Home Strefa filmu Recenzje filmów kinowych i seriale Avengers: Koniec gry | RECENZJA | Film kinowy
Avengers: Koniec gry | RECENZJA | Film kinowy

Avengers: Koniec gry | RECENZJA | Film kinowy

750
6

Avengers: Koniec gry to zwieńczenie pewnej epoki, zapoczątkowanej 21 filmów temu. Wojna bez granic była niezłym filmem, ale czegoś w moim odczuciu jej brakło. Tutaj liczyłem na postawienie kropki nad “i”. Czy tak faktycznie się stało? Przeczytacie w mojej recenzji, bez większych spoilerów.

Avengers: Koniec gry to fenomenalny kawałek fan-serwisu, wraz z wodospadem emocji i w zasadzie nawet jest niemalże całkowicie odporny na spoilery.

Powyższe epitety sporo mogą powiedzieć o mojej ocenie filmu, ale jednak nie wszystko. Prawda leży jednak gdzieś pomiędzy wierszami. Na pewnych poziomach mnie usatysfakcjonował i czuję, że ciężko będzie mi zasnąć, ale na innych – nie do końca.

Avengers: Koniec gry

Generalnie Koniec gry nie jest obrazem, który jest obarczony wieloma wadami, a nawet jeśli one występują, nie są z gatunku ciężkich. Jest to bardzo dobre zwieńczenie sagi Kevina Feige’a, trochę bezpieczne ale nie nazbyt bezpieczne. Duet reżyserski braci Russo całkiem dobrze gra na emocjach. Szczególnie tych z gatunku bardziej melancholijnych. Przy okazji w dość udany sposób upychają oni tak wiele postaci na jednym ekranie, gdzie większość z nich ma jakiś namacalny wkład i cel. Długawy (182-minutowy) czas trwania nie jest raczej przeszkodą, choć w dwóch miejscach moim zdaniem tempo akcji siadło: w kluczowej scenie z Hawkeyem i Black Widow oraz tuż przed starciem armii Thanosa i Avengersów.

Avengers: Koniec gry

Osobiście cieszyłem się sporą ilością Ant-Mana a mniejszą Strażników Galaktyki, gdyż akurat uważałem, że Quill i reszta niezbyt dobrze wpasowali się w Wojnę bez granic. Było przy okazji sporo popkulturalnych odnośników do podróży w czasie i wiele z nich było naprawdę zabawnych.

Sam jednak koncept powrotu do przeszłości był odegrany bez większego ryzyka. Tak samo aura zniechęcenia i zrezygnowania, którą stopniowo przełamywały kolejne postaci. Te dwa aspekty nie były jednak rozczarowaniami – co najwyżej spodziewałem się tutaj trochę więcej.

Avengers: Koniec gry

Zawiodłem się jednak nieco postacią Thanosa. Była ona tutaj bardzo spłycona i już raczej jednowymiarowa. Po Wojnie bez granic czułem, że nie do końca filmowcy eksplorowali głębię jego postaci i liczyłem, że będzie ona rozwinięta… Nie, nic z tych rzeczy. Tutaj rzekłbym, że pod tym względem Koniec gry minimalnie nie dźwignął zbudowanej na końcu dramaturgii poprzedniej odsłony.

Film braci Russo nie miał zaskakującego przebiegu ani ultra-błyskotliwych zabiegów na poziomie reżyserii czy scenariusza. Z drugiej zaś strony – to nie była na nie pora. Ja to zrozumiałem i zaakceptowałem – wolałem być opleciony natychmiastowością doznań, aniżeli szukać dziury w całym w trakcie seansu.

Nie mógłbym wskazać scen wgniatających w fotel (może Kapitan Ameryka w szkle), ale generalnie całość stała na równym poziomie. Momentami film brylował dzięki subtelnemu ale przez to należycie zaakcentowanemu humorowi (niemal wszystkie sceny z Thorem).


ZOBACZ TAKŻE: Avengers: Wojna bez granic | RECENZJA | Wydanie Blu-ray


Koniec gry miał przed sobą trudne zadanie dopięcia wielu klamer z różnych stron jednocześnie. Nie wyznaczył on nowych wyżyn serii ale doprowadził ją w przyjemny i satysfakcjonujący sposób do końca.

Ocena filmu: 4/6

(750)

Jakub Krawczyński Fascynuje mnie świat filmu, technologii i popkultury ogólnie, a poza dobrym kinem samym w sobie, doceniam także świetną jakość obrazu - tak w grach, jak i filmach.

6
Dodaj komentarz

avatar
0 Tematy w komentarzach
0 Odpowiedzi na temat
0 Obserwujący
 
Najczęściej komentowany komentarz
Najgorętszy wątek komentarza
0 Komentuj autorów
Autorzy ostatnich komentarzy

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o