Numer 1 na Netflix, ale o czym to świadczy? Obejrzeliśmy film “Zwierzęta”, żebyś Ty nie musiał
Bardzo nie chcieliśmy być oszukani przez zwiastun, bo “Zwierzęta” od Netflix wyglądały na jeden z ciekawszych filmów tego miesiąca.
Wszystkie recenzowane filmy i seriale oglądamy na najnowszym telewizorze OLED z Dolby Vision / HDR10+ oraz w systemie audio Dolby Atmos. Dzięki temu widzimy każdy detal obrazu i wychwytujemy nawet drobne niedociągnięcia – tak, jak chciał tego reżyser. Nasze opinie są pełne szczegółów, które doceni każdy prawdziwy kinoman.
Film “Zwierzęta” jest dostępny na Netflix w jakości 4K z HDR i z obsługą dźwięku przestrzennego Dolby Atmos.
Recenzja filmu “Zwierzęta” – rządzi na Netflix, ale to nie to…
Bardzo cenimy Bena Afflecka, kiedy staje po drugiej stronie kamery. Takie tytuły jak „Gdzie jesteś, Amando”, „Miasto złodziei”, nagrodzone Oscarem „Argo” czy niedawne „Air” dobitnie pokazały, że facet doskonale czuje filmowe rzemiosło i potrafi opowiadać angażujące, ludzkie historie. Właśnie dlatego do seansu najnowszego thrillera „Zwierzęta” usiedliśmy z ogromnymi nadziejami na kawał porządnego, wręcz trzymającego za gardło kina.
Głównym bohaterem opowieści jest grany przez samego Afflecka Mark Kimball – niezależny kandydat walczący o fotel burmistrza Los Angeles, a prywatnie weteran wojenny o dość postępowych poglądach, który zaskakująco biegle i naturalnie mówi po hiszpańsku. Do decydującego głosowania zostało zaledwie parę dni, a Mark postawił wszystko na jedną kartę i utopił w tej kampanii niemal całe swoje oszczędności. Nagle rozlega się telefon, który wywraca wszystko do góry nogami: bezwzględny porywacz żąda siedmiu milionów dolarów w zamian za życie jego syna. Ponieważ na koncie Kimballa wieje pustkami, do akcji natychmiast wkracza tajemnicza, elegancka i lodowato spokojna specjalistka od rozwiązywania kryzysów, Dayle Burton, w którą wciela się Gillian Anderson.
Zachęcamy do sprawdzenia naszych recenzji najnowszych filmów i seriali w kinach oraz na VoD:
- ZOBACZ: Kultowe resoraki i John Cena w roli głównej. Recenzujemy “Matchbox” od Apple!
- ZOBACZ: Recenzujemy serial, który nie ma sobie równych na Netflix “W głębinach” – warto obejrzeć?
- ZOBACZ: “Zmora” nawiedziła HBO Max. Czy to kolejny polski hit serialowy? Nasza recenzja
- ZOBACZ: Nowa “Carrie” jest inna, niż się spodziewasz. Recenzujemy serial od Prime Video!
- ZOBACZ: To nie jest nowy sezon “Detektywa”! Recenzujemy serial “Bracia” od Apple TV
To, co w filmie sprawdza się najlepiej, to sam rdzeń konfliktu oraz mocne starcia charakterów. Podoba nam się główny zwrot akcji, który nagle wyrywa tę historię ze zgranej kliszy o ratowaniu własnego dziecka i zmusza bohaterów do zrzucenia masek. Affleck i Washington bez upiększeń odgrywają parę ludzi pełnych egoizmu, hipokryzji i pozorów, którzy dopiero pod ścianą zaczynają rozmawiać ze sobą całkowicie szczerze. Ciekawym posunięciem jest też osadzenie akcji w Los Angeles trawionym skutkami potężnych pożarów, co dodaje tłu historii sporo społecznego napięcia i złości mieszkańców na władzę. Sama obsada zresztą daje z siebie bardzo dużo: Gillian Anderson fantastycznie bawi się rolą zimnej manipulatorki, a sam Affleck potrafi nadać swojemu bohaterowi sporo cech zmęczonego życiem, pogubionego faceta.
Niestety, im dłużej trwa seans, tym mocniej widać, jak bardzo ta historia się rozpada. Mamy wrażenie, że scenariusz przeszedł zbyt wiele poprawek przy biurkach producentów, przez co po drodze kompletnie uleciało z niego napięcie, a tempo zaczęło drastycznie siadać. Mark przez sporą część filmu głównie miota się bez ładu i składu po korytarzach, a wiele wątków potraktowano po macoszemu. Nagły romans Abigail pojawia się znikąd i równie szybko znika bez żadnych konsekwencji, genialny aktor pokroju Stevena Yeuna dostaje do zagrania postać zupełnie papierową, a wątek ojca porwanego chłopca, który postanawia działać na własną rękę, wygląda jak doklejony na siłę z zupełnie innego scenariusza. Za kamerą stanął wybitny operator Robert Elswit, autor zdjęć do genialnego „Wolnego strzelca”, a mimo to film wygląda zadziwiająco bezbarwnie, sterylnie i po prostu tanio. Niektóre szerokie panoramy Los Angeles sprawiają wręcz wrażenie nienaturalnych, jakby wygenerowano je pospiesznie na komputerze za pomocą sztucznej inteligencji, co kompletnie zabija klimat miasta, które powinno być przecież pełnokrwistym, brudnym tłem wydarzeń.
Błyszczy tu właściwie tylko Gillian Anderson jako bezwzględna manipulatorka oraz sam moment odkrycia pomyłki, kiedy pojawia się napędzający cały film moralny dylemat, który nareszcie zaczyna działać na emocje. To przedziwne, że Affleck dopuścił, by film w takiej formie trafił na Netflix. Może spieszył się do przygotowanie kolejnego, lepszego projektu? “Łup” nie był idealny, ale zdecydowanie bardziej nam się podobał. “Zwierzęta” nie wykorzystały potencjału prawie wcale.
Zobacz więcej:
- Czegoś takiego Netflix jeszcze nie miał. Filmowa nowość rozgrzeje wieczorem
- Mamy milion! Oto najlepiej zarabiający polski film roku!
- Netflix ujawnił 4 hity na październik i listopad. Ich zapowiedzi rozgrzały internet!
- 8 listopada HBO Max wrzuci coś mocnego. Kultowy serial z Brazylii powraca!
- To już oficjalne. Marvel kończy jeden ze swoich najgłośniejszych seriali!



