[TEST] Flagowy TV Haier M95 (2025): Mini LED, 144Hz i luksus. Nowość w Polsce!
Jakość obrazu: czerń, kontrast, HDR
Testowany przez nas 65-calowy wariant Haier M95E posiada 576 stref niezależnego wygaszania (doliczyliśmy się układu 24×24 strefy), które mają zdolność do całkowitego wygaszenia się, gdy zajdzie taka potrzeba. W menu obrazu mamy cztery poziomy ustawień odpowiedzialnych za wygaszanie. Pierwszy z nich to dezaktywacja wygaszania lokalnego, co oznacza przejście do natywnego kontrastu 5500:1. Kolejne dwa poziomy raczej asekuracyjnie podchodzą do sterowania strefami i kontrast rośnie do 6200:1 oraz 7000:1 – to wyniki, które realnie niektóre matryce VA oferują w formie kontrastu natywnego. Natomiast ostatni tryb to już jazda bez trzymanki, jeżeli chodzi o agresywność pracy podświetlenia, ale nawet mimo tego kontrast na planszy ISO (szachownica) ledwie przekracza 11 000:1. Efekt działania tego ostatniego trybu widzicie na poprzednim zdjęciu, a poniżej jeszcze pokazujemy, jak prezentuje się w najlepszym przypadku, zatem oglądany na wprost.
Warto nadmienić, że najwyższy poziom aktywacji stref wygaszania jest domyślnie wybrany dla niemal każdego profilu obrazu, włącznie z Dolby Vision! Jedyny wyjątek to profil Film, w którym, uwaga, wygaszanie lokalne jest dezaktywowane! Jak to wpływa na wyniki testów jasności? Przypominamy, że producent podaje w specyfikacji jasność na poziomie 600 nit dla SDR i do 2000 nit (okno 20%) dla HDR. Co ciekawe, na planszach testowych faktycznie te wyniki potwierdziliśmy.
Blisko 2000 nitów jasności w telewizorze z tego segmentu to faktycznie doskonały wynik – lepszy niż w tak samo wycenionym Hisense 65U78Q Pro (1600 nitów), ale też znacznie poniżej tego, co w tej samej cenie oferuje TCL 65C8K (ponad 3000 nitów). Jednocześnie to wyniki prawie trzykrotnie wyższe od podobnie wycenionych WOLED (np. Samsung 65S85F).
To jednak wyniki uzyskanej w trybie Żywy (a także Sport i Standard – te prawie w ogóle się od siebie nie różnią) i właśnie na planszach testowych (biały prostokąt na czarnym tle), przez co nie opowiadają one całej historii. Nasze testy wykazały, że krzywa EOTF (zatem to, jak wiernie telewizor odwzorowuje zadaną jasność) ma dobry przebieg aż do poziomu 700-800 nit, po czym niemalże od razu mamy skok na ponad 1600 nitów. Co to oznacza w praktyce? Otóż tyle, że korzystając z najwyższego ustawienia wygaszania lokalnego, Haier H65M95EUX traci wszelkie detale w jasnych scenach z prawdziwych filmów/seriali. Co więcej, podświetlenie wtedy praktycznie zero-jedynkowo przeskakuje z poziomu 800 nit na 1600-2000 nitów, gdy fragment obrazu tego wymaga, co sprawia, że punkty które są blisko tej granicy naprzemiennie się rozjaśniają i przyciemniają.
W przypadku tych prawdziwych scen, korzystając z jednego z niższych poziomów wygaszania lokalnego w trybie filmowym, nadal da się przekroczyć 1200 nitów jasności, choć zwykle będzie to bliżej 600-650 nitów, co daje wyniki na poziomie też podobnie kosztującego Sony BRAVIA 5 albo tańszego Hisense U78Q. Po cichu liczymy, że aktualizacja oprogramowania może coś tutaj wskórać, bo problem zdecydowanie leży właśnie po jego stronie, ale na ten moment sytuacja nie wygląda korzystnie. To samo tyczy się równomierności pracy podświetlenia, co możecie odczytać z pomiarów poniżej. Pochwalić natomiast można szybkość pracy podświetlenia – szybko przemieszczające się obiekty nie ciągną za sobą tzw. ogona komety stworzonego przez wygasające strefy.
Od strony obsługi standardów HDR jest bardzo dobrze – poza podstawowym HDR10 i hybrydowym HLG mamy wsparcie dla HDR10+ i Dolby Vision i w obu przypadkach działa też adaptacyjna praca HDR na podstawie czujnika jasności. Ogólnie czuć w tym modelu potencjał, ale zdecydowanie przed Haier jeszcze długa droga w kontekście wysterowania tego typu podświetlenia. Z naszej strony, na ten moment, rekomendujemy używanie trybu Film z ręcznie podbitym ustawieniem stref wygaszania na poziom średni, co daje najlepszy kompromis pomiędzy kontrastem a precyzją pracy podświetlenia.









Witam artykuł pisany w listopadzie 2025. Czy w sierpniu 2026 ten telewizor dalej jest wart polecenia i czy błędy opisywane w artykule, które teoretycznie można było poprawić poprzez upgrade oprogramowania, zostały przez producenta poprawione?