Test Sony BRAVIA 5 (K65XR55B): najlepszy w swojej cenie Mini LED z Google TV? [RECENZJA, OPINIE, POMIARY]
Sony BRAVIA 5 do grania na PC i konsoli – input lag, 4K120Hz i Dolby Vision
Względem modelu X90L, który jest na rynku już ponad 2 lata, zmian i usprawnień dla graczy jest dużo. Naprawiono też kilka błędów, które były obecne w tamtym modelu jak chociażby VRR. Wprowadzono nowy panel gracza, który posiada sporo ciekawych funkcji – w tym wirtualny celownik. Są też trzy dodatkowe tryby obrazu dostosowane do różnych gatunków gier, ale dobierać trzeba je ręcznie. Tryb gry aktywuje się automatycznie po wykryciu konsoli jako źródła obrazu, a wraz z nim aktywuje się tryb niskich opóźnień – tu zresztą należy się Sony pochwała, bo BRAVIA 5 uzyskała najlepszy dotychczas wynik w pomiarze tych opóźnień – średnio 6,5 ms dla odświeżania 120 Hz w natywnym 4K.
Czas reakcji pikseli w zasadzie jest zaskakująco w tym wszystkim szybki, bo średnio 7,4 ms bez widocznego powidoku to czasu wybitnie dobry pośród telewizorów. Niestety to testy z tolerancją do 10% zmiany jasności i jeżeli przejdziemy na pomiary z tolerancją lepiej odpowiadającą percepcji naszego oka, zatem do tolerancji w zakresie 5 wartości RGB, to okazuje się, że ten czas wynosi już prawie 13 ms. To niestety zbyt długo, aby taką postrzegalną transformację pomieścić w okienku czasu, jaki daje 120 Hz odświeżania (8,3 ms). W praktyce oznacza to widoczne smużenie obrazu podczas szybkiego ruchu – czy to w sporcie, czy podczas gry.
Grając na padzie i to na konsoli, która zwykle nie wyciąga nawet 60 FPS, takie dodatkowe rozmazanie obrazu jest nawet zaletą, bo sprawia wrażenie, że ruch jest płynniejszy. Ale do poważnego grania w tytuły nastawione na rywalizację zwyczajnie się nie nadaje. Tu od dawna jest tylko jedna dobra droga i są nią telewizory OLED, zwłaszcza że te teraz osiągają już 165 Hz odświeżania przy natychmiastowym czasie reakcji. Ale powracając do casualowego grania, to Sony ma tu kolejne asy w rękawie – pierwszym z nich jest PS Remote, czyli opcja grania na konsoli PlayStation, nawet gdy ta stoi w innym pomieszczeniu i jedyne, co ją łączy z telewizorem, to ta sama sieć lokalna. To sprytne rozwiązanie, aby konsoli nie przenosić pomiędzy np. pokojem dzieci a salonem, choć oczywiście wiąże się ze znacznym zwiększeniem opóźnień i pogorszeniem oprawy.
Jak na ironię odwrotny efekt (mniejsze opóźnienia i wyższą jakość oprawy niż na fizycznie podpiętym PlayStation 5) można uzyskać, jeżeli na Sony BRAVIA 5 zainstalujemy aplikację NVIDIA GeForce NOW, zalogujemy się do kosztującej ~1200 zł rocznie usługi o tej samej nazwie i w ten sposób będziemy grali w chmurze (co jest odpowiednikiem grania na PC kosztującym ponad 10 000 zł). Jeżeli PC już mamy w domu, to równie bezprzewodowo jak w przypadku Playstation Remote możemy korzystać z aplikacji Valve Steam i strumieniować grę z PC w innym pomieszczeniu przez sieć lokalną. Naturalnie i z oczywistych przyczyn nie ma wsparcia dla aplikacji Xbox Gamepass do grania w chmurze Microsoft 😉




