Intrygujący, ale też niesmaczny – obejrzeliśmy nowy serial “Langer” na SkyShowtime!
Obejrzeliśmy pierwsze odcinki nowego polskiego serialu “Langer” na SkyShowtime i musimy przyznać, że emocje mamy mieszane, niczym koktajl serwowany przez seryjnego mordercę – z jednej strony intrygujący, z drugiej trochę jednak niesmaczny.
Nowy polski serial “Langer” na SkyShowtime – nasza recenzja!
W centrum tej opowieści stoi Piotr Langer junior, w którego ponownie wciela się Jakub Gierszał. Pamiętamy go już z serialu “Chyłka”, gdzie dał się poznać jako postać, delikatnie mówiąc, nietuzinkowa. Tutaj Langer to młody, niezwykle inteligentny biznesmen, który po tragicznej śmierci ojca przejął stery rodzinnego holdingu finansowego. Jednak za dnia rekin biznesu (czego w sumie za wiele nie widzimy), nocą zmienia się w nieuchwytnego seryjnego mordercę, którego warszawska prokuratura ściga od lat. Ofiarami padają kobiety tuż po wyjściu z ośrodka odwykowego, a sposób ich zabijania i charakterystyczny “podpis”.
Choć twórcy zaznaczają, że “Langer” to luźna adaptacja i ma stanowić “czystą kartę” względem “Chyłki”, to fani uniwersum Mroza z pewnością poczują pewne znajome wibracje. Poza Gierszałem, na ekranie zobaczymy Julię Pietruchę jako Ninę Pokorę. To tajemnicza kobieta, która wkracza w życie Langera, próbując go do siebie zbliżyć i wciągnąć w niebezpieczną grę, której stawką jest życie jej męża. Śledztwo w sprawie morderstw prowadzi duet: Magdalena Boczarska jako Karolina Siarkowska (znana jako “Siarka”) oraz Piotr Adamczyk jako Olgierd Paderewski (czyli “Paderborn”). Za kamerą stanął Łukasz Palkowski, który ma już na koncie inne ekranizacje Mroza, w tym wspomnianą “Chyłkę”, a scenariusz wyszedł spod pióra Piotra Rzepki i Katarzyny Górtat-Rzepki.
Przede wszystkim, i to trzeba powiedzieć głośno, Jakub Gierszał jako Langer. To jest po prostu magnes. Aktor ma charyzmę, aparycję i warsztat, które sprawiają, że jego Langer, mimo bycia psychopatą, potrafi fascynować. Jest w nim coś urzekającego i niepokojącego jednocześnie. To zdecydowanie jeden z najciekawszych ekranowych seryjniaków “made in Poland” i dla samej tej kreacji warto dać serialowi szansę. Czasem łapaliśmy się na tym, że jego postać naprawdę nas przekonuje, mimo jej mrocznej natury. Nina Pokora, grana przez Julię Pietruchę, również zapowiada się na interesującą postać. Twórcy postarali się o solidne podbudowanie jej motywacji w retrospekcjach, co czyni ją kimś więcej niż tylko ozdobnikiem u boku głównego bohatera.
Kamera zdecydowanie lubi Pietruchę, a ona sama robi, co może, by nadać swojej postaci głębi. Zresztą, relacje i namiętności targające trójką głównych postaci – Langerem, Niną i ścigającą ich Siarką – potrafią przykuć do ekranu. Są gniewne, temperamentne i pełne niedopowiedzeń. Od strony realizacyjnej jest poprawnie. Zdjęcia i gra świateł mają swój klimat, a Warszawa w obiektywie Palkowskiego wygląda odpowiednio mrocznie i wielkomiejsko.
Na tym można jednak postawić kropkę, jeśli chodzi o dobre strony produkcji. “Langer” pozostawia nas z uczuciem pewnego rozczarowania. Mieliśmy nadzieję na naprawdę wgniatający w fotel polski thriller, a dostaliśmy produkcję, która momentami wydaje się… no cóż, nudnawa i/lub dziwna. Brakuje tu często prawdziwego suspensu, napięcia, które kazałoby nam obgryzać paznokcie. Fabuła płynie, ale bez tej iskry, która sprawia, że nie możemy doczekać się kolejnej sceny. Jeśli przyjmiemy, że miało to być nakręcone z mrugnięciem oka, to zdecydowanie nie wszyscy to wyczują, o czym można się przekonać przeglądając opinie w sieci. Oprócz tego, scenariusz, niestety, wydaje się być wręcz piętą achillesową serialu.
Miejscami czuliśmy, jakby był pisany na szybko, a dziury logiczne potrafią być naprawdę spore. Niektóre zawirowania fabularne wydają się służyć jedynie zaskoczeniu widza, a niekoniecznie sensownemu rozwojowi akcji czy postaci. Dialogi bywają toporne i czerstwe, a bohaterowie zamiast mówić jak żywi ludzie, czasem wygłaszają “złote myśli”. Mamy też wrażenie, że serial nie wnosi zbyt wiele nowego do ogranej już formuły opowieści o seryjnych mordercach. Momentami przypomina to kompilację motywów znanych z zachodnich produkcji, takich jak “Dexter” czy “Hannibal”, ale bez ich błyskotliwości czy ambicji wyjścia poza gatunkową sztampę. Ta wtórność trochę boli.
Muzyka, choć wszechobecna i próbująca budować napięcie, często jest generyczna i nie zapada w pamięć, a czasem wręcz irytuje swoją nachalnością. Zdjęcia, choć klimatyczne, bywają przesadzone i nie zawsze podkreślają to, co istotne dla dramaturgii. Co ciekawe, sam Langer w interpretacji Gierszała, choć warsztatowo fenomenalny, jest inny niż ten, którego pamiętamy z “Chyłki”. Ta zmiana może nie przypaść do gustu wszystkim fanom.
“Langer” to serial, który z pewnością przyciągnie fanów Jakuba Gierszała i prozy Remigiusza Mroza. Ma swoje momenty, głównie dzięki kreacji głównego bohatera i potencjałowi niektórych postaci drugoplanowych. Jednak jako całość, przynajmniej po pierwszych odcinkach, nie do końca nas porwał. Serial debiutował od razu z dwoma epizodami na start, a kolejne mają wpadać co czwartek na SkyShowtime.
Zobacz więcej:
- Ten film na Prime Video uratuje Twoją wiarę w ludzkość. Historia, która poruszy każdego!
- 3 Oscary na koncie – filmowy GIGANT właśnie pojawił się na Netflix!
- Netflix: Mamy dziś potężne PIĘĆ PREMIER! Na to czekaliśmy przed weekendem
- Apple TV+ dostępne na Prime Video w Polsce. Duża współpraca gigantów VoD
- Nowy serial twórców „Domu z papieru”! Zobaczysz tylko na Netflix


