Recenzujemy film “Anioł stróż” – nową komedię z Keanu Reevesem! Kolejny sukces?
„Anioł stróż” to film, który oglądaliśmy z prawdziwą ciekawością, bo już od pierwszych minut obiecywał więcej, niż typowa komedia o zamianie miejsc. Oceniamy nową komedię z Keanu Reevesem.
- ZOBACZ TEŻ: Amazon wypuścił nową przystawkę Fire TV Stick 4K Select! Tego modelu nie kupisz w Polsce
Wszystkie recenzowane filmy oglądamy osobiście i przedpremierowo w kinach. Nasze opinie bazują na latach doświadczeń i są pełne szczegółów, które doceni każdy prawdziwy kinoman.
Film “Anioł stróż” – recenzja kinowej nowości! W roli głównej Keanu Reeves
Film to debiut reżyserski Aziza Ansariego, więc siłą rzeczy patrzymy, czy nowy reżyser sprostał swoim własnym ambicjom i oczekiwaniom widzów. Fabuła wpisuje się w motyw „zamiany żyć”, ale z wyraźnym, nieznanym twistem. Głównym katalizatorem wydarzeń jest Gabriel – nieco niezdarny anioł, którego gra Keanu Reeves, obsadzony tutaj z wdziękiem nieco komicznym, niespotykanym w jego dotychczasowych rolach. Gabriel pilnuje ludzi w Los Angeles przed wypadkami, ale marzy o czymś więcej. Chce ratować zagubione dusze. Szybko wplątuje się w życie Arja (Ansari), dokumentalisty ledwo wiążącego koniec z końcem. Arj mieszka w samochodzie, pracuje na śmieciówkach i właśnie zaczyna się spotykać z Eleną (Keke Palmer), która walczy o prawa pracownicze w sklepie budowlanym.
Przez zbieg okoliczności Arj trafia jako asystent do Jeffa (Seth Rogen), wiecznie zajętego i wyjątkowo bogatego technokraty. Jednak po kompromitującym incydencie w restauracji zostaje zwolniony. Wtedy życie bohaterów odmienia się za sprawą anielskiej interwencji Gabriela. Arj i Jeff zamieniają się miejscami: biedny chłopak trafia do luksusowej willi, a bogacz poznaje realia życia na dnie.
To jedno z tych dzieł, gdzie wybitna obsada potrafi podnieść film ponad scenariuszowe niedociągnięcia. Keanu Reeves w roli Gabriela jest magnetyczny i bardzo wiarygodny – z humorem, dystansem i nieco chłopięcą naiwnością buduje postać, która na długo zapada w pamięć. Aziz Ansari jako Arj jest autentyczny, zarówno w chwilach śmiesznych, jak i w momentach załamania. Seth Rogen, wcielający się w bogacza, wnosi luz i typowy dla siebie komizm.
Przeczytaj również inne nasze recenzje nowości z ostatnich dni i tygodni:
- ZOBACZ: Serial “Lazarus” – oceniamy hicior Prime Video! Harlan Coben stworzył coś wielkiego?
- ZOBACZ: Recenzujemy 2. sezon serialu “Nikt tego nie chce” od Netflix! Wreszcie koniec czekania
- ZOBACZ: Intensywny, przemyślany i aktualny – znakomite kino! Oceniamy film “Dom pełen dynamitu” na Netflix
- ZOBACZ: Jeszcze nikt w serialu nie przyjrzał się tej mrocznej historii. Recenzujemy “Murdaugh: Śmierć w rodzinie” na Disney+!
Aziz Ansari w roli reżysera wykazał się sporym wyczuciem i umiejętnością łączenia gatunków – komedia, dramat i elementy fantasy skutecznie się przenikają. Poruszając temat kapitalizmu, nierówności i życia w gig economy, unika moralizatorstwa, zamiast tego posługując się ironią i śmiechem. Choć czasem tempo filmu wyhamowuje przez zbyt długie montażowe sekwencje lub nieco chaotyczne przeskoki czasowe, całościowo historia prowadzi widza bez zbędnego patosu, oferując okazję nie tylko refleksji, ale bardzo dobrej zabawy.
Od strony technicznej film prezentuje się znakomicie. Zdjęcia są starannie skomponowane – ruch kamery jest powściągliwy, z kolei sceny plenerowe, np. nocna sekwencja na dachu z Gabriellem, są wizualnie dopracowane: gra świateł Los Angeles kontrastuje z tym, co dzieje się na pierwszym planie. To nie jest film, który w jakimkolwiek stopniu opiera się na aspektach technicznych, ale miło widzieć dopracowane sceny, nawet w tak przyziemnej produkcji. Bardzo pozytywne wrażenie robi jakość ścieżki dźwiękowej – film wykorzystuje przestrzenność audio, co daje dynamiczne, pełne brzmienie, zwłaszcza podczas imprez w posiadłości Jeffa czy ulicznych scen. Ścieżka dźwiękowa – zarówno score, jak i piosenki – jest dobrze przemyślana.
Mocna obsada, świetne dialogi i ciekawe, choć czasem nierówno poprowadzone, tempo sprawiają, że chcemy oglądać dalej. Strona techniczna – dźwięk i obraz – są na pewno atutami filmu, a debiut reżyserski Ansariego można uznać za więcej niż udany. To film, po którym wychodzimy z kina z uśmiechem, bo daje sporo dobrej energii i można nabrać optymistycznego nastawienia. Czy zapamiętamy go na długo? Raczej nie, niestety, bo tego rodzaju historii były już dziesiątki, a przed nami zapewne kolejne podobne projekty, które już powstają. Nie mniej, to bardzo udany seans i możemy go śmiało polecić. Szczególnie w taką pogodę.
Film “Anioł Stróż” można oglądać w polskich kinach.
Zobacz więcej:
- Polski hit „Chłopi” dostępny zupełnie za damo online! Okazja tylko do 15 listopada – gdzie włączyć?
- Kolejna gwiazda w obsadzie nowego sezonu “American Horror Story”. Znacie ją świetnie z “Wicked”!
- Głośny musical od Quebonafide już za chwilę w Canal+! Znamy oficjalną datę!
- Film albo serial na początek tygodnia? Na Disney+ czeka kilkanaście nowości! Są hity
- Nowa “Mumia” to nie “Mumia”! O czym opowie nowy film reżysera “Martwego zła”?


