Home Testy Konsole Astro C40 | TEST | Pad do PS4 taki, jak chcesz!
Astro C40 | TEST | Pad do PS4 taki, jak chcesz!

Astro C40 | TEST | Pad do PS4 taki, jak chcesz!

455
0

Pad. Temat wydaje się prosty. Każdy wie, że Xbox ma najlepsze i najwygodniejsze pady… no, chyba że nie. Są tacy, co twierdzą, że wręcz przeciwnie i to PlayStation jest o wiele lepszy, bo ma wbudowany akumulator i do tego dwa, równolegle położone analogi. Spór ten trwa i pozostanie zapewne nierozstrzygnięty do dnia, w którym Sony albo Microsoft nie wywiesi białej flagi, wycofując się zupełnie z rynku konsol.

Jednym z moich bzików w gamingu są właśnie pady. Uwielbiam je zmieniać, sprawdzać nowe konstrukcje i porównywać. Na co dzień na swoim PlayStation gram na padzie od Razera – Razer Raiju Tournament, którego wybrałem właśnie ze względu na xboxowy układ analogów. Astro C40 nie tylko przebija pod tym względem konkurencję, ale dorzuca jeszcze coś od siebie.

Fenomenalna jakość wykończenia Astro C40

Cały pad wykonany jest z grubego tworzywa. Od dołu pokryty jest antypoślizgową gumą (która nie śmierdzi, co nie jest takie oczywiste), górna pokrywa zaś z matowego poliwęglanu. Pierwsze skojarzenie to Lumia 800. Całość dokładnie skręcona – nic się tu nie ugina, nie skrzypi i nie odłazi. Doskonale leży w dłoniach, nawet gdy są spocone od intensywnej rozgrywki.

Funkcjonalnie nie najgorzej, ale mogło być lepiej

Od dołu znajdują się dwa dodatkowe skrzydełka, które można dowolnie przypisywać wraz z dwoma suwakami blokującymi triggery Przydatna rzecz, jeśli chcemy np. regulować strzał w shooterach lub innych grach. Od frontu – port micro USB, który podobnie jak u konkurencji, niestety jest portem dość niestandardowym. Czyli bez oryginalnego kabla będzie szalenie trudno go naładować. Po obu stronach od portu znajdują się kolejne dwa switche. Pierwszy od przełączania między funkcją przewodową i bezprzewodową a druga między przypisanymi urządzeniami np. PS4 i PC.

Podobnie jak oryginalny pad do PS4, Astro C40 wyposażono w płytkę dotykową oraz mikrofon z głośnikiem umiejscowiony w centralnej części. Całość spakowana jest w gustowne, sztywne etui, które kryje w sobie odbiornik USB, cztery dodatkowe grzybki od analogów oraz… śrubokręt.

Astro C40 test

Zanim do niego przejdę, krótkie podsumowanie względem konkurencji. Na pewno wypada lepiej niż standardowy pad PS4, ale np. Raiju ma 2 przyciski więcej. Ten drugi jednak nie jest tak dobrze wykonany, jak Astro. Co do tego, nie mam najmniejszych wątpliwości.

Dostosuj go do swoich potrzeb

Najwięcej zainteresowania niewątpliwie wzbudził we mnie wspomniany śrubokręt. Astro C40 pozwala bowiem odkręcić fragment górnej pokrywy i dosłownie zamienić miejscami analogi oraz krzyżak miejscami. To pozwala na dostosowanie pada do własnych preferencji i ustawienia. Jeśli zatem wolisz mieć np. krzyżak w miejscu analoga albo po prawej stronie – nic nie stoi na przeszkodzie. Całość jest przemyślana do tego stopnia, że śrubki posiadają specjalną blokadę, by nie wypadły, gdy się je odkręci. Sam proces zmiany drążków nie jest wybitnie skomplikowany i zajmuje dosłownie chwilę. To rewelacyjna sprawa.

Astro C40 test

Wspomniałem jednak o wadach

Tych są zasadniczo trzy. O pierwszej z nich już wspomniałem – to niestandardowe gniazdo ładowania. Druga, to bardzo twarde analogi. Chodzi mi o ich funkcję przycisku – w trakcie grania bardzo trudno je wcisnąć co doskonale odczułem podczas sesji w Far Cry 5, gdzie chcąc pobiec, musiałem naprawdę mocno wcisnąć analoga by zmusić go do tej czynności.

Ostatnia, acz najbardziej irytująca wada to niemożliwość wybudzenia konsoli za pomocą przycisku “PS”. Nieważne, czy pad jest na kablu czy w trybie bezprzewodowym – nie zmusimy do tego konsoli. Podobnie jak nie skonfigurujemy jej przy pierwszym uruchomieniu. Więc jednak oryginał zawsze lepiej trzymać gdzieś w szufladzie na wszelki wypadek. Szkoda, bo za pada w cenie prawie 900 zł oczekiwałbym takiej funkcjonalności.

Astro C40 test

Mimo wszystko – gra się fantastycznie

To naprawdę fajna, pomysłowa i doskonale wykonana konstrukcja. Doskonale leży w ręku, wibracje są odczuwalne i gra się bardzo, bardzo przyjemnie. Na tyle, że zapomniałem już, kiedy grałem ostatnio na Raiju, co w tym przypadku stanowi naprawdę poważny komplement. I to mimo wspomnianych ograniczeń, które daje się przełknąć w zamian za otrzymany komfort.

Możecie również u nas przeczytać:

(455)

Filip Turczyński Kolekcjoner gier i konsol. Dorastał grając w gry, gra w gry i pracował w branży gier. Do tego szczęśliwy mąż i ojciec. W wolnym czasie prowadzi swojego bloga podróżniczego. Uwielbia pyzy i kotlety mielone.

Dodaj komentarz

avatar

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subskrybuj  
Powiadom o