Serial “Lazarus” – oceniamy hicior Prime Video! Harlan Coben stworzył coś wielkiego?
“Lazarus” to serial wyjątkowy, bo napisany przez Harlana Cobena, a nie bazujący na jego książce. Czy to sprawia, że produkcja Prime Video jest jeszcze lepsza? Oceniamy hicior Amazonu!
Wszystkie recenzowane filmy i seriale oglądamy na najnowszym telewizorze OLED z Dolby Vision / HDR10+ oraz w systemie audio Dolby Atmos. Dzięki temu widzimy każdy detal obrazu i wychwytujemy nawet drobne niedociągnięcia – tak, jak chciał tego reżyser. Nasze opinie są pełne szczegółów, które doceni każdy prawdziwy kinoman.
Serial “Lazarus” jest dostępny na Prime Video w jakości 4K z HDR10+ i obsługą dźwięku przestrzennego 5.1.
Serial “Lazarus” na Prime Video – nasza recenzja intrygującej nowości
Już sam pomysł na fabułę nie jest może niczym zupełnie świeżym, ale fajnie, że autor właśnie takie tematy porusza. Akcja rozgrywa się w niedalekiej przyszłości, gdy ludzkość staje przed groźbą nieodwracalnych zmian społecznych i technologicznych. Centralnym punktem jest tajemniczy projekt „Lazarus”, czyli system pozwalający na częściowe odrodzenie ludzkiej pamięci i tożsamości. Wraz z głównymi bohaterami podążamy tropem coraz bardziej mrocznych sekretów tej technologii.
Od pierwszego odcinka zostajemy uwikłani w labirynt pytań – czy to, co widzimy, jest prawdą, czy też kolejną warstwą manipulacji? To naprawdę daje sporo emocji, bo jesteśmy w tym mocno pogubieni. Twórcy serwują nam dynamiczne sceny przesłuchań, pościgów i cybernetycznych objawień, z odważnym miksowaniem gatunków: sensacji, dramatu psychologicznego i postapokaliptycznej wizji. Brzmi wspaniale, prawda? Niestety, to wszystko sprawia, że jestesmy przytłoczeni historią i tym światem, bo dzieje się za dużo i w sposób chaotyczny.
Przeczytaj również inne nasze recenzje nowości z ostatnich dni i tygodni:
- ZOBACZ: Recenzujemy 2. sezon serialu “Nikt tego nie chce” od Netflix! Wreszcie koniec czekania
- ZOBACZ: Intensywny, przemyślany i aktualny – znakomite kino! Oceniamy film “Dom pełen dynamitu” na Netflix
- ZOBACZ: Jeszcze nikt w serialu nie przyjrzał się tej mrocznej historii. Recenzujemy “Murdaugh: Śmierć w rodzinie” na Disney+!
- ZOBACZ: Świetna propozycja na relaks przed telewizorem! Oceniamy serial “Chad Powers” na Disney+
Wielką siłą „Lazarusa” jest jednak obsada. Johnathan Majors jako Myles sprawdza się w roli charyzmatycznego i silnego bohatera, ale jednocześnie wiemy, że ciąży na nim dużo spraw, przez co walczy ze swoimi lękami. Emma Mackey, znana z innych produkcji Prime Video, ponownie tworzy postać złożoną psychologicznie – jej Amanda jest nieprzewidywalna, a przy tym bardzo ludzka. Benedict Wong kreuje postać śledczego Lee – to od niego wypływa najwięcej empatii, więc dodaje serialowi trochę pozytywu. Aktorzy robią co mogą, by wydobyć z postaci jak najwięcej, ale chaos wokół nich sprawia, że trudno się na to patrzy.
Za sterami serialu stoi Daniel Hoyle, który w „Lazarusie” próbuje połączyć opowieści z pogranicza psychodelii i wysokobudżetowego kina akcji. Reżyser buduje dramaturgię, gdy kamera często podąża za bohaterami z bliska, podkreślając emocje, a montaż sprawia, że wiele scen ma w sobie ogrom dynamiki. Czasem może nawet za dużo. Jednym z aspektów, które zwracają uwagę na „Lazarusa”. Warstwę muzyczną stworzył Cliff Martinez, stosując połączenie minimalistycznych elektronicznych motywów z intensywnymi, pulsującymi dźwiękami, które doskonale oddają atmosferę niepokoju.
Ponownie mamy do czynienia z serialem Prime Video, który znakomicie wykorzystuje przestrzenność – prawie każda scena pozwala zanurzyć się w tym świecie, bo nawet drugo- i trzecioplanowe dźwięki zostały odpowiednio rozplanowane. To, jak serial wykorzystuje przestrzeń dźwiękową, ma kluczowe znaczenie dla immersji – szumy technologii, oddechy postaci, odgłosy miasta i elektroniczne sprzężenia są bardzo wiarygodne, wręcz namacalne. Dzięki temu mamy poczucie, że znajdujemy się tuż obok bohaterów.
Kwestie techniczne nie są tu wyłącznie tłem – zdjęcia są ostre, kontrastowe, ale nie przejaskrawione. Twórcy stosują filmowe filtry: sepię, błękity i zielenie, które nadają poszczególnym lokalizacjom odrębny klimat. Szczególnie mocno technika obrazu działa w sekwencjach nocnych: klimat futurystycznej metropolii podkreślają neonowe światła odbijające się na deszczowych ulicach, poziom szczegółów jest imponujący. Dzięki zastosowaniu nowoczesnych kamer HDR serial jest prawdziwą ucztą wizualną na dobrym sprzęcie.
“Lazarus” może przekonać do siebie wielowarstwowością, wyrazistą obsadą oraz jakością obrazu i dźwięku. Trzeba sobie jednak powiedzieć jasno – pomimo tych wszystkich wodotrysków, serial nie potrafi maksymalnie wciągnąć na poziomie emocjonalnym. Zanikający główny wątek, także w efekcie zbyt dynamicznego montażu, powraca co jakiś czas, a my jesteśmy za bardzo zdezorientowani, by odpowiednio skupiać uwagę. Większość z Was zapewne odbije się od niego, ale spróbować można…
Zobacz więcej:
- Vectra usuwa ważny kanał. Nie jest już gwarantowany! Czy rozwiążesz umowę?
- Masz nowy telewizor? Zgłoś go, bo poniesiesz karę! Kwoty straszą
- Ujawniono szczegóły koncesji Kanału Zero. Ma ruszyć w telewizji do stycznia!
- Pucharowe mecze polskich drużyn za darmo! Otwarte okno na Polsat Sport Premium u dużego operatora
- Kanał Zero TV w ofercie CANAL+? Gigant YouTube’a wskazał, gdzie chce nadawać



