Jest przełom w sprawie przyszłego właściciela TVN! Ta historia wreszcie się skończy?
Pewnie nie. Bo o czym wtedy debatowałby głośno cały świat? Może na temat prawdziwych problemów? No i na co to komu?
Gotowi na kolejne perypetie dotyczące przejęcia Warner Bros/Discovery? No to lecimy!
Najpierw z wyścigu odpadł Netflix. Pamiętamy. Teraz z problemami, i to nie byle jakimi, boryka się Paramount Skydance dążący do rychłej fuzji swojego konglomeratu medialno-rozrywkowego z niedawnym konkurentem z branży. Jakie to problemy? Pokrótce – groźba monopolu, który mógłby nieźle namieszać na amerykańskim rynku produkcyjnym. Ale nie ma takiego problemu, którego nie rozwiązałby worek pełen gotówki, czyż nie?
Stan Kalifornia wraz z innymi stanami, które wcześniej definitywnie sprzeciwiały się przejęciu WBD przez Paramount uznały właśnie, że żadnego problemu w fuzji już nie widzą.
Takim oto sposobem znaleźliśmy się o krok bliżej do jej finalizacji. Ale czy to dobrze? Otóż… no niekoniecznie. Jednak kto wie, co przyniesie jutro? Zapewne nie wolność słowa i amerykańskiej prasy. Ten pociąg odjechał już z peronu jakiś czas temu. Na ile nas powinno to wszystko obchodzić? A no odrobinkę powinno, bo Warner Bros/Discovery, na które ząbki ostrzy sobie Paramount, jest właścicielem chociażby naszego rodzimego TVN, więc skutki zajścia odczujemy chociażby w strukturze i ramówce owej stacji prędzej czy później. Całkowite jej zamknięcie wydaje się być nieprawdopodobne ale sama restrukturyzacja i masa cięć? Już jak najbardziej.
Źródło: wirtualnemedia
Zobacz więcej:
(1)

