[TEST] Flagowy TV Haier M95 (2025): Mini LED, 144Hz i luksus. Nowość w Polsce!
Powłoka kropek kwantowych i zaskakująco dobrze działające algorytmy poprawy jakości obrazu
Dużo lepiej omawiany dziś Haier H65M95EUX prezentuje się od strony reprodukcji kolorów. Panel natywnie oferuje 8-bitową głębię, którą z pomocą FRC rozszerzono do 10-bit, a dzięki obecnej tu powłoce kropek kwantowych mamy dobrą separację składowych barw warstwy podświetlenia co pozwala wygenerować szeroki gamut kolorów. Nasze pomiary wykazały 93,5% pokrycia filmowego gamutu DCI-P3 oraz 79% BT.2020, co dla tej klasy sprzętu jest wynikiem bardzo dobrym.
Fabryczne odwzorowanie w trybie filmowym też wypada całkiem dobrze – średnie odchylenie (delta E) nie przekracza 2.5 w przypadku sRGB oraz nadal utrzymuje się poniżej 3.0 dla DCI-P3 – mówimy tu zatem o odstępstwach, których typowy widz nie dostrzeże bez podstawienia wzorca. Pozostałe tryby już tak dobrze się nie prezentują (zwykle średnia delta E na poziomie 6.0). Obraz jest nieco tylko zbyt zimny i nawet w trybie filmowym biel przekracza 7100 K, a w pozostałych trzyma się blisko 10 000K.
To, co zaskoczyło nas najbardziej, to ilość oraz jakość różnych funkcji poprawy obrazu. Są to kolejno (nazwy prosto z menu, a przypominamy, że tam nie ma dodatkowych opisów):
- Adaptacyjna kontrola jakości obrazu (cztery poziomy) – dostępne dla treści SDR i działa na zasadzie remasterowania do HDR;
- Maksymalna jaskrawość (ON/OFF) – dostępne tylko dla treści SDR, funkcja mocno podbijająca kontrast poprzez obniżenie jasności ciemnych fragmentów sceny i podbicie tych jasnych;
- Lokalna kontrola kontrastu (cztery poziomy) – również tylko SDR i tutaj mamy bardziej liniowe podbicie kontrastu;
- Flesh Tone (cztery poziomy) – ta funkcja dostępna jest dla każdej treści i zmienia tony skóry na nieco bardziej ludzkie – w zależności od materiału źródłowego może być całkiem pomocne;
- Ciemne szczegóły (ON/OFF) – podbija gamma w ciemnych fragmentach sceny – przydatne w bardzo ciemnych scenach, w których telewizor natywnie nie radzi sobie z detalami;
- Automatyczna optymalizacja odtwarzania (ON/OFF) – tylko HDR i polega na automatycznej korekcji balansu bieli, co robi całkiem dobrze, choć czasem kosztem wizji reżyserskiej filmu;
- AISR (cztery poziomy) – upscaling obrazu do 4K – tutaj w sumie Haier najmniej nam zaimponował – efekt jest bardzo subtelny, ale przynajmniej obraz nie traci mocno na detalach;
- MEMC (cztery poziomy) – upłynniacz, który również działa co najwyżej poprawnie, a miejscami odnieśliśmy wrażenie, że prawie nic nie wnosi – tu zdecydowanie daleko Haierowi do tego, co oferują topowe modele z prawdziwym AI.
Do tego mamy też standardową redukcję szumów oraz sterowanie barwą, redukcję niebieskiego światła oraz ustawienia gamma. Ogólnie w tej klasie sprzętu ta lista jest zaskakująco długa, a do tego skuteczność tych funkcji naprawdę niezła. Na tym polu Haier nie tylko nie ma się czego wstydzić, ale wręcz nieco wyprzedza swoich rodzimych konkurentów (w szczególności TCL).
Wybitnie też prezentuje się kwestia obsługi gradientów – wszelkie przejścia tonalne w scenach z zachodem słońca czy też tonią oceanu wyglądają praktycznie perfekcyjnie. Ostatnio tak dobry poziom widzieliśmy w przypadku modeli Hisense, które też były za to chwalone i w praktyce Haier wyprzedza tu nie tylko TCL, ale też Samsunga oraz LG. A to wbrew pozorom bardzo istotny aspekt oceny jakości obrazu, jako że problemy z gradientem nasze oczy wyłapują praktycznie natychmiastowo.







