Nowi “Piraci z Karaibów” nadpływają! Pytanie tylko – którzy?
Jakiś czas temu świat obiegła wiadomość, że w przygotowaniu jest nie jedna, a dwie części wchodzące w skład franczyzy Piratów z Karaibów. Teraz okazało się, że na placu boju pozostała tylko jedna z nich. Która?
- Zobacz też: Miały być trzy części, będzie jedna. Ale za to jaka! Nowa wersja “Kill Bill” trafi za moment do kin
Początkowo Disney rozwijał dwa równoległe projekty – kontynuację głównej sagi z Johnnym Deppem w roli głównej, a także spin-off/reboot z Margot Robbie na pokładzie.
Teraz okazało się, że w rozwoju pozostał tylko jeden z owych projektów. I to w bardzo wczesnej fazie, bowiem prace nad jego scenariuszem nie zostały jeszcze ukończone. Drugi z nich został dopiero co uśmiercony. Właściciel praw do serii zdecydował się nie mówić bezpośrednio, który to który. Podsunął jednak pewną wskazówkę.
Margot Robbie dalej jest zaangażowana w projekt. Może oznaczać to trzy różne rzeczy.
Pierwsza, ta bardziej oczywista – to właśnie jej statek zawita do portu na Karaibach, deklasując ostatecznie kapitana Jacka Sparrowa. W tej wersji Robbie pozostaje główną aktorską gwiazdą produkcji. Opcja numer 2 – w rozwoju pozostaje bezpośrednią kontynuacja serii z Johnnym Deppem, w ramach której Robbie będzie pełnić jedynie funkcję producentki (co robi zresztą zaskakująco często). Pora na bramkę z numerem 3, niejako łączoną. Dwa projekty zostały zespolone w jeden, a na ekranie zobaczymy zarówno starą gwardię z Deppem na czele, jak i nowych bohaterów pod przewodnictwem Robbie.
Dajcie znać, którą z potencjalnych wersji wydarzeń wolicie. Ja mam w tym momencie tylko jedno życzenie – niech Piraci z Karaibów ponownie zaczną dostawać przyzwoite części. Po ataku zombie-rekinów dalej nie mogę podnieść się z łóżka. Chociaż w sumie mam jednak dwa życzenia – drodzy producenci, zapomnijcie proszę o istnieniu Orlando Blooma na czas castingów. Fani serii tylko wam podziękują.
Źródło: Deadline
(116)

