Home Testy Konsole Assassin’s Creed: Odyssey | RECENZJA | Xbox One X 4K HDR
Assassin’s Creed: Odyssey | RECENZJA | Xbox One X 4K HDR

Assassin’s Creed: Odyssey | RECENZJA | Xbox One X 4K HDR

787
0

Assassin’s Creed: Odyssey to jedna z największych premier tego roku i druga odsłona słynnej serii w nowej formule. Czy zaledwie roczny odstęp pomiędzy premierą Origins wyszedł grze na dobrze? Sprawdzamy w naszej recenzji.

Recenzja

Assassin’s Creed: Origins przypadł mi do gustu. Do tego stopnia, że wybrałem go jedną z najlepszych gier 2017 roku. Był to świetny przykład tego, jak seria mająca dekadę na karku potrafi zarówno całkowicie zmienić trzon mechaniki a jednocześnie zwiększyć skalę gry przy jednoczesnym zadbaniu o to, by wykonywanie pobocznych zadań dawało pozytywne bodźce przekładające się na namacalne korzyści dla naszych postaci.

Assassin's Creed: Odyssey

Odyssey kieruje serię jeszcze mocniej w stronę RPG, co w sumie wydaje się być naturalną ewolucją konceptów wypracowanych w Origins (chociaż prace nad nimi trwały równolegle w dwóch różnych teamach). Jednocześnie Odyssey kładzie bardzo duży nacisk na walki morskie, a więc w teorii łącząc to co najlepsze z obydwu światów – Origins i Black Flag, akurat dwóch moich ulubionych odsłon.

Assassin's Creed: Odyssey

W teorii powinno być to idealne połączenie i w znacznej mierze tak jest. Mamy tu więcej umiejętności postaci, które przyjdzie nam zmieniać częściej, tak samo jak zresztą z ekwipunkiem. Walka jest jeszcze lepsza i bardziej rozbudowana, z większą ilością ruchów oraz urozmaiconymi zdolnościami postaci.

Elementy skradane są z grubsza podobne – możemy korzystać z krzaków czy też wypuszczać dzikie zwierzęta z klatek aby unikać bezpośrednich konfrontacji. W Origins aspekt ten był nieco bardziej chimeryczny, a tutaj wydaje mi się, że jest większa stałość w sztucznej inteligencji, która także jest lepsza i bardziej czujna.

Assassin's Creed: Odyssey

System zarządzania łodzią jest także kompleksowy, z możliwością rekrutowania poruczników i obsadzania nimi statku celem zwiększenia jego możliwości. Nasze wybory mają znaczenie, więcej rozmawiamy w klasycznym, RPG-owym tego słowa znaczeniu, a nawet możemy romansować (w różnych konfiguracjach). Oprócz tego gra jest także upolityczniona gdyż Ubisoft umieścił system starć między siłami ateńskimi a spartańskimi, wraz z możliwością przejęcia krain przez przeciwne sobie armie (choć aspekt ten brzmi bardziej intrygująco w teorii niż w praktyce).

Assassin's Creed: Odyssey

Jest to także gigantyczna gra, której przejście zajmie nam niebotyczną ilość czasu, ale jednak niekoniecznie ilość ta przekłada się na jakość i nie czuję, że wszystkie poboczne czynności są warte wykonywania. Niestety jednak często będziemy zmuszeni je wykonywać po to aby nabić poziomy doświadczenia wymagane do podejmowania dalszych misji tworzących trzon głównej kampanii.

Assassin's Creed: Odyssey

Odnośnie warstwy fabularnej, sam główny wątek jest raczej intrygujący, dobrze wyreżyserowany i pełen mocnych emocjonalnych akcentów ale morze side-questów go nieco rozcieńcza. Poza tym jest też kwestia stylizacji mowy – postacie mówią po angielsku ze śródziemnomorskimi akcentami. Dodaje im to jowialności i moim zdaniem mimo wszystko spłaszcza warstwę emocjonalną. Oczywiście gdy rozmowy nie mają dramatycznego lecz nieco żartobliwy lub uszczypliwy charakter, ma to swój urok, ale wolałbym gdyby udźwiękowienie było w całości w języku greckim. Oczywiście rozumiem, że byłoby to kosztowne i ryzykowne biznesowo, ale moim zdaniem wabikiem tej gry była właśnie mitologia grecka i nie uważam, że posunięcie to wyalienowałoby odbiorców.

Assassin's Creed: Odyssey
Ustawienia Ultra HD 4K HDR idą w ślad za tym co zobaczyliśmy w Origins

Jeśli chodzi o grafikę, to Assassin’s Creed: Odyssey jest produkcją zaiste referencyjną, zarówno jeśli chodzi o HDR, jak i rozdzielczość 4K. Jest to być może najlepiej zrealizowany HDR w tej generacji. Już zresztą w tegorocznym Far Cry 5 oraz w Origins Ubisoft udowodnił, że bardzo rzetelnie podchodzi do tego tematu. To właśnie implementacja High Dynamic Range, jak już nieustannie powtarzamy na portalu wszyscy, sprawia, że pewne gry wybijają się ponad konkurencją. Efekty przechodzenia do jaskiń i powrotu na powierzchnię, wolumetryczne oświetlenie wraz ze śreżogą (czyli „boskie promienie” światła), a także sposób w jaki słońce naświetla taflę falującej wody są spektakularne. Poza tym dzięki dynamicznemu systemowi dnia i nocy mamy całe spektrum oświetlenia przechodzącego w purpurowe wieczory, cieniste noce, które wraz z architekturą i topografią antycznej Grecji wyglądają wyjątkowo malowniczo. Odyssey robi także świetny użytek z szerokiej palety barw choć używa jej w bardziej naturalny aniżeli przesycony sposób.

Assassin's Creed: Odyssey

Assassin’s Creed: Odyssey na Xbox One X działa w natywnym 4K, które jest dynamicznie skalowane w zakresie 2944 x 1956 pikseli (59% 4K) do pełnego Ultra HD czyli 3840 x 2160 pikseli. Średnią zaobserwowaną rozdzielczością jest 3072 x 1728. W praktyce bardzo ciężko zaobserwować momenty, w których rozdzielczość jest skalowana – nigdy nie miałem poczucia, że obraz staje się nadmiernie miękki na telewizorze UHD. Ponadto być może ma tu znaczenie lepszej jakości efekt ambient occlusion (specjalny rodzaj cieniowania uwydatniający kontury). Jedyny aspekt, do którego się przyczepię to lekkie problemy z framepacingiem, które sprawiają, że czasami wkradają się pewne niekonsekwencje i czkawki w sterowaniu, ale ogólnie Odyssey to techniczny majstersztyk. Chciałbym na końcu pochwalić wykonanie postaci, z realistycznie wyglądającymi mięśniami, szramami i innymi niedoskonałościami.

Assassin's Creed: Odyssey

Jeśli chodzi o audio, to Ubisoft po raz kolejny utkał bardzo przekonującą warstwę dźwięków przyrody, zwierząt, zjawisk pogodowych ale i odgłosów i rozmów społeczności zapełniających mapę. W kwestii muzyki, bardziej podobał mi się w menu mapy, questów i inwentarza podkład z Origins, ale Odyssey ma moim zdaniem lepszy motyw przewodni. W każdym razie mamy do czynienia z bardzo orientalną instrumentacją, bliską duchem starożytnej Grecji z minimalnymi ornamentami elektronicznymi.

Podsumowanie i rekomendacja

Assassin's Creed: Odyssey

Assassin’s Creed: Odyssey to bardzo dobra próba ukierunkowania serii na tory RPG. Proces ten zaczął się z Origins, a tutaj świadomie Ubisoft poszedł o krok dalej. Co prawda czuję, że poprzedniczka wprowadziła większy powiew świeżości w porównaniu z minionymi częściami (ale zadanie to było łatwiejsze), ale nie miałem poczucia zmęczenia i eksploatowania serii. Konsekwencje naszych działań są tutaj realne chociaż nie mają może takiej dramatycznej wagi jak w Wiedźminie. Szkoda jedynie, że siła sprawcza głównego wątku jest nieco rozproszona przez fakt, że jakaś część dodatkowych aktywności jest konieczna by móc go kontynuować przez co gra może się niepotrzebnie dłużyć. Mimo wszystko wyrafinowanie systemu walki, wzbogacenie go o masę nowych umiejętności i powrót do nacisku na batalie morskie sprawia, że jest to gra bardzo kompletna i oferująca to, co akurat w serii lubię najbardziej (nie jestem fanem „starych” Assassinów). Na deser należy zostawić ocenę wykorzystania technologii Ultra HD, która osiąga tutaj szczyty swoich możliwości. Dla takich gier warto wymienić telewizor, który wspiera w pełni UHD czyli 4K, HDR oraz szeroką paletę barw.

Plusy:

  • Świetnie zaimplementowany HDR i bardzo dobra jakość obrazu w 4K
  • Naturalistyczny i realistycznie odwzorowany świat starożytnej Grecji
  • Nasze wybory mają znaczenie
  • Duży nacisk na bitwy morskie
  • Rozbudowany system umiejętności
  • Kassandra to rewelacyjna postać

Minusy:

  • Drobne problemy z framepacingiem, a przez to także ze sterowaniem
  • Sztuczne przedłużenie gry koniecznością wykonywania zadań pobocznych, co osłabia moc wątku głównego

Cena: 249 zł

Kopię gry dostarczył wydawca – Ubisoft (Data premiery 05.10.2018)
Gra testowana na Xbox One X, telewizorze Ultra HD 4K HDR Samsung Q7C + soundbar Samsung MS6501

(787)

Jakub Krawczyński Z wykształcenia anglista i pedagog - lubuje się w rąbniętej muzyce i alienujących filmach. Podobno zna się na grach i dlatego bezwstydnie przyznaje się do tego w notce o sobie, bo i tak ich nikt nie czyta.