To już nie ta sama “Lista śmierci”! Oceniamy 2. sezonu serialu Prime Video
Serial przeszedł sporą zmianę, ale czy to źle? Oceniamy nowe odcinki “Listy śmierci” z Chrisem Prattem z Prime Video.
Wszystkie recenzowane filmy i seriale oglądamy na najnowszym telewizorze OLED z Dolby Vision / HDR10+ oraz w systemie audio Dolby Atmos. Dzięki temu widzimy każdy detal obrazu i wychwytujemy nawet drobne niedociągnięcia – tak, jak chciał tego reżyser. Nasze opinie są pełne szczegółów, które doceni każdy prawdziwy kinoman.
Serial “Lista śmierci” jest dostępny na Prime Video w jakości 4K z HDR i z obsługą dźwięku przestrzennego Dolby Atmos.
Recenzja 2. sezonu serialu “Lista śmierci” na Prime Video. Dalej ma to “coś”?
Nowy, drugi sezon serialu przenosi na ekran książkę “True Believer” – to druga powieść Jacka Carra. Nasz główny bohater, James Reece (Chris Pratt) skończył swoją listę i ucieka łodzią Bena Edwardsa w stronę Mozambiku, a na świecie jest uznawany za zbiega. CIA w końcu go znajduje, ale zamiast poniesienia konsekwencji, składa mu ofertę: pełne ułaskawienie i leczenie w zamian za pomoc w znalezieniu Mo Farooqa (Dar Salim), byłego przyjaciela, który wygląda na przeciągniętego na stronę Al-Kaidy. Równolegle śledzimy drugi główny wątek. Raife Hastings, grany przez Toma Hoppera, działa teraz jako handlarz bronią i trafia na podejrzane transporty, które najpewniej zmierzają wprost w ręce terrorystów. W tym całym zamieszaniu jego ścieżka przecina się z dociekliwą reporterką Katie Buranek, w którą wciela się Constance Wu.

Wyraźnie czuć, jak bardzo zmienił się charakter całej historii. Pierwszy sezon opierał się na chłodnym, metodycznym planie zemsty. Tutaj dostajemy widowisko znacznie głośniejsze, zrobione z większym rozmachem i zrealizowane w duchu prequela. Niestety, odbiło się to nieco na przejrzystości samej intrygi. Cały ten spisek łączący Rosjan, Ukraińców, ludzi z CIA i rodzinną przeszłość Reece’a bywa mocno zagmatwany, a wyrzucane z ust naprędce dialogi tłumaczące tło wydarzeń wcale nam nie ułatwiają połapania się w szczegółach. Całość trzyma jednak w ryzach emocjonalny filar całej opowieści, czyli dramat faceta pozbawionego bliskich i życiowego celu, który po prostu próbuje odnaleźć jakikolwiek sens. Choć znajomość “Mrocznego wilka” nie jest konieczna do zrozumienia bieżących wydarzeń, to zdecydowanie pomaga, bo widać, że część scen pomyślano właśnie z myślą o widzach pamiętających wcześniejsze losy bohaterów.

Zachęcamy do sprawdzenia naszych recenzji najnowszych filmów i seriali w kinach oraz na VoD:
- ZOBACZ: Tucci kradnie Mona Lizę, a Prime Video robi z tego film. Czy to doskonały wybór na weekend?
- ZOBACZ: Numer 1 na Netflix, ale o czym to świadczy? Obejrzeliśmy film “Zwierzęta”, żebyś Ty nie musiał
- ZOBACZ: Kultowe resoraki i John Cena w roli głównej. Recenzujemy “Matchbox” od Apple!
- ZOBACZ: Recenzujemy serial, który nie ma sobie równych na Netflix “W głębinach” – warto obejrzeć?
- ZOBACZ: “Zmora” nawiedziła HBO Max. Czy to kolejny polski hit serialowy? Nasza recenzja
Pod względem aktorskim jesteśmy naprawdę zadowoleni ze zmian. Chris Pratt wciela się w Reece’a o wiele ciszej i z większym umiarem niż wcześniej, co według nas wychodzi serialowi na dobre. Jego bohater jest wyraźnie zmęczony, poturbowany przez życie, a mimo to wciąż śmiertelnie groźny. Mimo to show kradnie tu przede wszystkim Tom Hopper, który wyrasta na największą gwiazdę tej serii. Jego Hastings bez problemu przejmuje każdą scenę, sprawdzając się znakomicie zarówno w spokojniejszych rozmowach, jak i w środku ostrej wymiany ognia.

Od strony czysto realizacyjnej najbardziej doceniamy ogromny nacisk na autentyczność. Ekipa spędziła na planie siedem miesięcy i kręciła materiał na trzech różnych kontynentach. Twórcy świadomie zrezygnowali z komputerowych teł na rzecz prawdziwych plenerów i widać to w każdym ujęciu. Sama akcja jest brudna, ociężała i pozbawiona baletowej lekkości znanej z serii o Johnie Wicku. Zamiast tego oglądamy realistyczne, zorganizowane grupy żołnierzy walczące ze sobą według twardych zasad taktyki wojskowej.

To też odbija się na stronie audiowizualnej serialu, bo choć nie bywa to tak widowiskowa produkcja jak wiele innych typu “Johna Wicka”, to chyba oglądanie takich surowych, dobitnych i krwawych pojedynków może robić nawet większe wrażenie. Jako, że większość scen nakręcono bez użycia efektów komputerowych, to korzystnie wpływa to także na aspekty wizualne, ponieważ główną rolę gra prawdziwe światło. Odpowiednia praca kamery, wysokie standardy technologiczne i sprawny montaż pozwalają wycisnąć z 4K UHD i HDR-u ostatnie poty – na to naprawdę patrzy się znakomicie i choć fabuła bywa przerysowana, to kwestie techniczne sprowadzają nas na ziemię. Również dlatego, że nie tylko obraz jest maksymalnie realistyczny, ale także dźwięk. Wymiana ognia, okrzyki, odgłosy pojazdów – to wszystko jest bardzo wiarygodne i świetnie rozlokowane w przestrzeni. “Lista śmierci” to jeden z tych seriali, który udowadnia na jak wysokim poziomie jest Prime Video pod tymi względami. Dla posiadaczy dużych, jasnych ekranów i rozbudowanego kina domowego to prawdziwa uczta.
Dla każdego, kto lubi thrillery wojskowe, to po prostu rzecz warta obejrzenia. Dostajemy serię zrealizowaną z większym rozmachem, znacznie głośniejszą i wyraźnie droższą, która na szczęście nie gubi przy tym swojego charakteru. Trudno mówić tu o wybitnym dziele, ale jako solidnie zrobione, czyste kino akcji w odcinkach sprawdza się bez zarzutu. No i ta oprawa!
Zobacz więcej:
- Duża zmiana w Polsat Box Go. Widzowie zauważą ją już podczas oglądania
- Nie tylko Eurosport – ten kanał też pokaże mecze NBA w Polsce! Znamy terminarz transmisji
- 8 darmowych kanałów HD wejdzie do telewizji naziemnej. Duży nadawca szykuje się na MUX-5!
- Abonament RTV drożeje od 2027 roku. Za telewizor trzeba będzie zapłacić kilkaset złotych rocznie
- Eurosport ze świetną wiadomością dla widzów. Przedłużył prawa do 2 wielkich imprez!