“Obecność 4: Ostatnie namaszczenie” – to chyba najlepsze, co mogliśmy zobaczyć! [OPINIA O FILMIE]
“Obecność” należy do czołówki horrorów, dlatego oczekiwania były gigantyczne. Czwarta część “Ostatnie namaszczenie”, czyli wyczekiwana finałowa odsłona serii, to chyba najlepsze, co mogliśmy zobaczyć!
- ZOBACZ TEŻ: Najlepsze seriale do obejrzenia wieczorem! TOP nowości na Netflix, Disney+ i Prime Video
Wszystkie recenzowane filmy oglądamy osobiście i przedpremierowo w kinach. Nasze opinie bazują na latach doświadczeń i są pełne szczegółów, które doceni każdy prawdziwy kinoman.
Nasza opinia o filmie “Obecność 4: Ostatnie namaszczenie” po seansie w kinie. Warto obejrzeć?
Fabuła filmu nie różni się od pozostałych produkcji nawiązujących do prawdziwych dochodzeń Ed’a i Lorraine Warren. Historia rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych: w latach 60., gdy Lorraine Warren – będąca w ciąży – doświadcza wizji związanej z demonem ukrytym w antycznym lustrze, oraz dwadzieścia lat później, gdy rodzina Smurlów przeżywa na Pennsylvanii koszmar nawiedzenia przez złowrogą obecność zaklętą w tym samym przedmiocie.
Do domu Smurlów trafia lustro, wokół którego narastają dramatyczne wydarzenia: tragiczne wypadki, manifestacje sił paranormalnych, opętania, a nawet próby samobójcze jednej z czterech córek. W końcu w akcję zaangażowani zostają Ed i Lorraine Warren oraz ich córka Judy – która sama zaczyna ujawniać nadnaturalne zdolności.
W obsadzie znaleźli się oczywiście Vera Farmiga i Patrick Wilson, którzy od lat konsekwentnie budują te postacie. Ich relacja z dorosłą córką Judy (Mia Tomlinson) i jej narzeczonym Tonym Spera (Ben Hardy) nadaje całości rodzinnego, emocjonalnego wymiaru, czego wcześniej nie było. Do zespołu dołączają także Rebecca Calder, Elliot Cowan (Smurlowie) oraz gościnnie aktorzy z poprzednich części serii, co działa zaskakująco udanie w kontekście domknięcia całej serii i nawiązywania do wcześniejszych odsłon.
Przeczytaj również inne nasze recenzje nowości z ostatnich dni i tygodni:
- ZOBACZ: “Złodziej z przypadku” – jak wypada nowy hit twórcy “Requiem dla snu” i “Wieloryba”? Ładne obrazki!
- ZOBACZ: Obejrzeliśmy serial “Dwa groby” na Netflix w najlepszym wydaniu 4K z Dolby Vision i Dolby Atmos! RECENZJA
- ZOBACZ: “Czwartkowy klub zbrodni”, czyli kryminalna uczta w 4K HDR od Netflix. Warto obejrzeć w wysokiej jakości na TV?
- ZOBACZ: Gotowi na kinowe doznania? Recenzja 2. sezonu “Peacemakera” po seansie w 4K HDR na telewizorze OLED!
Silnym atutem „Ostatniego namaszczenia” jest doskonałe aktorstwo Farmigi, Wilsona oraz Tomlinson – ich występy sprawiają, że cały czas czuć ten strach, niepokój i niekomfortową sytuację, w jakiej się znajdują. Uwagę zwracają również starannie zaprojektowane lokalizacje i scenografie: klimat amerykańskiego małego miasta z tamtego okresu, dom pełen tajemnic z realistyczną scenografią – wszystko współgra na tyle, że chyba pod względem realizacyjnym to najlepsza odsłona z całej serii.
Jeśli mielibyśmy się do czegoś przyczepić, to na pewno do tego, że akcja dość długo się rozkręca, przez co początkowe sceny mogą niektórych nużyć – zanim Warrenowie pojawią się na miejscu i nastąpi kulminacja sprawy, to wszystko to trochę zajmuje. Odnośnie zakończenia zdania też będą podzielone, ponieważ część osób może stwierdzić, że jak na ostatnią część, to wcale nie jest to najbardziej dramatyczny czy najmocniejszy finał. Klimat opowieści czasem ustępuje miejsca rozbudowanym wątkom rodzinnym, przez co aspekt horroru traci moc i z tego na pewno mało kto będzie zadowolony. Dodatkowo – mimo efektownych jumpscare’ów i napięcia, niektóre rozwiązania fabularne wypadają wtórne.
Technicznie “Ostatnie namaszczenie” robi super wrażenie – tu film wznosi się na wyżyny realizacji. o czym już mówiliśmy. Szczególnie widać to w scenach nocnych: operator kreuje światło i cień w taki sposób, że mroczne zakamarki domu Smurlów wydają się być miejscem, gdzie zło czai się tuż za rogiem i wychodzi to chyba jeszcze lepiej, niż w poprzednich filmach, podczas gdy wydawało się, że to niemożliwe. Każda sekwencja w ciemnościach, przechodzenie postaci przez wąskie korytarze, oświetlenie twarzy w takich okolicznościach – to przykład wizualnego rzemiosła, w którym każdy szczegół ma znaczenie i działa na korzyść filmu.
Duże wrażenie robi też scena egzorcyzmu w piwnicy, gdy lustro pęka i ze ściany wyłaniają się cienie – obraz faluje, światło migocze, słychać szum, trzask rozbitego szkła, a intensywna ścieżka dźwiękowa wzmacnia doznania grozy. Dźwięk w filmie ma ogromne znaczenie – przestaje być neutralny, wyznacza dynamikę i tempo, nadając też klimat scenom. Odpowiednie natężenie dźwięku w jumpscare’ach, echo kroków na strychu, szum deszczu za oknem, a także wrażenie przestrzeni w scenach w kaplicy czy na pogrzebie pokazują, że to jeden z kluczowych elementów najnowszych produkcji i należy go w dużym stopniu wykorzystywać. To właśnie dzięki dobrej pracy kamerzystów i dźwiękowców film trzyma w napięciu, nawet jeśli historia czasem jest przewidywalna.
Jakie wrażenie zostawia “Obecność 4: Ostatnie namaszczenie”? Obraz i dźwięk to tu wręcz mistrzowski duet. Efekty wizualne, dbałość o detale, doskonałe operowanie ciszą i nagłymi wybuchami dźwięku czy światła sprawiają, że przeżywamy ten horror na najwyższych poziomach. Rzeczywiście, mamy pewne zastrzeżenia do struktury fabularnej i zbyt rozbudowanych wątków rodzinnych, ale to właśnie warstwa realizacyjna pozwala docenić produkcję jako godne zamknięcie kultowej serii. Chociaż, czy to na pewno koniec?
Zobacz więcej:
- Blokada kont na HBO Max wchodzi do pierwszego kraju! Zapłacisz za dodatkowy profil
- Nowy serial FX „The Hunting Party” – wybuchowa premiera jeszcze we wrześniu
- „Rosario” – przerażający horror o klątwach i mrocznych sekretach niedługo w kinach. Kiedy premiera?
- „Biały Lotos” tym razem w Europie? W sieci pojawiła się lokalizacja 4. sezonu!
- Poszukujesz świetnej rozrywki na wieczór? 3 mega propozycje w Playerze!



