej wiedziałeś czego się spodziewać? W gatunku SF Avatar na pewno nie musi się niczego wstydzić, i pod względem technologiczno-realizacyjnym, i - chyba przede wszystkim - jeśli rozpatrujemy historię/fabułę. Mogę wymienić od razu tuzin głupszych filmów SF z ostatnich lat (z Transformersami na czele).

Czyli tak jak napisałem, jeśli nie lubisz Camerona czy filmów SF to nie powinieneś być rozczarowany tylko przygotowany na coś co nie jest w Twoim guście.

Jeśli jednak oglądasz (w jakiś sposób akceptujesz ten gatunek) kino SF i jednak Avatar Cię rozczarował to powiedz, które z ostatnich tytułów tego gatunku nie były szmirą i chałą? Znaczy przerastały Avatara? Z chęcią przeczytam Twoje uwagi.

A może po prostu popcorn był za słony :rolleyes:

Edytowane przez maxiuca
Porządkowanie tematu, część tego posta znalazła się tu: http://hdtvpolska.com/index.php?showtopic=19608

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Film widziałem już 2 razy (Multikino Sopot, 3D) i cóż mogę powiedzieć? Jurassic Parki, Star Warsy i inne Władcy Pierścieni się chowają =)

Jedyny mankament to to iż 2h40min to stanowczo za mało, za każdym razem miałem ochotę zostać na kolejny seans =D

W głowie rodzi mi się karkołomny pomysł aby pofatygować się do IMAX'a i w związku z tym prosił bym o jednoznaczną odpowiedź: IMAX cyfrowy w Łodzi czy analogowy w Poznaniu?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić obrazków. Dodaj lub załącz obrazki z adresu URL.


  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...