“Na noże 3” już czeka na Netflix! Warto obejrzeć nową część? Nasza recenzja daje odpowiedź
Po wciągających intrygach z „Na noże” i szalonym, bardziej rozrywkowym „Glass Onion”, Rian Johnson podkręcił temperaturę w najnowszej odsłonie pt. “Żywy czy martwy”. Jak wypada trzecia część “Na noże”?
Wszystkie recenzowane filmy i seriale oglądamy na najnowszym telewizorze OLED z Dolby Vision / HDR10+ oraz w systemie audio Dolby Atmos. Dzięki temu widzimy każdy detal obrazu i wychwytujemy nawet drobne niedociągnięcia – tak, jak chciał tego reżyser. Nasze opinie są pełne szczegółów, które doceni każdy prawdziwy kinoman.
Film “Żywy czy martwy. Na noże 3” jest dostępny na Netflix w jakości 4K z Dolby Vision i obsługą dźwięku przestrzennego Dolby Atmos.
Recenzujemy film “Żywy czy martwy. Na noże 3” – nowość na Netflix! Wciąż tak dobre?
Grany przez Daniela Craiga Benoit Blanc wraca w najmroczniejszej, najbardziej emocjonalnej części, pokazując nam religijny fanatyzm na wiejskiej parafii w Nowym Jorku. Pamiętacie, jak w pierwszej części Blanc rozplątywał rodzinne sekrety w angielskiej rezydencji, a w drugiej tropił miliarderów na prywatnej wyspie? Tym razem akcja przenosi się do parafii Our Lady of Perpetual Fortitude, gdzie Jefferson Wicks, charyzmatyczny lider sekty, ginie w Wielki Piątek w sposób, który wydaje się absolutnie niemożliwy.
Detektyw Blanc zostaje wezwany przez szeryfa Gitty Scott, by rozwikłać zagadkę, która wstrząsa całą społecznością. A to nie jest lekka sprawa. Fabuła kręci się wokół parafii, gdzie Wicks, wnuk dawnego duchownego, znika z ogromną kasą. Jego śmierć podczas nabożeństwa, to jednak dopiero początek. Blanc rekrutuje ojca Juda Duplenticy’ego (Josh O’Connor), byłego boksera, który nawrócił się po śmiertelnej walce i został asystentem Wicksa. Jud staje się więc nieoficjalnym pomocnikiem detektywa, mimo że… sam jest podejrzany.
Wokół nich krążą naprawdę dobrze napisane postacie: Marty Delacroix (Glenn Close), fanatyczna prawa ręka Wicksa, gotowa do zrobienia wszystkiego dla wiary, szeryf Gitta (Kerry Washington), czyli ambitna policjantka z własnym kodeksem, jej partnerka, dociekliwa Mila Kunis, twardziel Josh Brolin jako lokalny boss, a także Jeremy Renner jako nietypowy wierny. Stawkę uzupełniają Cailee Spaeny jako młoda buntowniczka, Daryl McCormack i Andrew Scott jako enigmatyczni insiderzy plus Thomas Haden Church w roli szefa parafii. Motywy? Możliwości jest sporo. Chciwość, zemsta, zazdrość – twórca filmu łączy to w absurdalną mieszankę kłamstw, unikając prostych zwrotów akcji na rzecz rosnącego napięcia i… satyry na religijny kult. To dodaje pikanterii filmowi, który i tak był już pełen skrajnych rzeczy.
Przeczytaj również inne nasze recenzje nowości z ostatnich dni i tygodni:
- ZOBACZ: Netflix namówił na to Rowana Atkinsona! Recenzujemy nowość: serial “Człowiek kontra dziecko”
- ZOBACZ: Klimat klasycznych westernów z mocnym twistem! Oceniamy hit na Netflix: serial “Odrzuceni”
- ZOBACZ: Doskonały film na weekend? George Clooney i Adam Sandler w nowym hicie na Netflix! Oceniamy “Jay Kelly”
- ZOBACZ: Zaskoczenie tygodnia, albo nawet miesiąca! Recenzja filmu “Eternity. Wybieram ciebie”
- ZOBACZ: Recenzujemy “Stranger Things 5” po 4. odcinkach! Serial znów zachwyca… i frustruje
Jak widzicie obsada nowego “Na noże” to wręcz festiwal talentów, ale nie wszyscy błyszczą równo. Trochę jak w „Glass Onion”, gdzie niektórzy byli jedynie ozdobą. Co najważniejsze, Daniel Craig ewoluuje Blanka: po szarmanckim detektywie z jedynki i ironicznym z dwójki, tu jest szorstki, zmęczony, z akcentem pełnym irytacji. Stał się idealny do konfrontacji z fanatykami. Kibicujemy mu, bo czuje ciężar wiary, której nie podziela. Josh O’Connor to odkrycie tego filmu – łączy fizyczną siłę boksera z duchowym podejściem, czego się chyba nikt nie spodziewał. Nie da się nie zauważyć, że słabiej wypadają Cailee Spaeny czy Daryl McCormack – ich występy wygląda jak droga na skróty. Zdecydowanie nie wykorzystano potencjału i talentu dwójki aktorów.
Reżyser Rian Johnson mistrzowsko rozwija swój styl. Po eleganckim pierwszym filmie i szalonej komedii w drugim, w tej części poważny humor łączy się z mroczną kpiną z religii. Mamy tu parafię, która wygląda jak sekta, a kazania są jak komediowe występy o grzechu.
Muzyka przechodzi w złowieszczy ton: elektroniczne synthy splatają się z chóralnymi echami mszy i subtelnymi dzwonami, budując grozę pod płaszczykiem pobożności – mniej imprezowa niż w poprzednikach, bardziej hipnotyczna. Choć film trwa aż 144 minuty, akcja jest bardzo intensywna. Długie, napięte przesłuchania są przerywane absurdalnymi dowcipami, na przykład, gdy detektyw Blanc ironicznie cytuje Biblię.
Zdjęcia są piękne i w dużej mierze wykorzystują naturalne światło. Jakość 4K sprawia, że widać każdy szczegół, ale do tego przywykliśmy już oglądając poprzednie części. Nie inaczej jest z Dolby Vision, które zapewnia głębokie czernie, np. w scenach w kryptach i bardzo żywe kolory, szczególnie w plenerach, a także mocny kontrast błyskawic, którymi bawi się Johnson. Widać, że wszystko zostało z rozmysłem zaplanowane i skrupulatnie dowiezione w post-produkcji. Nie sposób nie zadać sobie pytania, czy film nie zrobiłby większego wrażenia nie tylko w kinie, ale nawet w IMAX, gdzie mógłby błyszczeć na gigantycznym ekranie. Tym bardziej, że ścieżka Dolby Atmos jest rewelacyjna – pod kątem udźwiękowienia film jest fantastyczny i słychać to niemal na każdym kroku. Lubimy dobre, przestrzenne audio, a “Żywy czy martwy” jest w stanie wykorzystać każdy najmniejszy szczegół w scenie, by dowieźć takie detale. Z dialogami problemów nie ma, choć muzyka potrafi czasem zbyt mocno przejąć pierwsze skrzypce.
Po perfekcyjnym filmie z kategorii “kto to zrobił”, czyli „Na noże” i zabawnym, lecz trochę chaotycznym „Glass Onion”, „Żywy czy martwy” wygrywa atmosferą. Przedziwna parafia, dojrzały detektyw, skrajnie różne postaci, gęsty klimat i ciężkie żarty – to wszystko gra znakomicie. Owszem, są pewne niedoskonałości, jak nierówne postacie (niektórzy z aktorów wyglądają tu jak dekoracje), a tematy wiary bywają ciężkie i spowalniają akcję, ale filmem można się rozkoszować. Jasne, jest mniej zwrotów akcji, ale chyba nie chcemy, żeby każda część była taka sama. Po takim finale czujemy satysfakcję, ale chyba za niedługi czas poczujemy ochotę na coś nowego. To zamknięta trylogia, więc szanse są raczej nieduże, ale nie takie powroty widziała już branża.
Zobacz więcej:
- “Skradzione dzieci” – wstrząsający dokument Martyny Wojciechowskiej od dziś w HBO Max!
- Player zmienia sposób konsumpcji treści! Zupełna nowość dla wszystkich już w serwisie
- Look out. Pierwszy zwiastun “Supergirl” właśnie wylądował!
- To będzie dramatycznie dobre wesele. Robert Pattinson i Zendaya w pierwszej zapowiedzi nowego filmu A24!
- Netflix namówił na to Rowana Atkinsona! Recenzujemy nowość: serial “Człowiek kontra dziecko”



