Home Testy Konsole Detroit: Become Human – nasze wrażenia
Detroit: Become Human – nasze wrażenia

Detroit: Become Human – nasze wrażenia

718
0

13 kwietnia wraz z Gmerem pojawiłem się na specjalnym, przedpremierowym pokazie gry Detroit: Become Human. Mieliśmy okazję zarówno zagrać w grę, jak i zadać głównemu scenarzyście kilka pytań.

Tym razem po rustykalnej otoczce Warowni Jomsborg z eventu God of War, nastąpiła przesiadka na 38. piętro wieżowca Warsaw Spire. Sceneria była bardzo adekwatna do tematyki, a przynajmniej na tyle na ile wytwór nowoczesnej XXI-wiecznej architektury mógł być substytutem futuryzmu.

Detroit: Become Human zapowiedź

Detroit: Become Human zapowiedź

Sama prezentacja składała się z dwóch części. Zaczęło się od wystąpienia Adama Williamsa z Quantic Dream, który jest głównym scenarzystą francuskiej firmy. W zadziwiająco dużej liczbie szczegółów opisywał konstrukcję gry, daleko poza wymiarem PR-owych sloganów, buzzwordów i ogólników. Czuł się pewny siebie i mówił z ogromną dozą przekonania – do tego stopnia, że czułem się samą jego argumentacją kupiony.

Po jego 15-minutowej prelekcji, został nam przedstawiony także 10-minutowy materiał wideo zza kulis gry. Niestety zawierał on spoilery, choć (na pocieszenie) były one nieznaczne. Opisywał on przeróżne aspekty produkcji, w tym pracę aktorów. Co ciekawe, wszystkie sceny z motion capture nakręcono w około 280 dni, co w znaczny sposób różni się od typowego filmu w Hollywood, którego zdjęcia zazwyczaj trwają 60-90 dni. Interesujące było także zobaczyć jak technologie ze świata filmu mieszają się z technologiami gier wideo – szczególnie przy emulacji ruchów kamery i przeszczepianie ich do poszczególnych scen w grze.

Detroit: Become Human zapowiedź

Najważniejszą, bo najbardziej interaktywną częścią wydarzenia Sony, była jednak możliwość własnoręcznego sprawdzenia gry. Nie było to dla mnie totalnie nowym, gdyż miałem już taką sposobność na zeszłorocznym WGW. Nowe demo przystosowane na potrzeby tego typu eventów medialnych częściowo zazębiało się pod kątem zawartości z tym poprzednim, gdyż także był fragment na dachu wieżowca jako policyjny negocjator Connor, jednak były też ukazane historie dwóch pozostałych grywalnych postaci – pomocy domowej, Kary oraz dewianta (czyli jednostki z cechami niepożądanymi), rewolucjonisty Markusa.

Każdą z tych postaci gra się inaczej, co może być ciekawym urozmaiceniem formuły interaktywnego filmu która raczej do tej pory nie uwypuklała mechanicznych różnic między postaciami. Jednak najbardziej intrygujące jest to, że Detroit zapowiada się na grę w swojej konwencji w której po raz pierwszy nasze wybory będą miały znaczenie do takiego stopnia, że niemożliwe będzie mówienie o „zawaleniu” sceny. W zasadzie to już inna gra ekskluzywna dla PS4 wprowadziła taki model rozgrywki i był to Until Dawn (dla mnie jedna z najlepszych gier generacji). Jednak w porównaniu do poprzednich produkcji francuskich deweloperów takie podejście będzie innowacyjne, a także ma potencjał pójść dalej niż Until Dawn.

Może tak być z racji tego, że wraz z mniejszą liczbą grywalnych postaci niż w Until Dawn, potencjał narracyjny na rozgałęzianie się historii może być znacznie większy a zmiany głębsze. Tutaj w rzeczy samej, nigdy nie będziemy powtarzali żadnej sceny, a niektóre wydarzenia toczą się w czasie rzeczywistym, a więc nie będziemy w stanie w jednym momencie wykonać wszystkiego na raz bez konsekwencji.

Detroit: Become Human zapowiedź

Wszystko, co dane było mi ujrzeć na własne oczy pokrywało się z filozofią wyłożoną przez scenarzystę Adama Williamsa – przy stracie którejś z postaci nie otrzymamy skróconej, przyciętej wersji historii, lecz ona pełnoprawnie rozgałęzi się w inny sposób. Po każdym epizodzie istnieje możliwość wyświetlenia drzewka decyzji ukazującego rozgałęzienie wszystkich naszych decyzji ale i obrazującego ścieżki na które się nie natknęliśmy (bez ujawniania wydarzeń), zachęcająca do rozegrania danej sceny ponownie aby zaspokoić własną ciekawość.

Muszę twórców w tym momencie pochwalić za dobre wyważenie narracji i efektu jaki wywiera ona na gracza, gdyż nie miałem odruchu rozgrywania sytuacji na nowo z poczuciem porażki lecz byłem autentycznie zaintrygowany co wydarzy się dalej.

Podzielenie historii na trzy różne perspektywy, pośród których postacie Connora i Markusa mają unikatowe mechaniki jak prowadzenie rekonstrukcji kryminologicznej (Connor) oraz walki (Markus) wydaje się być ciekawym pomysłem. Różnice między postaciami akcentują także trzy osobne ścieżki dźwiękowe skomponowane przez różnych kompozytorów. Do gry zatrudniono przy okazji wielu wybitnych aktorów, jak Lance Henriksen, Clancy Brown oraz Valorie Curry. Wszyscy z nich świetnie się spisują w swoich niełatwych zresztą rolach, bo Androidy wymagają najwyższego stopnia kontroli emocjonalnej, także mam na myśli ich głosy. Bardzo wyróżnia się także odtwórca roli Connora, Bryan Dechart.

Detroit: Become Human zapowiedź

W kwestii oprawy graficznej, świat przedstawiony jest z lekka futurystyczny ale mocno zakotwiczony w rzeczywistości, wraz ze wszystkimi jej niedoskonałościami. Sama grafika jest ładna i modele postaci oraz ich animacje oraz mimika niewątpliwe się wyróżniają, aczkolwiek dużo jest efektu głębi pola, który dopiero będzie brylował na konsoli PS4 Pro. Nie mam oczywiście na myśli, że Detroit rozczarowuje graficznie, ale bardzo szczerze mogę powiedzieć, że God of War nawet na bazowym modelu konsoli, lepiej pokazuje możliwości estetyczno-technologiczne sprzętu Sony. Gra korzystała z efektów technologii HDR.

Mimo wszytko, najnowsze dzieło Quantic Dream zdaje się być kulminacją zaplecza intelektualno-technologicznego Sony i mam nadzieję, że będzie to pierwsza produkcja tego typu która przełamie iluzję wyborów a zarazem pójdzie krok dalej w dziedzinie interaktywnej narracji niż Until Dawn. Wydaje się także, że wszystkie 3 wysokoprofilowe tytuły Sony na ten rok, a więc jeszcze God of War i Detroit ustawią wysoko poprzeczkę w branży gier AAA.

Wywiadu wideo z Adamem Williamsem z Quantic Dream, który jest głównym scenarzystą francuskiej firmy spodziewajcie się w przyszłym tygodniu na naszym portalu i kanale.

(718)

Jakub Krawczyński Z wykształcenia anglista i pedagog - lubuje się w rąbniętej muzyce i alienujących filmach. Podobno zna się na grach i dlatego bezwstydnie przyznaje się do tego w notce o sobie, bo i tak ich nikt nie czyta.