Netflix ma już nowego rywala w Polsce. Nowy serwis ruszył – Blisko 1000 filmów i dodatkowa niespodzianka!
Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego nie powstał nigdy Netflix, tyle że taki dedykowany specjalnie filmom artystycznym? Ja też nie. Ale ktoś najwidoczniej tak. I właśnie dlatego powstał ten tekst.
Cinobo, czyli nowa platforma streamingowa dedykowana w przeważającej mierze kinu arthousowemu, jest już dostępna w Polsce!
Jej ceny zaczynają się od 24 złotych za miesiąc subskrybcji (jeżeli wybierzecie subskrypcję roczną – jeśli nie to od 30 złotych), a jeśli chcecie przekonać się, z czym to się w ogóle je, to na start możecie skorzystać z łaskawego tygodnia próbnego. Dobrze, że nie doby próbnej. Jeszcze by nam się w głowach poprzewracało.
Poza prawie 1000 tytułów na start, Cinobo może pochwalić się również… biletami do kina w cenie subskrybcji!
Tak, dobrze czytacie. W ramach Cinobo Pass będziecie mogli bez dodatkowych dopłat uczęszczać na dedykowane seanse w studyjnych kinach partnerskich. Niestety, na premiery raczej z nią się nie dostaniecie, no chyba że wasz lokalny studyjniak ma gest.

Cinobo oferuje oglądanie maksymalnie na dwóch urządzeniach jednocześnie oraz maksymalną rodzielczość obrazu HD. W sumie wystarczy, prawda?
Ich aplikację odnajdziecie na Smart TV, smartfonach, tabletach i wszystkim innym, co może pochwalić się względnie nowym systemem operacyjnym. A tak z ciekawostek – Cinobo ma jakieś 6 lat i pochodzi z Grecji. Jeżeli nigdy nie mogliście odnaleźć w internecie Flow albo nagrodzonego Oscarem Pana Nikogo kontra Putina (jakimś cudem) to Cinobo poleca się do waszej dyspozycji.
Źródło: Cinobo
Zobacz więcej:
(79)

