Na taką wersję “Kill Billa” czekaliśmy jakieś 20 lat! “Kill Bill: The Whole Bloody Affair” – recenzja
Na taką wersję “Kill Billa” czekaliśmy jakieś 20 lat. Czy nowa wersja “Kill Bill: The Whole Bloody Affair” rzeczywiście jest o wiele lepsza?
Wszystkie recenzowane filmy oglądamy osobiście i przedpremierowo w kinach. Nasze opinie bazują na latach doświadczeń i są pełne szczegółów, które doceni każdy prawdziwy kinoman.
Film “Kill Bill: The Whole Bloody Affair” – czterogodzinna wersja klasyka już w kinach! Nasza recenzja
Nowa, czterogodzinna wersja filmu Kill Bill, to nie jest zwykłe odświeżenie starego hitu, ale realizacja pierwotnej wizji reżysera, który od początku chciał pokazać tę historię jako jedną całość bez podziału na dwie części. Oglądanie tego filmu w jednym ciągu zmienia sposób, w jaki odbieramy losy głównej bohaterki. Choć opowieść o zemście Beatrix Kiddo jest nam doskonale znana, połączenie obu części w jeden seans nadaje jej zupełnie nową perspektywę.
UWAGA: SPOILERY! JEŚLI NIE WIDZIAŁEŚ “KILL BILL”, POMIŃ AKAPIT PONIŻEJ
Największą zmianą w strukturze filmu jest usunięcie słynnego momentu z końca pierwszej części, w którym dowiadujemy się, że córka głównej bohaterki żyje. W tej wersji ta informacja uderza w widza dopiero pod sam koniec długiego seansu, co sprawia, że finał staje się znacznie bardziej wzruszający. Dzięki temu Kill Bill przestaje być tylko krwawym kinem akcji, a staje się głęboką opowieścią o macierzyństwie. Dodatkowo twórcy wydłużyli sceny animowane opowiadające o przeszłości O-Ren Ishii, co pozwala lepiej zrozumieć tę postać. Całość przedzielona jest krótką przerwą, która pozwala odetchnąć przed zmianą klimatu z dynamicznego kina japońskiego na spokojniejszy styl przypominający westerny.
Zachęcamy do sprawdzenia naszych recenzji najnowszych filmów i seriali w kinach oraz na VoD:
- ZOBACZ: Kandydat do Oscara? Recenzujemy najnowszy film od A24: “Kopnęłabym cię, gdybym mogła”!
- ZOBACZ: Najlepszy powrót serialu akcji w ostatnim czasie? 3. sezon “Nocnego agenta” na Netflix to ogromne zaskoczenie!
- ZOBACZ: Doda jak na dłoni i bez tajemnic! Oceniamy wyjątkowy serial dokumentalny – już na Prime Video!
- ZOBACZ: “Morderca szyty na miarę” potrafi wstrząsnąć i zaskoczyć! Oceniamy nowy, mocny dokument HBO Max
- ZOBACZ: Przywołuje najlepsze wspomnienia o filmach o napadach! Recenzujemy film “Crime 101” – już w Polsce!
Uma Thurman w nowej wersji filmu jeszcze bardziej udowadnia, że stworzyła jedną z najważniejszych ról w historii kina, łącząc na ekranie niesamowitą sprawność fizyczną z ogromnym cierpieniem matki szukającej dziecka – to zawsze było niesamowicie wiarygodne. Reżyseria Tarantino jest tu perfekcyjna, zwłaszcza w operowaniu ciszą i genialnie dobraną muzyką. Dobór muzyczny, od gitarowego tremolo Sinatry po Ennio Morricone ponownie użyte ze spaghetti westernów, funkcjonuje jak jukebox skrojony na miarę każdej emocji. Warto też wspomnieć o pracy montażystki Sally Menke, dzięki której cztery godziny filmu mijają błyskawicznie i bez zbędnych przestojów, choć finałowa rozmowa o Supermanie może wydawać się niektórym nieco przydługa.
Od strony technicznej film zachwyca, szczególnie w scenach walk, które oglądamy w pełnym kolorze, jak wcześniej, ale warto zaznaczyć, że widzowie w USA mają tę możliwość po raz pierwszy w historii. Słynna bitwa z armią ochroniarzy w Japonii nie jest już czarno-biała (wcześniej była ze względu na ograniczenia wiekowe filmu), co pozwala, oczywiście, docenić każdy szczegół choreografii i scenografii. Po wielu seansach w domu, nareszcie można podziwiać te produkcje na dużym ekranie. Ekran kinowy uwidacznia każdy szczegół scenografii – pustynia, którą Beatrix przemierza do przyczepy Budda, wydaje się naprawdę rozległa, a schody prowadzące do świątyni mistrza Pai Mei – naprawdę nieskończone. Dźwięk w kinie potęguje wrażenia, sprawiając, że każde uderzenie miecza czy wystrzał są fizycznie odczuwalne. Nie słychać, by ścieżka audio była specjalnie remasterowana, ale nadal dobrze brzmi na sali kinowej. Dodatkowo, nowy, siedmiominutowy segment animowany rozszerzający historię O-Ren to zgrabne uzupełnienie – wizualnie spójne z oryginalnym anime z części 1, nawet jeśli nieco spowalnia rytm we wczesnej części seansu.
Kill Bill: The Whole Bloody Affair to rzadka okazja, by zobaczyć, jak zmiana kontekstu i kompletność (oryginalnej) narracji potrafią odmienić dzieło, które już uważaliśmy za znane. To film, który jako dwa osobne tomy był arcydziełem gatunkowym – jako jeden jest chyba czymś więcej. To jest najlepiej spędzone 4,5 godziny na sali kinowej, być może w całym 2026 roku.
Zobacz więcej:
- Wiadomo kto zagra Rona Wesleya w serialowym Harrym Potterze! Wybrano drugiego aktora
- “The Batman 2” może być zaskakującym widowiskiem. Potężny wyciek fabuły!
- Disney+ ma prawdziwy HIT! Drugi sezon tego serialu jest jeszcze lepszy niż pierwszy! Już dostępny!
- Kultowy serial od DZIŚ na Netflix! Dodano wszystkie 10 sezonów – uczta!
- HBO Max: widowiskowy thriller z Wielkiej Brytanii rządzi! Polacy włączają go jak szaleni



