Recenzja najnowszego filmu “Unabomber” od Netflix! Russel Crowe zaprasza na seans
Robiąca wrażenie obsada i wstrząsająca historia – jak wypada “Unabomber” od Netflix z Rusellem Crowe’em?
Wszystkie recenzowane filmy i seriale oglądamy na najnowszym telewizorze OLED z Dolby Vision / HDR10+ oraz w systemie audio Dolby Atmos. Dzięki temu widzimy każdy detal obrazu i wychwytujemy nawet drobne niedociągnięcia – tak, jak chciał tego reżyser. Nasze opinie są pełne szczegółów, które doceni każdy prawdziwy kinoman.
Film “Unabomber” jest dostępny na Netflix w jakości 4K z HDR i z obsługą dźwięku przestrzennego Dolby Atmos.
Recenzja filmu “Unabomber” od Netflix. Russel Crowe gwarantem sukcesu?
To nie był łatwy temat do poruszenia w filmie, więc podejście twórców musiało być wyjątkowe. Autorzy scenariusza, Sam Chalsen i Nelson Greaves, podzielili tę historię na dwa przeplatające się ramy czasowe. W pierwszej wracamy do końcówki lat 50., gdy młody Ted Kaczyński zaczyna naukę na Harvardzie, będąc jednym z najmłodszych studentów w dziejach tej uczelni. Film daje do zrozumienia, że to właśnie w tamtym okresie chłopak wziął udział w brutalnych badaniach psychologicznych pod okiem profesora Henry’ego Murraya. Drugi wątek toczy się już w latach 90. i skupia się na agentce FBI, która próbuje dopaść ukrywającego się terrorystę i powstrzymać go przed wysłaniem kolejnej zabójczej przesyłki z bombą.

I właśnie część o czasach studenckich wypada w filmie najlepiej. Pokazuje coś naprawdę ciekawego – powolną przemianę zdolnego, ale skrzywdzonego chłopaka, którego niezwykły talent do matematyki łączy się z samotnością i trudnymi przeżyciami z uczelni. Z kolei wątek policyjnego śledztwa, choć nakręcony poprawnie, przypomina zwykły serial kryminalny, jakich widzieliśmy już całe mnóstwo. Mamy tu typowe zebrania agentów, przewidywalne zwroty akcji i pościgi, które niczym nie zaskakują. Cała historia zyskałaby znacznie więcej siły, gdyby twórcy odpuścili sobie wątek FBI i skupili się wyłącznie na młodości Teda na uniwersytecie.

Zachęcamy do sprawdzenia naszych recenzji najnowszych filmów i seriali w kinach oraz na VoD:
- ZOBACZ: Nowy hit HBO Max? Ten serial od razu zwraca uwagę głośną obsadą
- ZOBACZ: Zachwycił nas po raz trzeci! Serial “Terror” powrócił w chwale – gdzie oglądać w Polsce?
- ZOBACZ: Czy ten serial jest wart bycia częścią uniwersum Reachera? Recenzujemy “Neagley”!
- ZOBACZ: Czy to najlepszy serial szpiegowski z humorem? “Kulawe konie”, sezon 6 – recenzja!
- ZOBACZ: Recenzja serialu “Lalka” od Netflix. Tak jak się spodziewaliśmy – jest kontrowersyjnie!
Największą siłą filmu są świetni aktorzy. Młody Jacob Tremblay w roli Teda Kaczyńskiego gra dojrzale i bardzo wyraziście, znakomicie pokazując geniusz, samotność oraz narastające szaleństwo bohatera. Z kolei Russell Crowe jako bezwzględny profesor Murray wypada zaskakująco przekonująco, a Shailene Woodley jako agentka FBI wypada bardzo pewnie i wiarygodnie, choć – niestety – scenariusz nie daje jej pola do popisu. Pozostali znani aktorzy z drugiego planu radzą sobie poprawnie, ale ich bohaterowie zupełnie nikną w cieniu głównych postaci.

Reżyser zadbał o to, by film wyglądał naprawdę ładnie i nowocześnie. Całość prezentuje się bardzo bogato, zupełnie inaczej niż typowe, tanie filmy kręcone od razu do internetu, i bez wstydu mogłaby trafić na wielkie ekrany kin. Świetnie pokazano różnicę między dwiema epokami. Taki prosty podział bardzo ułatwia oglądanie, bo od razu wiemy, w jakich latach akurat jesteśmy.
Choć aktorzy grają świetnie, filmowi bardzo brakuje mądrego i głębokiego scenariusza. Rozmowy bohaterów bywają sztuczne i oklepane, a sama historia mówi zaskakująco mało o tym, dlaczego Ted Kaczyński naprawdę to wszystko robił i z czym właściwie walczył, mimo że prawdziwy zamachowiec napisał przecież wielki, głośny manifest. Twórcy potraktowali też po macoszemu problem jego zdrowia psychicznego. W rzeczywistości lekarze i historycy do dziś ostro spierają się o to, na ile Kaczyński był po prostu chory, a na ile w pełni świadomy swoich czynów, tymczasem film pokazuje to w ogromnym skrócie, jakby wszystko było od początku czarno-białe i w pełni wyjaśnione.

“Unabomber” to produkcja nierówna, ale nie pozbawiona wartości. Dla nas najważniejszym powodem, dla którego warto dać jej szansę, są występy Tremblaya i Crowe’a oraz intensywna ścieżka dźwiękowa Beltramiego. Przez skakanie między dwoma wątkami i zbyt powierzchowne podejście do psychiki bohatera, film nie stał się ostateczną, kompletną opowieścią o Unabomberze, na którą tak bardzo liczyliśmy. Ogląda się go całkiem przyjemnie i można się wciągnąć, ale po seansie wcale nie czujemy, że lepiej zrozumieliśmy jednego z najbardziej tajemniczych przestępców w dziejach Ameryki.
Zobacz więcej:
- Twórca “Iniemamocnych” powraca na Netflix z projektem marzeń! Mamy zwiastun!
- Ten film wywołał ogromne emocje i reakcję Donalda Trumpa przed premierą. Teraz trafił na Prime Video!
- Co po wampirach i wilkołakach? Robert Eggers wybrał swój kolejny projekt!
- Prime Video – Nicolas Cage i Christian Bale w biografii legendy. Premiera już wkrótce!
- Prime Video szykuje mocną końcówkę roku. Jedna premiera to walka o przetrwanie, druga – skok stulecia!